Strona główna Opiniodalnia Impresje Bakcyl dżumy w Gdańsku?*

Bakcyl dżumy w Gdańsku?*

0

Małgorzata Jaworska impresuje na kanwie naszej dyskusji o ruchach miejskich.

Miło się mieszka w Gdańsku, naprawdę. Żyjemy tu sobie szczęśliwie i dostatnio… No, może nie wszyscy, lecz tyle się buduje wokół, że zapewne już wkrótce ubóstwo zniknie z naszych oczu, wyparte na obrzeża, do których nigdy się nie zapuszczamy. W dodatku zanim się człowiek obejrzy, znów na ulicach pojawią się puszki z serduszkiem, które tak poprawiają nam humor: oto właśnie zrobiliśmy coś dla świata, uczyniliśmy go lepszym.

Pracujemy od rana do wieczora, jak niegdyś mieszkańcy Oranu, a potem, podobnie jak oni, szukamy wytchnienia w swoich drobnych lub większych rozrywkach, radośnie tracąc czas, który został nam dany. Może trochę mniej rozmawiamy, lecz zawsze możemy to przysłonić szklanką dobrego, kraftowego piwa, a gdy oderwiemy wzrok od ekranu, pozostaje nam jeszcze funkcja fatyczna: wystarczy przytaknąć, mruknąć, westchnąć, wyrazić swoje myśli gestem czy uśmiechem.

„Ale są miasta i kraje, gdzie ludzie od czasu do czasu podejrzewają istnienie czegoś innego. Na ogół nie zmienia to ich życia. Ale zaznali podejrzeń, a to zawsze jest wygrana” – to oczywiście nie ja, tylko Albert Camus.

Nie potknęłam się jeszcze o konającego szczura, który w mieście nad zatoką był zwiastunem czarnej śmierci, więc mogłabym wzruszyć ramionami, lecz dziwnie brakuje mi podejrzeń. Nie tych, które wszędzie wietrzą spisek, i nie tych, które są pożywką dla zawiści.

Cieszę się, że mieszkam w Gdańsku, i doceniam liczby oraz to, co się za nimi kryje: rozwój, inwestycje, coraz więcej inwestycji, krótko mówiąc – dobry interes. Świetnie. Ale czy na pewno?

O ruchach miejskich, a raczej o ich nieobecności, pisał niedawno Dariusz Olejniczak, pojawiły się głosy organizacji:

Artykuł wyjściowy: Dariusz Olejniczak, Miejskie kung fu: Gdzie są gdańskie ruchy miejskie?

Głos FRAG-u: FRAG odpowiada Olejniczakowi: Gdzie są gdańskie ruchy miejskie?

Lepszy Gdańsk odpowiada Olejniczakowi: Jesteśmy i nigdzie nie uciekamy

Z niecierpliwością czekam na kolejne wypowiedzi tych, którzy chcą świadomie uczestniczyć w życiu miasta, wywierać na nie wpływ, wypełniać to życie również własną treścią.

Pamiętam też, że bakcyl dżumy nigdy nie umiera i że „nadejdzie być może dzień, kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście”.

*Tytuł od redakcji

I jeszcze dygresja edukacyjna od redakcji:

24# – Jaki jest SENS ŻYCIA wg Alberta Camusa? – Eseje Absurdalne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj