Czy życie nieopowiedziane – jest/było – życiem, czy tylko jego fantomem, z właściwymi mu fantomowymi bólami? Jerzy Stachura opowiedział siebie gitarą, pędzlem, czy też, w kilkudziesięciu tomikach wierszy, słowem. Mógłby więc czuć się człowiekiem spełnionym i ze swojego matecznika, gdyńskiej dzielnicy Grabówek:
Gdzie cienie chłopaków z Grabówka
jeszcze dzisiaj
przesłaniają mi światło
Z tej swojej Itaki, którą by odnaleźć odbył długą Odyseję przez nie zawsze piękne manowce:
Przeganiam myśli
butelką piwa i kijem
a nawet słowa
zamieniam w kamienie
mógłby nas, którzy na opowiedzenie siebie nie mamy czasu, lub po prostu talentu, wspierać swoimi, a także stryja Steda, „pieśniami drogi”, rozchwianymi żywiołem morskim obrazami, czy lapidarnymi, wypowiadanymi z sokratejską swadą, wierszowanymi aforyzmami. Świadomy własnej niewiedzy, wzorem antycznego mistrza, który nie wahał się przyznać: „Wiem, że nic nie wiem”, pisze:
Tak mało o sobie wiem
a rozpowiadam siebie…
Mógłby pełnymi garściami cytatów ze swoich własnych przemyśleń trwonić zmierzch życia na rozpamiętywanie minionego, ale on, podobnie jak metafizyk Czesław Miłosz, przeczuwa, że do pełnego obrazu swoich/naszych dni, czegoś jeszcze brakuje:
Widok z okna
już mi nie wystarcza
Przeczuwa tę „drugą przestrzeń”, ramy okna są dla niego tylko pustym blejtramem. Jako poeta-empiryk, który, jak trafnie scharakteryzował go kolega po piórze Wojciech Fułek, „nie chce pisać wierszy. Chce je poczuć pod stopami, pod palcami rąk. On czuje wierszem. Poeta, Który Czuje Poezję” – potrzebuje wiersza, tego najczulszego przewodnika, by pójść dalej, poza to co materialne, co w zasięgu ręki. Wiersz dla Stachury staje się „szóstym zmysłem”, niezbędnym do przekraczania granic tego, co widzialne, powierzchowne, do niego więc, najdoskonalszego przewodnika, zwraca się z prośbą:
Tam mnie prowadź
wierszu za wierszem
Wiersz, słowo, to cały Kosmos Jerzego:
Uskrzydliła mnie chwila wiersza
w galaktyki słowa
lecz chociaż
Codziennie wiersz
ale nie każdy chcę zapisać
i nie każdym
przełamać się ze światem
to nawet jeśli wiersz, czy też my, jego czytelnicy, do siebie nie dorośliśmy, a zamiana pióra na pędzel i malowanie wierszem nie wystarcza:
Nakładam kolejne warstwy
wiary i nadziei
i już tylko rzeźbię
w błocie
to ta świadomość własnej bezradności nie może zawrócić artysty z raz obranej drogi. Nawet, gdy ta droga już tylko na „resztę życia”, a przy tym mocno przeludniona podobnymi mu biegunami:
Stoję w kolejce
(mój numer PQ 77)
Przede mną czterdziestu oczekujących/
na resztę życia
A ja tylko po wiersz
i niebieskie łódeczki
na oceanie spokoju.
Potrzeby, można powiedzieć, minimalne, ale gdy pisze w wierszu otwierającym najnowszy tomik Ślepy justunek:
Uskrzydliła mnie chwila wiersza
w galaktyki słowa
i nieskończoność myśli
to widzimy cały, olbrzymi potencjał mądrego wyboru na resztę życia. Tej twórczej reszty życzymy poecie jak najwięcej. A i nam, czytelnikom, bo gdy w wierszu zamykającym tomik czyni remanent z tego, co się drukowi wymknęło:
Rozdzieliłem słowa
wyrównałem myśli
a jeszcze mi tyle zostało
ślepego justunku
pozostaje nadzieja, że tymi remanentami życzliwie jeszcze nie raz się z nami podzieli.
