Dziś, kiedy problem edukacji nie tylko z powodu koronawirusa stał się dość palący i niewolny od kontrowersji, warto może przyjrzeć się, jak te sprawy wyglądały w Gdyni dawniej. Budujące się i rozwijające miasto oznaczało ciągły wzrost liczby mieszkańców, w tym dzieci. Te zaś, naturalną koleją rzeczy, potrzebowały szkół. Jak rozwiązywano ten problem?
Wiadome było od początku, że nie wszystkim nie każda szkoła będzie odpowiadała. Najstarsza gdyńska szkoła była przecież szkółką wiejską umieszczoną w części budynku przy ul. Starowiejskiej.

Dlaczego w części? Dlatego, że zgodnie z tradycją (ostatni taki przypadek widziałem na Podlasiu w latach 70.) w budynku razem ze szkołą umieszczano… pocztę. Wystarczała ona dla kilkunastu wiejskich dzieci, ale kiedy do Gdyni zaczęły napływać tłumy, trzeba było temu zaradzić. Tempo rozwoju Gdyni było takie, że nikt – ani władze samorządowe, ani państwowe nie nadążały za nim w żadnej dziedzinie, także w zakresie rozwiązywania problemów edukacyjnych. Dobrym przykładem była szkoła w Małym Kacku, po reformie administracyjnej w Orłowie mieszcząca się w budynku, który my znamy już jako starą plebanię.

Od mniej więcej połowy XIX wieku mieściła się w niej ewangelicka szkoła powszechna, po odzyskaniu niepodległości zamieniona w szkołę państwową. Z notatek, które pozostawił po sobie jej kierownik pan Raatz, wynika, że większość problemów z jej prowadzeniem musieli wziąć na siebie nauczyciele. Po pierwsze ciągły wzrost liczby uczniów. Na początku lat 30. w szkole, w której można było uczyć ok.70 uczniów, pobierało naukę ok. 500. Jak to możliwe?
Czytaj artykuły z działu Gdyńskie, arcygdyńskie
Praca zmianowa, tłok na lekcjach, dzieci siedzące na podłodze z braku krzeseł i ławek – to była codzienność, także w innych gdyńskich szkołach państwowych. Po drugie, samo lokum to nie wszystko. Części uczniów nie stać było nie tylko na książki i zeszyty, ale nawet na śniadanie. Tu z pomocą przychodzili rodzice. Robiono zrzutki na jedzenie dla biedniejszych uczniów, ale nie tylko. Dwaj członkowie Rady Rodziców – policjant i celnik – szczególnie zasłużyli się szkole. Bardzo często zarekwirowane na służbie dobra trafiały właśnie do szkoły, zamiast lądować, zgodnie z przepisami, na śmietniku. Stąd tak częste w szkole owoce egzotyczne i inne dobra „przyłapane” na cle.
Dziś trudno w to uwierzyć, ale był także przypadek nauczyciela (brat kierownika Michał Raatz), zamordowany później w Piaśnicy, który dwa lata uczył dzieci, nie będąc formalnie nauczycielem szkoły, a więc nie pobierając pensji. Władze nie nadążały bowiem z organizacją etatów dla nauczycieli. Oczywiście, kiedy etat się znalazł, pan Michał dostał go jako pierwszy. Z czasem szkole oddano także znajdujący się naprzeciwko budynek (dzisiejsze przedszkole) co rozładowało nieco niewiarygodny ścisk na lekcjach.

Przy okazji dwie ciekawostki. Do 1926 r. kierownik szkoły pełnił jednocześnie funkcję… sołtysa Małego Kacka. I druga – kiedy kierownik, Bronisław Raatz, ożenił się z jedną z nauczycielek, musiał ze szkoły odejść, bowiem nie było przyjęte, by małżeństwo pracowało w tej samej szkole, zwłaszcza, że jedno z nich było szefem.
Oprócz takich szkół zaczęły pojawiać się szkoły prywatne. Jedną z nich założył Teofil Zegarski, człowiek dla edukacji pomorskiej wielce zasłużony, w pierwszych latach niepodległości doradca wojewody ds. organizacji szkolnictwa. Jego szkoła była pierwszą w Gdyni placówką koedukacyjną na poziomie gimnazjum.

Były i szkoły „dla elity”. Szkoły, które wybierały sobie nie tylko uczniów ze względu na status ich rodziców, ale i nauczycieli. Jedną z takich szkół była szkoła p. Ireny Górskiej na Kamiennej Górze.

Do jej szkoły chodziły dzieci najzamożniejszych mieszkańców Gdyni, ale też oferowała ona nieprzeciętną kadrę, o czym wyraźnie donoszono w ogłoszeniach prasowych.

Gdyńska edukacja warta jest osobnej książki, tu z konieczności przytaczamy jedynie co ciekawsze przykłady. Co jednak z nauczycielami? Skąd się oni brali? Warto o tym wspomnieć, bo starsi z nas mieli jeszcze okazję z tamtymi starymi pedagogami się zetknąć.
System edukacyjny odziedziczony po państwie pruskim, w dalszej perspektywie historycznej po polskiej Komisji Edukacji narodowej był taki, że kandydatów na nauczycieli kształcono w tzw. seminariach nauczycielskich. Były to w gruncie rzeczy szkoły średnie, z ukończeniem których uzyskiwało się maturę, ale w programie mające nauczanie dydaktyki. Stąd absolwenci, którzy zdali na odpowiednim poziomie otrzymywali dyplomy uprawniające ich dom podjęcia pracy nauczyciela w szkołach powszechnych.

Po odbyciu stosownego stażu otrzymywano nominację na nauczyciela. Pani, do której należało to świadectwo, była później długoletnią nauczycielką szkoły nr 11.

Seminaria Nauczycielskie zakończyły swój żywot w 1932 r. i zostały zastąpione przez Licea Pedagogiczne.
Najbliższe Gdyni było seminarium w Wejherowie, które ostatni rocznik ukończył w 1935 r. Poziom nauczania w tych seminariach był na tyle wysoki, że kiedy w 1952 r. w pałacyku w Orłowie otwierano nowe liceum, zatrudniono w nim przede wszystkim absolwentów wejherowskiego seminarium. Nie mieli studiów wyższych, część z czasem ukończyła WSP, ale potrafili sporo, czasem więcej niż ich młodsi koledzy.
Tę kadrę, jak powiedziałem, część z nas jeszcze pamięta. I z tego co wiem – bardzo docenia. Choć we wspomnieniach mają także swoje miejsce warunki w jakich chodziło się do szkoły, wielkie kaflowe piece, nieco siermiężne sprzęty, pomoce naukowe itp.

to pamięta się przede wszystkim nauczycieli. Bo – jak by nie patrzeć – oni też budowali Gdynię, wlewając wiedzę do głów dzieci, które później miały w niej mieszkać i ją tworzyć.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)