Jeszcze kilka lat temu rozpalała emocje sprawa budowy gdyńskiego lotniska cywilnego. Niemal każdy musiał (!) mieć w tej sprawie swoje zdanie. Do dziś wiele osób twierdzi, że była to niczym nieuzasadniona fanaberia. Tymczasem, patrząc z perspektywy historycznej, można stwierdzić, że budowa lotniska w Gdyni nie była tak bezsensowna, jak się na pozór wydaje. Jeszcze przed I wojną światową, kiedy lotnictwo dosłownie i w przenośni zdobywało świat, Niemcy budowali na Pomorzu lotniska. Dla naszych rozważań nie jest obojętne gdzie je budowali. Otóż stałymi miejscami od Pucka po Gdańsk były tereny zbliżone do brzegu morskiego jako zapewniające największą ilość dni w roku pozbawionych mgły, co, jak wiemy, stanowi niezbędny warunek sprawnego funkcjonowania tego środka transportu.
Czytaj artykuły z działu Gdyńskie, arcygdyńskie

Styk morza i lądu zapewniał niemal stały ruch powietrza rozwiewający niebezpieczne dla samolotów mgły. Z tego to powodu lotnisko gdańskie usytuowano w pobliżu morza, tam, gdzie dziś znajduje się dzielnica Zaspa. Dopiero później, z przyczyn czysto politycznych, przeniesiono je do Rębiechowa niespełniającego wymaganych niegdyś standardów, co skutkuje okresowymi kłopotami po dziś dzień.
Co do Gdyni, to odradzająca się Rzeczpospolita zwróciła uwagę i na ten aspekt funkcjonowania nowoczesnego portu morskiego. Poza czysto praktycznymi powodami szukania w Gdyni miejsca dla samolotów uważano, że jest to konieczne także dla szkolenia młodzieży, rozwoju sportu lotniczego a także szkolenia w ramach Ligi Obrony Powietrznej Kraju. Szczególną estymą wśród miłośników lotnictwa w Gdyni cieszyły się tzw. wodnopłatowce, które wydawały się oczywistością w tak położonym miejscu. Prasa chętnie zamieszczała zdjęcia Gdyni zrobione z wysokości.

Pojawiały się dziesiątki kart pocztowych z widokiem hydroplanu w Gdyni, bądź nawet tylko na bliżej nieopisanym brzegu morskim.

Równie chętnie widziane były w Gdyni samoloty sportowe, od szybowców począwszy. Pokazy szybowcowe odbywały się nawet w centrum miasta pod Kamienną Górą.

Z czasem miejscem uprawiania tego sportu stały się wzgórza Orłowa i Małego Kacka. Ukształtowanie terenu było wręcz idealne dla szybowców.

Zdarzało się więc, że organizowano tam zawody ogólnopolskie, które w tym czasie, jak wszystko co gdyńskie, przyciągało rzeszę publiczności.

Entuzjastycznie nastawione do budowy odrodzonej Ojczyzny społeczeństwo żywo odpowiadało na wszelkiego rodzaju zbiórki organizowane dla wspomożenia kolejnej dziedziny polskiego życia. Takim darem społecznym były np. hangary, z których korzystali zarówno uczestnicy obozów szybowcowych (głównie studenci), ale i zawodnicy w czasie oficjalnej rywalizacji.
Tak weszło w posiadanie własnego hangaru w Małym Kacku Morskie Koło Szybowcowe.

Trzeba przyznać, że organizacja pod nazwą Liga Obrony Powietrznej Kraju, potrafiła zadbać o miłośników lotnictwa w Gdyni, organizując dla nich specjalistów z tej dziedziny: tak cywilnych jak i wojskowych. Wielkim propagatorem tych działań był m. in. gen Orlicz-Dreszer. Zachował się szkic lotniska w okolicach Kacka i Orłowa ilustrujący ówczesne położenie hangarów i miejsc startowych dla szybowców.

Nie poprzestano na tym. Pod koniec lat 30. ruszyła linia pasażerska łącząca Gdynię z Warszawą. Nie od razu regularna, ponieważ dość długo testowano ekonomiczny wymiar przedsięwzięcia. Stała linia musiała się opłacać, a jedyną pewną metodą dla zbadania tegoż były właśnie loty. Okazało się, że liczba pasażerów jest wystarczająca, by sprawa się opłacała.

Niestety, wkrótce potem przyszła wojna. Po jej zakończeniu sprawy lotnicze w Gdyni zostały zawężone do wojskowego lotniska w Babich Dołach. Kiedy więc dziś toczy się jeszcze tu i ówdzie spór o sens istnienia lotniska w Gdyni, warto może czasem przypomnieć sobie, iż temat wcale nie jest taki nowy. Oczywiście – to były inne czasy, inne uwarunkowania polityczne i ekonomiczne, inne nastawienie społeczeństwa, ale może spokojna analiza tamtych dziejów pozwoli na wyciągnięcie wniosków odbiegających od emocji, jakimi nacechowana jest współczesna dyskusja.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)