Oczekiwanie w „kolejce po wiersz” dla bystrego obserwatora, jakim z życiowej konieczności w tej swojej Odysei stał się poeta, jest doskonałą okazją do rozejrzenia się w tym, co już za sobą, co wdrukowane w jego indywidualny los. I refleksja, że w kaszcie Najwyższego Zecera mieszczą się sprawy i zjawiska, które wypełniają puste miejsca między słowami, ustalając ład ostatecznego wydruku. Stachura przeczuwa swoją „drugą przestrzeń” – czy może lepiej – swój „ślepy justunek”, jak bardziej prozaicznie, ale nie mniej metafizycznie niż nasz noblista nazywa ten stan. Domyśla się, że bliska jest chwila, gdy
… z chmur ołowianych
przyjdzie mi wytapiać
ślepy justunek
Ślepy justunek, ten materiał zecerski używany do wypełniania miejsc w składzie, które nie powinny dać odbitki w procesie druku, nie może nie zainteresować poety tak dociekliwego jak nasz Sokrates z Grabówka. Justunek, którego źródłosłów pochodzi od łacińskiego iustus– słuszny, i od iustitia– którym to słowem nazywano rozsądną sprawiedliwość, zdolność do zauważania tego, co podstawowe, kardynalne, na czym opiera się cała reszta świata, będzie- jak poeta zapowiada- terenem jego poetyckich peregrynacji. Domyśla się gorzkiej prawdy- wszak te lapidarne aforyzmy, to już wiersze senilne autora doświadczonego przez życie- że nie będzie to justunek wytapiany z wesoło igrających białych baranków, ale z chmur ołowianych, ciężkich. To trud syzyfowy, ale w Jerzym nie brakuje sowizdrzalskiej determinacji, gdy wbrew bogom, zamiast pchać swój głaz pod górę, spycha go w dół krateru: „I nie obca ci mitologia/kiedy widzisz/jak spycham kamień/ w dół krateru”, więc i tym razem, wierzę, nie zabraknie mu sił.
To już drugi, po poprzednim Wiersze, które zapomniałem napisać, tomik Jerzego Stachury, w którym pochyla się nad tym, co jakby wymknęło się codziennej dookolności, przepadło gdzieś w Zagubinowie życiowej wędrówki. Co być może drzemie w każdym autorze, ale nie każdemu dane jest znaleźć chwilę dogodną do szerszych nad tym rozmyślań i co poeta spycha w podświadomość w nadziei, że jeszcze zdąży się nad tym zastanowić. Czasem ta strategia udaje się i przynosi dojrzałe owoce twórcze. Wielu, niestety, nie zdąża na czas, by swoje opisanie siebie i świata doprowadzić do końca, pozostawiając nas, czytelników, z dylematem: co ważniejsze: kontur, czy wypełniająca go barwna plama. I co właściwie jest konturem, a co tylko jego wypełnieniem. Dotychczas Stachura ograniczał się w wierszach do zarysowania konturu – inaczej, niż w swoich obrazach, z dużą rozrzutnością barwionych rzucanymi pośpiesznie na płótno farbami. Teraz postanowił przyjrzeć się dokładniej temu, co zapomniane i niezauważone kryje się między słowami, wersami, zwrotkami, a co wypełnia, anonimowy dotąd, ślepy justunek. Czy to tylko wypadkowa sztuki drukarskiej, kunsztu zecera, czy też kryje w sobie bogactwo niewypowiedzianego.
Sporo w tych wierszach odniesień metapoetyckich, zastanawiania się nad trudem artysty. Mniej być może o tym, co dotychczas było budulcem Stachurowego świata, czyli o miłości.. Czy to trwałe przesunięcie zainteresowań, czy tylko świadomość, że i wiersze, i obrazy, i piosenki, i miłość są właściwie tym samym, jeśli pochodzą z głębi serca, organu, który popycha artystę do tworzenia, miejsca pełnego czułości wobec doświadczanego i ufności w opiekę Boga i Matki:
Tego ranka
już się nie obudziłem
Nie wiem jaki dzień
ani pora roku
Ale pamiętam sen
który dostałem na wieczność
od Boga i Matki
Poeta zza somnambulicznej, swojej gęstej od wierszy i obrazów codzienności, dostrzega, że chociaż, jak uczył poeta Calderon, życie jest snem, to i snem będzie nasze z tego snu przebudzenie, co jednych pewnie ucieszy, dla innych będzie zgryzotą, jeśli słowa poety potwierdzą się.
Stachura to poeta szczery i hojny, więc dzieli się tym snem z nami, czytelnikami, dorzucając jednocześnie i to, co skrył między słowami i wersami ślepy justunek współpracującego z nim Najwyższego Zecera. A, że jak pisze, wiele wierszy:
chowam do słoika
po musztardzie
więc należy mieć nadzieję, że i ich zawartością podzieli się nami. Zresztą i same musztardówki też się zapewne przydadzą, na co już niecierpliwie czeka:
Zbigniew Radosław Szymański

Jerzy Stachura, Ślepy justunek, Gdynia 2020.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)