Z życia codziennego osób transpłciowych w Polsce.

Aleks i Miłosz

Aleks ma dwadzieścia lat, pracuje w gdańskiej kawiarni, kolekcjonuje rośliny i wybiera się na wymarzone studia psychologiczne, po których chciałby pracować z młodzieżą. Miłosz przekroczył już czterdziestkę, do pracy wkłada mundur, a jego domem rządzi wiecznie zazdrosny o uwagę kocur. Są naszymi sąsiadami, nie wyróżniają się spośród innych i wyróżniać się nie chcą. Jednakże polskie społeczeństwo chciałoby ich wyróżnić, i to w negatywnym sensie, bo mieli to nieszczęście, że urodzili się z dysforią płciową, czyli są osobami transpłciowymi

Istnieje powszechna wiara w to, że nasze myślenie o własnej płci jest zgodne z kierunkiem, w jakim rozwija się nasze ciało. Jest jednak niewielki odsetek ludzi, u których okazuje się to bardziej skomplikowane. Okres dojrzewania, rozwój poszczególnych cech, wychowanie zależne od płci powodują wewnętrzną niezgodę, czasem na poziomie wręcz nie do zniesienia, gdy okazuje się, że ktoś, kto wygląda jak dziewczynka, w głębi duszy czuje się chłopcem – albo odwrotnie. Trudno powiedzieć, jak wysoki jest to odsetek w społeczeństwie, ponieważ wiele osób transpłciowych nie ma świadomości, co się z nimi dzieje, albo się do tego nie przyznaje – ze względu na rodzinę, wychowanie w konserwatywnym środowisku albo inne czynniki ludzie ci często decydują się pozostać w tym obcym sobie ciele do końca życia, co nierzadko łączy się z ogromnym cierpieniem, poczuciem wewnętrznego niedopasowania i prowadzi do licznych zaburzeń, depresji i, niestety, bardzo wielu samobójstw.

Dzieciństwo

Mimo formalnie przypisanej płci żeńskiej i Aleks, i Miłosz w dzieciństwie zachowywali się jak chłopcy. Miłosz lubił grać w piłkę nożną, dobrze się czuł wśród chłopaków, z kolei Aleks, wychowany – jak wielokrotnie podkreśla – w bardzo otwartej szkole, funkcjonował bez ostro zarysowanych podziałów i bawił się zarówno lalkami, jak i dinozaurami. Obaj jednak dość ciężko przeżyli okres dojrzewania, kiedy okazało się, że ich ciała rozwijają się w niepożądanym kierunku, chłopięce grono zaczyna być w stosunku do nich nieufne, a u Miłosza doszło jeszcze zainteresowanie dziewczynami.

Miłosz przeżył ten trudny okres trzydzieści lat temu, kiedy w Polsce właściwie nie było żadnej wiedzy na temat transpłciowości. Nie wiedział, co się z nim dzieje, czuł się ze sobą bardzo źle i szukał pomocy – u rodziców i w centrum pomocy młodzieży. Bezskutecznie. Rodzice zgodzili się jednak pojechać z nim do Warszawy, gdzie w tamtym czasie pracował jedyny lekarz w Polsce otwarcie zajmujący się transpłciowością, który stwierdził, że przyczyną problemów Miłosza jest właśnie dysforia płciowa. Mimo wstępnej diagnozy rodzina uznała, że jakakolwiek interwencja – czy prawna, czy chirurgiczna – byłaby zbyt trudna do zaakceptowania. W rezultacie Miłosz nie zdecydował się na terapię i przez wiele lat funkcjonował jako kobieta, mimo że kobietą się nie czuł. Łączyło się to z wyobcowaniem, przez długi czas bowiem nie mógł nawet otwarcie porozmawiać z kimś bliskim o tym, jak się czuje. Dręczyło go też poczucie winy wobec rodziców, bo chociaż zdawał sobie sprawę, że to, jak się czuje, nie zależy od niego, wiedział również, że sprawia rodzicom ból.

Urodzona w 1728 Chevalier d’Eon wiódł znakomitą karierę jako francuski szpieg i dyplomata. Chevalier zaczęła pojawiać się w sądzie Królowej Elżbiety jako kobieta, twierdząc, że ta płeć została jej nadana przy urodzeniu i żądając, by francuski rząd uznawał ją za kobietę.
Była tak znaną postacią, że pochodzący od jej nazwiska termin „eonizm” przez jakiś czas był używany na określenie osób transpłciowych lub niebinarnych płciowo.

Aleks jest dużo młodszy i miał więcej szczęścia. W dzisiejszych czasach istnieje już internet, w którym (o ile się umiejętnie z niego korzysta) można znaleźć sporo informacji i wsparcia, a przede wszystkim dowiedzieć się, że wielu ludzi na świecie odczuwa to samo, można więc wymienić doświadczenia, co pomaga osłabić lęk przed samym sobą. W internecie oczywiście można znaleźć natłok różnorodnych informacji, często mylących bądź obraźliwych – dlatego trzeba się uzbroić w sporą dozę sceptycyzmu i w razie jakichkolwiek wątpliwości udać się do specjalisty. Poza tym – jak już wspomniałam – Aleks trafił do bardzo otwartej szkoły i ogólnie ma dużo dobrych wspomnień z dzieciństwa, w którym nikt nie robił mu trudności z powodu męskiego stroju czy krótko ostrzyżonych włosów. Dzięki temu zdecydował się na terapię tak szybko, jak tylko mógł – czyli wraz z osiągnięciem dorosłości.

Długa i kosztowna droga

Wielu ludzi myśli, że dzieciaki sobie wymyślają problem niedopasowania płciowego (ostatnio pojawiły się nawet tak absurdalne pomysły, jak tabletki powodujące zmianę płci), a tymczasem, jeśli ktoś decyduje się na korektę płci, to czeka go długa, żmudna i bardzo kosztowna droga. Droga, która łączy się z ogromnym lękiem przed odrzuceniem, zwłaszcza w społeczeństwie tak konserwatywnym, jak polskie, ale także przed bólem związanym z licznymi operacjami. Żeby w ogóle wkroczyć na tę drogę, trzeba najpierw uzyskać pozytywną opinię psychoseksuologa, a potem diagnozę psychiatryczną, która wykluczy inne zaburzenia, i dopiero wtedy rozpoczyna się leczenie u endokrynologa. Jako że Miłosz zaczynał cały proces, kiedy w Polsce dostęp do terapii był bardzo ograniczony, między jego pierwszą pozytywną opinią psychologiczną a faktycznym wejściem na drogę leczenia operacyjnego minęły prawie dwie dekady, ale nawet u Aleksa były to dwa lata kontrolowanej terapii testosteronem, poprzedzające wyjazd do Wrocławia, gdzie pozbył się – jak sam o tym mówi – „balastu z klatki piersiowej”. W Trójmieście pracuje tylko jeden endokrynolog, który prowadzi osoby transpłciowe, a operacji dokonuje się w zaledwie dwóch klinikach w Polsce – we Wrocławiu i w Warszawie – obu bardzo kosztownych.

A terapia to tylko jeden z elementów tranzycji żyjemy w świecie binarnym, gdzie od razu po urodzeniu przylepia się do nas etykietę „K” albo „M” i nie ma żadnego prawa (przynajmniej w Polsce), które zajmowałoby się osobami transpłciowymi. Dlatego… trzeba pozwać własnych rodziców o to, że przylepili niewłaściwą etykietę swojemu dziecku. Innej drogi nie ma. Jeśli ktoś się zdecyduje na tranzycję w późniejszym okresie życia, na przykład po założeniu rodziny, to osoba transpłciowa traci swoje prawa rodzicielskie do własnych dzieci, gdy proces ten odbywa się przed osiągnięciem przez nie pełnoletności.

Sir Ewan Forbes był w stanie legalnie przejść operację korekty płci, ponieważ w 1952 roku udało się mu zmienić jego akt urodzenia. To spowodowało wielkie zamieszanie, dotyczące dziedziczenia wielkiego rodzinnego majątku i tytułu. Tylko synowie mogli odziedziczyć nieruchomości a jego starsi bracia zginęli, co miało przekierować majątek do kuzyna-mężczyzny. Po walce przed sądem Ewan ostatecznie wygrał. Nieznane są dokładne warunki i ustalenia sądowe, bowiem sprawa była dość mocno ukryta przed okiem mediów i osób postronnych. Stała się jednak ważnym precedensem. Po śmierci Ewana, majątek i tytuł w 1991 roku odziedziczył jego kuzyn.

Warunkiem koniecznym rozpoczęcia procesu sądowego jest przebyta kuracja hormonalna, która doprowadza do wyraźnych zmian w wyglądzie, a coraz częściej się zdarza, że procesu nie można rozpocząć przed pierwszą operacją – paradoksalnie niektórych operacji nie można przeprowadzić, jeśli osoba transpłciowa nie przedstawi prawomocnego wyroku sądowego, co może z kolei spowodować wiele negatywnych konsekwencji zdrowotnych. Chyba wszyscy potrafią się zgodzić, że o diagnozie stanu czyjegoś zdrowia i o podjęciu leczenia, zwłaszcza tak głęboko ingerującego w organizm, powinien decydować lekarz. Ale ponieważ w polskim prawodawstwie brakuje jakichkolwiek regulacji dotyczących osób transpłciowych, takie decyzje w istocie podejmuje sąd.

To również droga przez mękę – trzeba się postarać o biegłych, dostarczyć liczne opinie psychologów i seksuologów, a potem czekać, aż sąd na podstawie tych wszystkich dokumentów wyda swoją decyzję. Jeśli decyzja będzie pozytywna, to jeszcze nie koniec, bo trzeba zacząć funkcjonować w społeczeństwie jako nowa osoba, czyli zmienić wszystkie swoje dokumenty, od dowodu osobistego i paszportu po te wskazujące na zdobytą w życiu edukację czy kwalifikacje, co bywa problematyczne, gdy na przykład wykonuje się zawód wymagający licencji, ponieważ jest się już nowym człowiekiem, a ten człowiek, który wszystkie dotychczasowe dyplomy i licencje zdobył, w zasadzie nigdy nie istniał.

Christine Jorgensen była amerykańską transkobietą, która jako pierwsza była znana w Stanach Zjednoczonych z powodu operacji korekty płci. Po służbie w Armii USA otrzymała pozwolenie na przeprowadzkę do Danii, gdzie przeszła trudne zabiegi. W grudniu 1952 r., po jej powrocie do Ameryki, nowojorski dziennik powitał ją na pierwszej stronie pod nagłówkiem „Ex GI becomes blonde beauty”, co przyniosło jej wielki rozgłos. Jako aktorka i tancerka odnosiła wielkie sukcesy. Swoją popularność wykorzystywała w walce o prawa osób trans.

Akceptacja rodziny jest tutaj sprawą kluczową, ponieważ tak skonstruowany proces sądowy jest trudnym doświadczeniem dla wszystkich zainteresowanych. Jeżeli zatem transpłciowość osoby pozywającej już wcześniej była źródłem problemów, to w trakcie procesu konflikty jeszcze się nasilą. I znów – to wszystko nie jest takie proste, nawet jeśli wszystkie zainteresowane strony wspierają pozywającego. Aleks mówi, że bez pomocy adwokatki prowadzącej jego sprawę na pewno by się pogubił  w gęstwinie kruczków prawnych.

Dlaczego?

Skoro droga do tego, aby ciało i stan prawny osoby z dysforią płciową zgadzały się z wewnętrznym odczuwaniem przez nią płci jest tak długa i bolesna, po co w ogóle ją podejmować? Dlaczego ludzie, którzy odczuwają niezgodność ze swoją płcią fizyczną, decydują się na tak radykalne krok? Miłosz bardzo długo żył w ciele kobiety, choć wiele osób z jego otoczenia od dawna już traktowało go jak mężczyznę, ponieważ na wszelkie możliwe sposoby – poczynając od męskiego stroju, przez krótkie włosy, aż po wybór zawodu, który większości kojarzy się z męskością – dawał do zrozumienia, że mężczyzną się czuje. Przez te wszystkie lata jednak czegoś mu brakowało –  nie mógł w pełni zaistnieć w społeczeństwie jako mężczyzna. W pewnym momencie zażartował, że może nie zdecydowałby się na tak kosztowne i bolesne operacje, gdyby społeczeństwo było w stanie zaakceptować jego płeć również bez nich. A on chce żyć normalnie, chce być takim samym facetem, jak każdy inny.

I Miłosz, i Aleks bardzo dużo mówią o pragnieniu bycia niewidzialnym – o tym, że każdy ma prawo być tym, kim się czuje, o ile nikogo to nie rani.

Każda zmiana w trakcie terapii, każdy krok, który zbliża osobę transpłciową do pożądanego stanu, przyjmowana jest z ogromną radością: wszelkie drobiazgi, które pojawiają się w rezultacie przyjmowania hormonów, takie jak zmiany rysów twarzy czy owłosienia, zmiana wysokości głosu. Jeszcze więcej radości jest wtedy, kiedy się uzbiera pieniądze na kolejne operacje, których jest cała seria. Skutki uboczne przyjmowania hormonów (chłopcy skarżą się głównie na nadmierną potliwość i trądzik) są tak naprawdę drobnostką w porównaniu z pozytywnymi skutkami dla psychiki osoby decydującej się na terapię. Tranzycja bowiem łączy się z poczuciem rozpoczęcia nowego życia, a przypływ pewności siebie trudno wyrazić w słowach. Wbrew temu, jak wiele mediów przedstawia ten problem, to właśnie operacje sprawiają, że człowiek z dysforią płciową wreszcie czuje się „normalny”. Aleks wielokrotnie podkreśla w rozmowie: „Jestem po prostu chłopakiem, nie krzyczę na ulicy «Jestem trans chłopakiem!»”. Oczywiście, wśród bliskich jest inaczej – ale przecież to też jest jak najbardziej normalne, że kiedy z drugim człowiekiem łączą nas bliskie relacje, to dzielimy się z nim swoją przeszłością. A tutaj ta przeszłość to po prostu dłuższa i trudniejsza droga, którą trzeba było przebyć, aby stać się w pełni sobą.

Tolerancja na co dzień

Ani Aleks, ani Miłosz nie przypominają sobie żadnych incydentów, w których odczuliby wobec siebie agresję ze strony sąsiadów czy od współpracowników. Sporo usłyszeli na swój temat w internecie, Aleks jako aktywista parę razy został obrażony na ulicy, lecz – jak sam mówi –  wiązało się to raczej z tęczową torbą niż z nim samym, ponieważ kiedy patrzy się na jego twarz, widzi się po prostu twarz młodego chłopca.

I to jest również bardzo ważny aspekt całego problemu. Ludzie w dużym stopniu skupiają się na tym, co widzą, na tym, co są w stanie zobaczyć. Dlatego tęczowa torba wydaje się niektórym bardziej zagrażająca niż mijany na ulicy chłopak, który niczym się nie wyróżnia. Miłosz zaznacza przy tym, że jego tranzycja nie budzi jakichś szczególnie ostrych reakcji. Zapewne również dlatego, że jego wygląd zewnętrzny w bardzo niewielkim stopniu się zmienia – od dawna już ubierał się i zachowywał jak mężczyzna.

Renée Richards była odnoszącą sukcesy tenisistką w latach 70. XX wieku. Jej tranzycja niemalże zakończyła jej karierę. W USA Women’s Tennis Association zaczęło żądać od zawodniczek testów genetycznych i odmówiło Richards wstępu do turniejów.
Zawodniczka postanowiła zmierzyć się z nimi w Sądzie Najwyższym i wygrała – ustanawiając historyczny precedens w kwestii takiej dyskryminacji. Potem została okulistką i pracowała w Kalifornii, gdzie żyje nadal mając dziś 86 lat.

Wszystkie zdjęcia i opisy za stroną www.jejperfekcyjnosc.pl

Moi rozmówcy mają za sobą bardzo trudne doświadczenia i bardzo dużo przeszli, lecz obaj są bardzo szczęśliwi. Mogą już funkcjonować w społeczeństwie w takiej postaci, w jakiej czują się spełnieni i w jakiej żyją zgodnie ze swoją tożsamością płciową. Mieli wiele szczęścia, mnóstwo siły i odwagi, a także wsparcia i empatii innych ludzi. Ale czeka ich jeszcze długa droga, ponieważ polskie prawodawstwo zdaje się problemu nie dostrzegać.

Nie wszyscy jednak mieli tyle szczęścia. Wiele osób nie otrzymało żadnego wsparcia ani od rodziny, ani od przyjaciół, ani od partnerów, aby pokonać tę trudną drogę. Dlatego też dużo zależy od reszty społeczeństwa, które musi wybrać, czy jesteśmy w stanie zaakceptować fakt, że niektórzy muszą włożyć więcej wysiłku w to, żeby w pełni być sobą, czy też zamierzamy odrzucić ten odsetek ludzkości, który nie do końca pasuje do utartego czarno-białego obrazu świata.

*Jako osoba cis, która nie jest w stanie nigdy do końca zrozumieć, co przeżywają osoby transpłciowe, wspomagałam się literaturą dostępną na stronie fundacji trans-fuzja (transfuzja.org).

*Literatura polecana przez bohaterów tekstu:

Prof. A. M. Kłonkowska, „Płeć dana czy zadana. Strategie negocjacji (nie)tożsamości płciowej w Polsce”

S. Dulko, K. Imieliński, „Apokalipsa płci”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj