Kaszubska Nagroda Literacka 2019 – rozmowa z laureatem, o. Adamem Sikorą.
Kaszubska Nagroda Literacka przyznawana jest od trzech lat przez Samorząd Województwa Pomorskiego. Jest to szczególne wyróżnienie dla kaszubskojęzycznych twórców, gdyż nie tylko docenia się w ten sposób ich pracę, ale także pokazuje istotę rozwoju kaszubskiej literatury na wysokim poziomie. Przyznawanie nagrody organizacyjnie i merytorycznie wspiera Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie. Poprzednimi laureatami byli: Stanisław Janke oraz Krystyna Lewna.

W tym roku nagrodę otrzymał o. prof. dr hab. Ryszard Sikora, franciszkanin pochodzący z Wejherowa, Członek Rady Wydziału Teologii UAM w Poznaniu, od lat pracujący nad przekładem Pisma Świętego z hebrajskiego na kaszubski. W Wejherowie, za sprawą obecności Zakonu Braci Mniejszych, znany z zakonnego imienia – o. Adam. Od 17 lat współorganizujący wydarzenie Verba Sacra – czytanie pisma świętego po kaszubsku w wejherowskiej Kolegiacie. O pracy nad przekładami, o kaszubskiej literaturze i o kaszubskiej liturgii z ojcem Adamem wywiad przeprowadził Mateùsz Titës Meyer.
1. Czy ma ojciec swój ulubiony fragment Pisma Świętego?
Mam ich wiele. Jednym z nich jest ten, którym często się modlę: „Panie Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię miłuję” (J 21,17).
Artykuły z kategorii Kaszubszczyzna
2. Jak ten fragment będzie brzmiał po kaszubsku?
„Panie, Të wszëtkò wiész, Të znajesz, że Ce miłujã”.
3. Dla mnie obie wersje są w pełni zrozumiałe. Problem pojawia się, gdy ktoś nie zna języka kaszubskiego. Według Narodowego Spisu Powszechnego z 2011 roku językiem kaszubskim w mowie posługuje się nieco ponad 107 tys. osób. Jednak według różnych szacunków kaszubskim w piśmie posługuje się może maksymalnie 10% tej grupy. Dla kogo więc ta praca, te przekłady?
Pytanie jest jak najbardziej zasadne. Pomijając długoplanową perspektywę ewentualnego sięgania po Biblię po kaszubsku przez nie tylko obecne, ale i przyszłe pokolenia, aktualny sens tej pracy dostrzegam w możliwości przedstawiania Słowa Bożego jako tekstu słuchanego, który dociera do odbiorcy w formie dźwięku, dzięki choćby takiemu projektowi jak Verba Sacra, ale i podobnym inicjatywom. Niekoniecznie zatem musi to być dzisiaj tekst, po który osobiście sięga zainteresowany czytelnik, ale który dociera do słuchacza poprzez słowo mówione. Poza Verba Sacra przykładami takiego docierania mogą być dzieła muzyczne oparte o moje przekłady prezentowane w „Pasji kaszubskiej” i „Siedmiu dniach stworzenia” T. Fopke, „Ośmiu pieśniach z Księgi Kocheleta” i „Psalmach” Anny Rocławskiej-Musiałczyk. Zaś jako słowo Boże w każdym tygodniu rozbrzmiewa ono w telewizji internetowej ks. dr. Mariana Miotka.
4. Dotychczas udało się ojcu przełożyć i pięknie wydać Ewangelie oraz Torę (Pięcioksiąg). Doskonałą okazją na promocję zarówno tego dzieła, jak i samego języka kaszubskiego jest wspomniane, coroczne wydarzenie Verba Sacra, które przyciąga setki, a może tysiące widzów i uczestników, chcących posłuchać, jak ojciec Adam Sikora i pani Danuta Stenka odczytują kolejne kaszubskojęzyczne fragmenty Biblii w Wejherowie. Od lat zastanawiam się, jaka misja przyświeca organizatorom tej uroczystości?
Projekt Verba Sacra w reżyserii Przemysława Basińskiego z Poznania ma charakter interdyscyplinarny artystyczno-naukowo-religijny i poświęcony jest tradycji słowa w kulturze duchowej narodu polskiego ze szczególnym uwzględnieniem dziedzictwa europejskiego. Zainicjowany został w roku 2000 w katedrze poznańskiej cyklem dwunastu prezentacji tekstów biblijnych w wykonaniu wybitnych polskich aktorów. Gdy powstała jego kaszubska gałąź, prezentowana od 2004 r. w kolegiacie wejherowskiej, to cel projektu, dostosowany do lokalnego środowiska kaszubskiego, pozostał ten sam: umożliwienie spotkania z Biblią po kaszubsku mieszkańcom Kaszub w ramach przymierza wiary, nauki i sztuki. Poza najważniejszym celem, jakim jest słuchanie słowa Bożego po kaszubsku, ma on także przyczyniać się do nobilitacji języka kaszubskiego i kultury kaszubskiej szeroko rozumianej. Artyzm słowa Danuty Stenki, starannie dobrana i często specjalnie komponowana do kolejnych edycji muzyka (głównie przez Cezarego Paciorka), komentarz teologiczny wprowadzający w daną księgę oraz efekty świetlne, mają pomóc licznym odbiorcom tych prezentacji w duchowym i intelektualnym przeżyciu tego, co stanowi jeden z istotnych elementów tożsamości kaszubskiej.
5. 10 lat temu, 5 listopada 2010 roku, w wejherowskim muzeum odbyła się promocja przekładu na kaszubski „Pana Tadeusza”, której dokonał poprzedni laureat Kaszubskiej Nagrody Literackiej, Stanisław Janke. W promocję zaangażowano Danutę Stenkę oraz Macieja Miecznikowskiego. Pamiętam wspaniałą oprawę muzyczną, podniosłą atmosferę oraz liczne tłumy. Nie wszystkim udało się wejść nawet do wnętrza budynku. Trochę przypominało mi to kaszubskie puste noce, gdy nie wszystkim żałobnikom udaje się wejść do domostwa osoby zmarłej, by wspólnie odmawiać różaniec i śpiewać pieśni żałobne. Zawsze kojarzy mi się to z takim dziwnym brzmieniem modlitw, gdy w pomieszczeniu przy trumnie padają już słowa: „(…) teraz i w godzinę śmierci naszej, amen.”, a przy drzwiach wyjściowych z budynku, albo na innych piętrach, dopiero zaczyna się: „Święta Maryjo, Matko Boża (…)”. Gdy jest się gdzieś pośrodku tej grupy żałobników i słyszy obie strony, wydaje się, że to echo niesie słowa różańca po całym domu i oczekuje się w napięciu na moment, w którym wraz z osobami znajdującymi się najbliżej włączy się w modlitwę. Kilka miesięcy później, w okolicach 19 marca 2011 roku, brałem udział w promocji tego samego przekładu na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie odczytywałem fragmenty przed studentami różnych kierunków w ramach Dni kaszubskich na UG. Trochę jak echo wspomnianych modlitw wraca do mnie pytanie studentów – ale czy ktoś to w ogóle czyta? I muszę przyznać, że przez te 10 lat nie spotkałem nikogo, kto przyznałby, że przeczytał „Pana Tadeusza” po kaszubsku „od deski do deski”. Oczywiście poza autorem przekładu oraz korektorem, nieżyjącym już prof. Trederem. Mam wrażenie, że przez następne 10 lat będę się zastanawiał, czy ktoś czyta Pismo Święte po kaszubsku? Może ojciec mi trochę w tych rozważaniach pomoże?
Właściwie w dużej części na to pytanie już odpowiedziałem. Nie wiem, ile rzeczywiście osób sięga do lektury Pisma Świętego po kaszubsku. Łatwiej jest chyba jednak sobie wyobrazić, ile osób słucha tekstów biblijnych w tym języku. Są to zarówno ci, którzy biorą udział w liturgii celebrowanej po kaszubsku, jak i ci, którzy do niedzielnej Mszy św. przygotowują się, wsłuchując się zarówno w lekturę czytań mszalnych po kaszubsku, jak i w komentarze do nich prezentowane w internetowej telewizji przez ks. dr. Mariana Miotka. Dochodzą do tego uczestnicy corocznych Verba Sacra w Wejherowie oraz odbiorcy utworów muzycznych opartych na przekładach tekstów biblijnych na kaszubski. Szczególnie chciałbym wspomnieć wykonywaną wielokrotnie „Pierwszą Pasję kaszubską” dr. Tomasza Fopke, opartą o mój przekład Ewangelii według św. Marka. Trzeba też dodać do tego liczne cytaty i nawiązania do przekładów Biblii na kaszubski w nowopowstających dziełach i utworach literackich.
