Część czwarta recenzji dzieła niezwykle ważnego nie tylko dla Kaszubów.

Historia Kaszubów w dziejach Pomorza (tomy III-V) – refleksje kaszubskiego czytelnika 1/5

Historia Kaszubów w dziejach Pomorza (tomy III-V) – refleksje kaszubskiego czytelnika 2/5

Historia Kaszubów w dziejach Pomorza (tomy III-V) – refleksje kaszubskiego czytelnika 3/5

Historia Kaszubów w dziejach Pomorza (tomy III-V) – refleksje kaszubskiego czytelnika 4/5

IV.  Poszukiwanie złotego środka

Ostatni tom „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, którego autorem jest prof. Cezary Obracht-Prondzyński, dotyczy historii współczesnej, po 1945 roku. Moim zdaniem autor lepiej poradził sobie z tematem końca II Wojny Światowej, używając określeń „gorzkie zwycięstwo” i „klęska wyzwolenia”, którymi przybliża obraz powojennych zniszczeń i ogólnej biedy na Kaszubach. Przywołuje liczne wspomnienia z okresu końca wojny i kilku kolejnych lat, gdy wciąż jeszcze na Kaszubach stacjonowały wojska Armii Czerwonej. Autor skupia się na liczbach, opisuje fakty, nie komentuje tekstów źródłowych, pozwala czytelnikowi samodzielnie odczuwać przytaczane teksty źródłowe – wspomnienia Kaszubów. Zamiast skanów rękopisów – mamy opracowane teksty jako cytaty. Wszystko to wpływa na znacznie przyjemniejszą lekturę o tych trudnych czasach.

Rzeźba „Komm Frau” ustawiona 12.10.2013 r. obok radzieckiego czołgu T34 przy al. Zwycięstwa w Gdańsku autorstwa J. B. Szumczyka, ówczesnego studenta gdańskiej ASP (fot. z archiwum autora rzeźby)

Drugi rozdział poświęcony jest zróżnicowaniu ludnościowemu na Kaszubach po wojnie. W moim odczuciu prof. Obracht-Prondzyński dostatecznie dużo uwagi poświęca każdemu żywiołowi. Skupia się tu na problemie wysiedleń i sytuacji rodzin, które zdecydowały, by pozostać na swoich ziemiach. W przypadku wysiedleń autor zwraca uwagę na społeczne potępienie grabieży, czy zasiedlanie „poniemieckich” majątków wśród Kaszubów, a z drugiej strony pokazuje los Kaszubów wywożonych po wojnie na wschód i przybywających na Kaszuby Polaków, którzy rabowali i zajmowali pustostany. Autor podkreśla jednak, że i wśród Kaszubów nastąpił odpływ ludności za zachodnią stronę przedwojennej granicy, przez co czytelnik poznaje różne odcienie szarości powojennej historii Kaszubów. Ukazuje także nadzieje Kaszubów na lepszą rzeczywistość, niż ta z międzywojnia, choćby za przyczyną Kaszubskiej Listy Wyborczej, którą powołano w związku z pierwszymi, powojennymi wyborami w styczniu 1947 roku. Autor opisuje zaangażowanie kaszubskich działaczy różnych środowisk w organizację wieców wyborczych, zainteresowanie własną listą wśród Kaszubów, jednak w przypadku podsumowaniu wyborów twierdzi, że lista nie znalazła dużego poparcia i poddaje w wątpliwość sfałszowanie wyników wyborów, co stoi w sprzeczności ze wspomnieniami ówczesnych działaczy. Tak opisał to publicysta, Tadeusz Bolduan (syn ostatniego, przedwojennego burmistrza Wejherowa, Teodora Bolduana) w książce „Nie dali się złamać. Spojrzenie na ruch kaszubski 1939–1995” (Gdańsk 1996) s. 63-64:

Według oficjalnych danych na Listę Ziemi Kaszubskiej oddano 12 811 głosów. Wiadomo jednak, że na przykład w Gdyni wiele osób głosowało na tę listę, jednak po podliczeniu wyników okazało się, że w tym mieście nie padł na nią ani jeden głos. Cuda nad urnami wyborczymi nie są nowością (…). Listę Ziemi Kaszubskiej wycofano w dniu wyborów z większości lokali; Kaszubi się dziwili że w tę akcję mniej lub bardziej jawnie zaangażowano wojsko.

Pierwsze lata powojenne to także okres zmożonej aktywności działaczy kaszubskich wywodzących się z przedwojennej organizacji Zrzeszenie Regionalne Kaszubów. Nie tylko zaangażowali się oni w organizację Kaszubskiej Listy Wyborczej i wznowili działalność wydawniczą („Zrzësz Kaszëbskô”), ale także zorganizowali w 1946 roku I Kongres Kaszubski, na który zaproszono Kaszubów ze wszystkich środowisk oraz przedstawicieli formującej się po wojnie władzy państwowej i samorządowej. Tematom tym autor poświęca ostatni rozdział pierwszej części V tomu. Przytacza tu treści wygłoszonych referatów, pokongresowe artykuły w gazetach kaszubskich, ale także reakcję władz, trudności w realizacji postanowień, aż w końcu gorzkie wspomnienia na tematu I Kaszubskiego Kongresu po kilkudziesięciu latach. Pada tu też wiele przykładów postaw działaczy z Kaszub i Pomorza (np. prof. A. Bukowski), którzy publicznie deklarowali, że nie można uznawać mowy Kaszubów za język (nie wspominając już o kaszubskiej narodowości), podając za przykład hasła z twórczości Derdowskiego.

Autor wspomina o pomysłach na temat kwestii kaszubskiej i działaniach podejmowanych przez działaczy KW PZPR w Gdańsku: zaprzestać mówić o Kaszubach i Kaszubszczyźnie – zacząć mówić o ludności miejscowej i gwarze oraz o kulturze, która uwstecznia miejscowy lud, nie mówić o Kaszubach i Pomorzu, a o Wybrzeżu, propagować zjednolicenie z macierzą, młodzież kaszubską wysyłać do szkół poza Kaszubami, utrudniać jej dostęp do szkolnictwa wyższego, nie dopuszczać Kaszubów do służby w Marynarce Wojennej, hamować rozwój kultury miejscowej itp. Padały propozycje wydzielenia z województwa gdańskiego południowych powiatów kaszubskich, by szybciej asymilować rozbitych w ten sposób Kaszubów. Do najważniejszych postulatów należało włączanie kaszubskiej młodzieży „niezwiązanej z Niemcami” do struktur partyjnych. Brakuje mi tutaj historii, żywych do dziś w pamięci Kaszubów, związanych z odbywaniu służby wojskowej przez naszych przodków w śląskich kopalniach z powodu traktowania Kaszubów jako element niepewny narodowościowo, co było efektem rozkazu ministra Obrony Narodowej, który zakazał dopuszczania Kaszubów do odbycia służby wojskowej w tradycyjnych jednostkach militarnych (marynarka wojenna, lotnictwo, czy piechota). Pierwsza część obrazuje także trudne czasy stalinizmu na Kaszubach, które rozwiały nadzieje kaszubskich działaczy, delegalizując wszelką działalność organizacyjną i wydawniczą Kaszubów.

Zasięg języka kaszubskiego w połowie XX wieku, mapa opracowana na podstawie badań ks. B. Sychty (wikimedia)

Druga część dotyczy lat 1956-70. Część ta w dużej mierze przedstawia historię Zrzeszenia Kaszubskiego, które zostało powołane do życia tuż po odwilży październikowej (w 1964 r. przemianowane na Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie). Autor przytacza wiele początkowych idei wyznaczanych przez założycieli organizacji, mających na celu zaprzestanie dyskryminacji Kaszubów, a też szybkie i stanowcze sprowadzenie działaczy kaszubskich na ziemię. Pod naciskiem władzy w 1958 r. uległ zmianom statut organizacji oraz wymieniono skład kierownictwa ZKP. W organizacji zaczęto kłaść nacisk na „budowanie polskiej drogi do socjalizmu” poprzez działalność kulturalną i sztukę ludową. Przykładem poparcia władz PRL dla takiego profilu działalności kaszubskiej organizacji może być wydany w 1959 r. drugi zeszyt „Atlasu Polskich Strojów Ludowych”, poświęcony świetlicowemu strojowi kaszubskiemu. Nad jego projektem, na zlecenie Ministerstwa Kultury i Sztuki PRL (w skład którego wchodziło także dawne Ministerstwo Informacji i Propagandy), przez wiele lat pracowała prof. B. Stelmachowska (powyższą publikację wydano kilka lat po jej śmierci). Po zmianie władzy w ZKP nastąpił rozłam. Część działaczy skupionych wokół osoby J. Rompskiego (działacza przedwojennego Zrzeszenia Regionalnego Kaszubów), która popierała działania mające na celu uznanie odrębności językowej i narodowej Kaszubów, sprzeciwiała się porzucaniu tych najistotniejszych ich zdaniem założeń programowych organizacji. Autor opisuje szczegółowo, jak za sprawą współpracy jednego z członków ZKP – (wspomnianego wcześniej) prof. A. Bukowskiego z powołanym w 1960 r. I sekretarzem KW PZPR w Gdańsku, J. Ptasińskim (pochodzącym z Mazowsza i niezorientowanym w sprawach Kaszub i Pomorza) rozpoczęto działania inwigilacyjne w organizacji oraz prywatne, wśród głównych działaczy dawnego ZRK, które doprowadziły do rewizji w ich domach i zarekwirowania kaszubskojęzycznej twórczości i dokumentacji prowadzonej po kaszubsku od późnych lat 20. XX wieku. Zarząd Główny ZKP na te działania zareagował wydalając z organizacji część z inwigilowanych działaczy – J. Rompskiego, S. Bieszka i A. Labudę. F. Marszałkowski i J. Trepczyk otrzymali upomnienia. Autor ukazuje tu emocje towarzyszące przedstawicielom poszczególnych stron poprzez fragmenty ich listów i wspomnień, nie komentując w żaden sposób. Wspomina, że ówczesny ZG ZKP miał nadzieję, że tę decyzję uda się naprawić w przyszłości i traktować miał ją jako najlepsze możliwe rozwiązanie trudnej sytuacji, w której znalazło się środowisko kaszubskich działaczy. Opisuje także późniejszą współpracę (wydawniczą) najbardziej pokrzywdzonego w sprawie, A. Labudy z ZKP. Pomija jednak, że pełna rehabilitacja A. Labudy w Zrzeszeniu odbyła się dopiero w 2006 r. – 25 lat po jego śmierci, 45 lat po opisywanych wyżej wydarzeniach.

Fragment plakatu obchodów Dnia Jedności Kaszubów 2006 w Gdańsku, współorganizowanych przez prezesa ZKP, A. Jabłońskiego (archiwum naszekaszuby.pl)

            Pozostałe rozdziały drugiej części V tomu „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” poświęcone są sytuacji społeczno-ekonomicznej, kolejnym falom emigracji, kwestii edukacji lat 50. i 60., a także omówieniu działań kulturowych na Kaszubach do 1970 r. W podobny sposób skonstruowana została trzecia część niniejszego tomu. W przystępny sposób możemy śledzić rodzącą się na Kaszubach i Pomorzu ideę Solidarności i działania związane z późniejszymi strajkami, w które włączali się pracujący w trójmiejskich stoczniach Kaszubi. Szczególną uwagę autor poświęca Lechowi Bądkowskiemu, działaczowi ZKP i Solidarności. Poznajemy tu też sytuację społeczno-ekonomiczną, kolejne fale emigracji, kwestię edukacji lat 70. i 80. oraz działania kulturowe na Kaszubach do 1989 r. Autor zwraca uwagę na rolę kościoła, urbanizacji miast i losy mediów kaszubskich. Szczególnie ciekawy jest podrozdział poświęcony roli folkloru w życiu kulturowym na Kaszubach, w którym autor analizuje jego znaczenie w rozwoju kaszubskiej kultury na przełomie lat 80. i 90. Mamy tu więc bardzo konsekwentne i jasne w budowie zaprezentowanie najistotniejszych zagadnień związanych z Kaszubami na przestrzeni kilkudziesięciu lat, co znacząco wpływa na lekturę i poszukiwanie wybranych przez czytelnika zagadnień.

Cdn.

1 KOMENTARZ

  1. Z prawdziwą radością czytałem Pańskie uwagi o Historii Kaszubów, obawiałem się wcześniej że moje sądy na jej temat mogą być zbyt subiektywne i nie odzwierciedlające „prawdy obiektywnej”. Okazało się, że Pańskie uwagi prawie co do joty, pokrywają się z moimi odczuciami. Do tego co zostało tu odnotowane dodałbym jeszcze kilka uwag. W tomie III i IV zachwiane zostały pewne proporcje: między poszczególnymi regionami Kaszub, dominują Kaszuby południowe, a w znacznym stopniu w sposób uboższy przedstawiona została Norda, klasa szlachecka jest w znacznym stopniu pomijana, a o takich kaszubsko-pomorskich rodach jak Sommnitzowie, Krokowowie prawie niczego się nie dowiadujemy. Podobnie jest potraktowana pomniejsza szlachta kaszubska, jak choćby v. Zelewscy, o czym była mowa w recenzji. Ks. Feliks Otton Bach Zelewski został wymieniony jako filomata pomorski z nie bardzo zrozumiałym po jego nazwisku występującym wykrzyknikiem – bez jakiegokolwiek komentarza. Profesor Borzyszkowski wymienia nam całą masę księży katolickich, często tylko dlatego, że otrzymali święcenia kapłańskie, niczym się jednocześnie nie wyróżniając, a zbyt mało poświęca tym nielicznym księżom, którzy ośmielali się używać kaszubszczyzny w kościele, tak jak ks. prałat W. Dąbrowski, czy też ks. A. Dawidowski proboszcz w Strzepczu. Zupełnie marginalnie potraktowany został Kościół ewangelicki na Kaszubach, ale w tym przypadku sam profesor zaznacza, że temat ten jest słabo opisany.
    I to by było na tyle.
    Pozdrawiam A. Janusz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj