Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że zmiany polityczne, jakie zaszły po wojnie, nie były przez wszystkich, mówiąc eufemistycznie, przyjmowane z radością. Nie dla wszystkich koniec wojny wiązał się z radością, a zwycięska Armia Czerwona z przyjaźnią między narodami. Aresztowania przeprowadzane przez nową władzę wśród członków konspiracji antyhitlerowskiej – AK i Gryfa Pomorskiego (kilkuset Gryfowców wylądowało po wojnie w Stutthofie) musiały budzić niechęć i opór. I budziły.
Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że tuż po wojnie działało w Gdyni ok. 30 organizacji antykomunistycznych. Tak mówią archiwa sądów i prokuratury. Były to organizacje działające czasem bardzo krótko, bo bezpieka stawała na głowie, by wyłapać ich członków, czasem dłużej, a bywały i takie, których nie zlikwidowano nigdy do końca. Siedziba UB przy ul. Korzeniowskiego była postrachem miasta.

Co ciekawe, sporo takich grup powstawało wśród ludzi bardzo młodych, głównie licealistów. Najmłodsza uczestniczka oporu z Gdyni, jaką udało mi się znaleźć, miała 15 lat! Jeszcze o niej wspomnimy. Organizacje młodzieżowe charakteryzowały się często bardzo oryginalnymi nazwami, nacechowanymi wzniosłością, ale i emocjami. Były wśród nich takie jak: Kochaj Ryzyko, Kreci, Mściciele, Ruch Wyzwoleńczy Młodzieży Słowiańskiej, Sfinks i in. Były też takie, których nazw bezpieka nigdy nie ustaliła i w jej archiwach figurowały jako „grupa objęta sprawą Sm-31/46 czy Sr-424/50”.

Działalność tych grup, jak łatwo się domyślić, była bardzo zróżnicowana i zależna od aktualnych możliwości młodzieży.
Na ogół podstawą było drukowanie ulotek antykomunistycznych, gazetek czy organizowanie akcji sabotażowych. Bywały i poważniejsze „występki” jak gromadzenie broni i zasobów finansowych poprzez dokonywanie napadów na placówki handlowe.
Zdarzały się także grupy wyjątkowo nieliczne, a przez to trudniejsze do namierzenia. W 1950 r. trzej koledzy – W. Skubek, M. Glebow i A. Lippa stworzyli „organizację”, która przyczyniła trochę bezsennych nocy bezpiece. Drukowali ulotki rozrzucane potem w centrum Gdyni, ulotki przypominające Katyń, Sybir i inne krzywdy wyrządzone przez ZSRR. Zarzucali nauczycieli w szkole „niewygodnymi” pytaniami o najnowszą historię Polski, tak mocno wykrzywioną w podręcznikach.
Ich sztandarowym wyczynem było zniszczenie popiersia Lenina w centrum miasta i zdemolowanie Klubu Miejskiego TPPR na rogu Świętojańskiej i Wybickiego. Kiedy zostali aresztowani, bezpieka używała w śledztwie wszelkich sposobów, by wydobyć z nich wszystko o „organizacji” (UB nie chciało wierzyć, że działali tylko we trzech). Stosowano wobec nich nawet tortury. Ostatecznie zapadły wyroki od 5 do 6 lat więzienia. Mieli wtedy po 16 lat.
Czytaj artykuły z działu Gdyńskie, arcygdyńskie
W marcu 1950 r. nastąpiło połączenie organizacji Kack pod dowództwem Tadeusza Cieszyńskiego z Ruchem Wyzwolenia Młodzieży Słowiańskiej. Ta ostatnia miała kontakty z podobnymi organizacjami w Sopocie i Lublinie. W odróżnieniu od wielu innych, połączone organizacje potrafiły stworzyć własne zaplecze finansowe i zbrojne. Wydawały też regularnie gazetki, głównie z treściami zaczerpniętymi z radiowych rozgłośni zachodnich. Po aresztowaniach, kiedy okazało się, że spora grupa członków to uczniowie Liceum w Orłowie (dawna szkoła Zegarskiego, później jezuitów), zmieniono całą ekipę pedagogiczną.
To właśnie w tej grupie znalazła się najmłodsza skazana w procesach politycznych tamtych lat 15-letnia Urszula Formella. Wraz ze starszą siostrą odsiadywała później wyrok w więzieniu w Gdańsku.

Dziwnie dziś czyta się akt oskarżenia, w którym napisano, że 15 latka „ … usiłowała zmienić przemocą ustrój Państwa Polskiego…” Najstarszy w tej grupie miał 19 lat (dostał dożywocie).

Matka obu córek pisała za poradą prawników prośby o ułaskawienie do Prezydenta państwa. Bez skutku.

Aby dopełnić obrazu należy wspomnieć także o tych, dzięki którym bezpieka trafiała na ślad młodzieżowego oporu. A było takich wcale niemało. Zdarzali się donosiciele, ale także prowokatorzy współpracujący z UB na „długi dystans”. Nie wszystko w tych sprawach jest do końca wyjaśnione, ale np. uczestnik ruchu, skazany, osadzony w więzieniu zostaje „zamordowany”, a po latach ktoś … spotyka go w innym miejscu Polski – taka sytuacja raczej nie pozostawia wątpliwości.
Bywały i sytuacje, na które nie sposób patrzeć bez uśmiechu, choć uczestnikom zapewne do śmiechu nie było. Pewna nauczycielka z Liceum Plastycznego w Orłowie doniosła bezpiece, iż jedna z jej uczennic założyła „tajną i antyustrojową organizację pn. Związek Złego Ducha”. Była to oczywista bzdura, ale bezpieka podeszła do sprawy niezwykle poważnie i nie obyło się bez przesłuchań.
Tego rodzaju historii w Gdyni było, jak już mówiłem, całe mnóstwo. Warto zapamiętać, że ich uczestnicy z czasem stawali się dorośli, kończyli edukację, zakładali rodziny i wielu z nich żyje do dziś między nami. Warto ich poszukać i wspomnieć ciepło.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)