6. A czy ojciec czyta kaszubską literaturę? Jeżeli tak, to czy są to dzieła autorskie kaszubskich literatów, czy może jednak przekłady?
Niestety, tylko sporadycznie sięgam do literatury kaszubskiej. Czasami czytam opracowania poświęcone problematyce kaszubskiej, ale jest to lektura w języku polskim. Sprawy kaszubskie są mi bliskie, ale nie znajdują w głównym nurcie moich codziennych zajęć naukowych i duszpasterskich.
7. Kiedy narodziła się w ojcu myśl, aby podjąć się trudu przekładu Pisma Świętego na kaszubski?
Nie mogę sobie przypisać inicjatywy rozpoczęcia przekładania tekstu Pisma Świętego na kaszubski. Pod koniec XX wieku z takim pomysłem zwrócił się do mnie dr Marian Jeliński. Po długich namowach, zgodziłem się przetłumaczyć z języka greckiego na kaszubski najkrótszą Ewangelię – Ewangelię według św. Marka. Przekonała mnie wówczas myśl, że w ten sposób jako Kaszuba i biblista uczczę Rok Wielkiego Jubileuszu 2000-lecia od narodzenia Chrystusa. Na tym tłumaczeniu zamierzałem poprzestać. Po trzech latach zwrócił się jednak do mnie pan reżyser Przemysław Basiński z Poznania, autor projektu Verba Sacra, z propozycją, by fragmenty Biblii po kaszubsku odczytać w ramach tego projektu w katedrze poznańskiej. To właśnie ta edycja Verba Sacra, w czasie której Danuta Stenka po raz pierwszy czytała Pismo święte po kaszubsku, zainicjowała w roku następnym, czyli w 2004, pierwsze Verba Sacra w Wejherowie. Na kolejne wejherowskie edycje przygotowywałem nowe przekłady, których konsekwencją było wydawanie kolejno czterech Ewangelii w osobnych tomikach, a potem w jednym tomie. Analogicznie przedstawiała się sprawa z przekładami Starego Testamentu z języka hebrajskiego. Przetłumaczone fragmenty ksiąg czytane podczas „Verba Sacra – Biblia kaszubska” znajdowały swój finał w przekładzie kolejnej, całej już księgi. W ten sposób w ciągu pięciu lat powstało pełne tłumaczenie Pięcioksięgu.
8. Co sprawia ojcu największy problem w tej pracy? Czy i skąd czerpie ojciec wzorce przy przekładach na kaszubski? Gdzie poszukuje słownictwa? Czy porównuje ojciec dane fragmenty, nad którymi akurat pracuje, z innymi językami, jeżeli tak, to z jakimi? Stara się ojciec tłumaczyć dosłownie, czy raczej oddawać daną myśl w kaszubskiej konstrukcji gramatycznej?
Problemów z tłumaczeniem tekstu biblijnego na jakikolwiek język współczesny nie brakuje żadnemu tłumaczowi. Odległość czasowa powstania tych tekstów, odrębność kulturowa środowiska, w którym one powstały, domagają się mozolnego poznawania odległych od naszego życia realiów. Przed rozpoczęciem tłumaczenia konkretnej księgi staram się zawsze zapoznawać z naukową literaturą na jej temat. Najważniejszą rolę pełnią tu komentarze, które miejsca trudniej zrozumiałe starają się choćby tylko hipotetycznie wyjaśnić. Słownictwo kaszubskie czerpię przede wszystkim z cennych słowników kaszubsko-polskich i polsko-kaszubskich. Przez wiele lat pomocne były mi także bezcenne konsultacje prof. Jerzego Tredera, a po jego śmierci – Pani mgr Danuty Pioch, uczennicy Profesora. Naturalnie, porównuję własne tłumaczenie z najlepszymi tłumaczeniami tak starożytnymi (Septuaginta, Wulgata), jak i współczesnymi (zarówno polsko- jak i obcojęzycznymi). Staram się tłumaczyć zgodnie z zasadami określonymi już w IV wieku przez św. Hieronima, a więc nie „słowo w słowo, ale próbując oddawać sens danego zdania”. Oczywiście, gdy chodzi o ważne terminy, to staram się oddawać je na tyle dokładnie, na ile jest to tylko możliwe.
9. Na Mszach z liturgią w języku kaszubskim od lat wykorzystuje się lekcjonarz „To je Słowò Bòżé”, autorstwa Eugeniusza Gołąbka, który już we wstępie do książki przyznaje, że teksty te zostały tak napisane, aby były bliższe „polskiemu oryginałowi”. Podaje także przykłady kaszubskich słów, które zastąpił bardziej polsko-brzmiącymi neologizmami, np.: (pisownia oryginalna) dokôz – dzeło, knéga – ksãga, môłczëc – milczëc, ùbëtk/mir – pòkój. Być może w przyszłości teksty te zostaną zastąpione tłumaczeniami nie z polskiego, lecz z oryginału. A ojca zdaniem, jak różne są te dwa przekłady? Próbował je ojciec porównywać?
Moja rozprawa habilitacyjna była próbką badania przekładów Pisma Świętego, a dokładnie siedemnastu fragmentów Ewangelii według św. Jana tłumaczonych na kaszubski z języków: niemieckiego, polskiego i łaciny porównując je z przekładem z języka oryginału tj. z greki. Wśród tych trzech przekładów było również tłumaczenie Eugeniusza Gołąbka (z języka polskiego). Najogólniej można powiedzieć, że przekład z przekładu zawsze będzie nas oddalać od tekstu oryginału. Stąd tak ważne jest sięganie do języka, w którym teksty biblijne powstały. Tłumaczenie E. Gołąbka cenię za wierność przekładowi tzw. Biblii Tysiąclecia i za komunikatywny język kaszubski. Niestety, jak każdy przekład z tłumaczenia na inny język, ujawnia ono także swoje słabości wynikające zarówno z niemocy ukazania potencjału niektórych terminów obecnych w oryginale, jak i nieuwzględnienia pełniejszego wymiaru teologicznego wymowy tekstu.
10. Przez kilkanaście lat uczestniczyłem w organizowaniu kaszubskojęzycznych mszy w Trójmieście oraz w okolicach Wejherowa i Pucka. Jako organista odpowiadałem głównie za oprawę muzyczną tych liturgii, jednak zdarzało się dosyć często, że pomagałem przygotowywać się lektorom, a kilka razy nawet tłumaczyłem na kaszubski niedzielne kazania, wygłaszane na innych mszach przez celebransów. Z własnych doświadczeń wiem jednak, że żaden z ośrodków kształcenia organistów na Pomorzu (Gdańsk, Pelplin, Słupsk) nie przygotowuje muzyków do kaszubskiej liturgii – co innego ma się oczywiście z polską, czy łacińską liturgią. Sam na egzaminie dyplomowym w DSO w Pelplinie wykonywałem trzy pieśni po kaszubsku, co wzbudziło zdziwienie komisji i spotkało się z kilkoma, w moim odczuciu dziwnymi, komentarzami dotyczącymi kaszubskich mszy. Niestety podobnie ma się sprawa z przygotowywaniem kleryków – ani w Gdańsku, ani w Pelplinie w Seminariach Duchownych (nie wspominając tu już o Seminariach Zakonnych, które są poza Pomorzem) nie wykłada się języka kaszubskiego. Przyszłych księży nie przygotowuje się do głoszenia Słowa na kaszubskich mszach, co skutkuje homiliami opartymi na wychwalaniu kaszubskich strojów ludowych, podkreślaniu odwiecznego związku Kaszub z Polską, przywoływaniu hasła „Më trzimómë z Bògã” i częstowaniu tabaką. Proszę mi wierzyć, przez cztery lata co miesiąc słuchałem identycznego kazania opartego na tych elementach w jednej parafii. W dodatku kazanie to trwało 40 minut i nigdy nie odnosiło się do czytań, psalmu, czy Ewangelii. Myślę, że takie praktyki słusznie nastawiają od lat Kaszubów w opozycji do obecności języka kaszubskiego w Kościele. Ewentualnie akceptowane są elementy kaszubskie w wystroju świątyni, na obrusach, ornatach. Może jakaś kolęda kaszubska na Pasterce, a kiedyś Gwiżdże zamiast homilii na Trzech Króli. Z drugiej strony coraz częściej słychać głosy, że to właśnie Kościół najbardziej polonizuje Kaszubów. Przed kaszubską liturgią jest jeszcze inne wyzwanie – wciąż nie mamy kaszubskojęzycznego Mszału, przez co w wielu kościołach kaszubskie msze kończą się na liturgii słowa (czytania, kazanie i modlitwa wiernych) i oprawie muzycznej. Czasami, gdy organista potrafi, to po kaszubsku odśpiewa jeszcze części stałe (Kyrie, Gloria, Sanctus, Agnus Dei) i Ojcze nasz. Z mojej perspektywy to wszystko jest jedną wielką improwizacją. Myśli ojciec, że ta sytuacja długo jeszcze będzie trwać w takiej formie? Może myślał ojciec nad przekładem na kaszubski Mszału Rzymskiego? Dobrym punktem wyjścia mógłby być modlitewnik ks. Franciszka Gruczy z 1985 roku, który dziś jeszcze stosuje się w niektórych parafiach…
Niestety, pod żadnym względem nie czuję się właściwą osobą, by się na ten temat wypowiadać. Myślę jednak, że kształt liturgii kaszubskiej zaakceptowanej przez władze kościelne i szereg kwestii, które Pan poruszył, musi się rozstrzygać na samych Kaszubach w oparciu o realne możliwości i chęci miejscowego duchowieństwa oraz wiernych. Osobiście nie jestem w stanie się w tego typu prace angażować. Tłumaczenia ksiąg biblijnych na kaszubski to tylko jeden z obszarów mojej pracy. Ze względu na inne zajęcia i zobowiązania nie mam możliwości podęcia się translacji tak ważnej księgi liturgicznej jaką jest Mszał.
11. A nad czym ojciec pracuje w tej chwili i jakie ma plany? Oczywiście chodzi mi o pracę kaszubskojęzyczną.
W tej chwili zajmuję się przekładem na język kaszubski Księgi Rut, która choć niewielkich rozmiarów uznawana jest dość powszechnie za szczytowe osiągnięcie literackie starożytnego Izraela. Przekład tej księgi zacząłem przygotowywać na kolejną edycję Verba Sacra w styczniu 2021 roku. Niestety, z powodu pandemii została ona odwołana.
12. Tegoroczną galę wręczenia Pomorskiej i Kaszubskiej Nagrody Literackiej również z powodu pandemii odwołano, a listę zwycięzców zamieszczono w internecie. Jak czuł się ojciec, gdy dowiedział się o nominacji do Kaszubskiej Nagrody Literackiej, a później o byciu jej laureatem?
Byłem mile zaskoczony, że przekład Pięcioksięgu z języka hebrajskiego na kaszubski został dostrzeżony i uznany za godny Nagrody. Ogłoszenie mnie laureatem Kaszubskiej Nagrody Literackiej odebrałem jako wielki zaszczyt i dziękuję przy tej okazji raz jeszcze wszystkim, którzy przyczynili się do jej przyznania.
13. Czy myśli ojciec, że nagród dla kaszubskich twórców literackich mogłoby być więcej? Czy obecnie docenia się ich należycie? I czy dostatecznie zachęca się literatów do tworzenia w tym języku?
Oczywiście, że należy promować twórców i twórczość w języku kaszubskim. Ponieważ od 45 lat mieszkam poza tym regionem, nie orientuję się dobrze, na ile twórcy ci są, i czy osobiście czują się doceniani. Myślę, że poza formalnym uznaniem, każdy twórca czuje największą satysfakcję, gdy jego dzieło przyjmowane jest przychylnie i z zainteresowaniem przez czytelników, i gdy nie utkwi ono gdzieś na bibliotecznych półkach, ale „żyje”.
14. Czy modli się ojciec po kaszubsku?
Tak, czasami tak.
15. A za Kaszubów i język kaszubski?
Owszem, modlę się za Kaszubów i za wszystkie ważne sprawy, które ich dotyczą.
Dziękuję za rozmowę
foto za: franciszkanie.net

![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)

![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)
![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)







![Sho[r]T: Dłoń King Konga i mrugnięcie braci Marx, czyli jak Faruga z Borkowską chcieli odświeżyć ramotkę](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/kawaler-218x150.jpg)

![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Mikołaje na motocyklach 2025](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2025/12/DSC00090-Copy-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)

