Tymczasem w głębokim, pomorskim interiorze…

Różne są nasze, ludzi zajmujących się na co dzień teatrem, sposoby na przetrwanie czasu narodowej kwarantanny. Część przenosi swoją działalność w eter i działa online, ktoś inny ma po prostu przymusowy urlop o chlebie i wodzie, są też tacy, którzy mimo krzyku o malejącą „kupkę pieniędzy” mają niezłe w sumie wakacje. Jest jednak spora grupa artystów, aktywistów, którzy absolutnie nie zamierzają zawiesić działalności choćby tymczasowo. Czas „wolny” służy im tylko jako nowa przestrzeń na kreowanie coraz to nowych sposobów na interakcję ze społeczeństwem. To przecież owa interakcja i brak zgody na bezkrytyczne przyjmowanie rzeczywistości takiej, jaką zastali, konstytuuje ich jako artystów. To wtedy dołącza w pełni zasłużony człon „zaangażowani społecznie”.

Taką parą artystów zdecydowanie są Wacław oraz Erdmute Sobaszkowie i ich Teatr Węgajty. Co i rusz z ich leśno-wiejskiej bazy kolejno, jeden po drugim, albo wszystkie naraz, wypływają konkretne pomysły i akcje, działania teatralne i około teatralne, muzyczne i około muzyczne. Łączy te działalności właśnie „zaangażowanie”. Łagodny upór i opór, jak krople deszczu. Czasem zmieniające się w rwący potok działalności.

W zeszły weekend ten potok dotarł z warmińskich Węgajt do pomorskiego Dzierzgonia. Zadzwonił dzwonek i w furtce Teatru 3.5 zastałem ich właśnie w towarzystwie czeskiego, sympatycznego stażysty Honzy.

Przyjechali ze „Zbiórką Żywności”. To ich nowy pomysł na działanie w szaleństwie walki z wirusem. Pojawianie się oklejonego tym hasłem wysłużonego, teatralnego mikrobusa, samo w sobie stanowi happening i manifest. Zwraca on uwagę na potrzebę odczarowania równie zaraźliwego jak COVID-19, postępującego egoizmu. Zielony bus „krzyczy”. Dzielmy się! Bądźmy! Żyjmy! Zwraca też uwagę na fakt, że ludzie sztuki dziś potrzebują już nie tyle uwagi, co zwyczajnie jedzenia do przetrwania. Oczywiście to mój subiektywny odbiór tego zjawiska. O resztę należałoby zapytać Sobaszków.

Kiedy przekroczyli furtkę i przywitaliśmy się ze sobą, nie kryliśmy stęsknienia po obu stronach. Nastąpił mikro koncert na tarasie Teatru 3.5. Przeplatany wiosennymi obrzędami, pieśniami i tańcem występ głosami artystów kierował się tak do nas jak i za płoty. Do sąsiedztwa, ulicę dalej. Byle do ludzi. Po koncercie, mikro performance. Działanie zatytułowane „Kwarantanna” i upadające karty tłumaczenia z czeskiego na polski. Upadające kartki manifestu, niczym ulotki, które my, aktorzy Teatru 3.5, zbieraliśmy z nabożnością. Wdzięczni za prawdziwą solidarność, takie zwykłe ludzkie ciepło, teatru odwiedzającego. Można? Można!

Nagranie amatorskie, ale oddające nastrój chwili

Marek Kurkiewicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj