Strona główna Opiniodalnia Impresje Gdyńskie, arcygdyńskie: Trolejbusowe lekcje historii

Gdyńskie, arcygdyńskie: Trolejbusowe lekcje historii

0

Jeszcze kilka lat temu pasażerów jadących trolejbusem w kierunku Orłowa bawiła dobiegająca z głośnika informacja o zbliżającym się przystanku „Wzgórze św. Maksymiliana – figurka”. Ta niezbyt szczęśliwa nazwa po jakimś czasie została zmieniona na  Wzgórze św. Maksymiliana – kapliczka”, co już bardziej odpowiada stanowi faktycznemu. Pomijając trzecią już w naszej lokalnej historii nazwę dzielnicy (po Focha i Nowotki), sama kapliczka też nie dla wszystkich jest sprawą oczywistą.

Nie tak dawno jadąc tą trasą wysłuchałem sporu kilkorga pasażerów dotyczących właśnie stojącej przy Wzgórzu kapliczki. Jedni twierdzili, że stojąca w niej figura to Jan Chrzciciel (choć widoczne na niej księże szaty ewidentnie nie były uszyte z wielbłądziej sierści), drudzy wymyślali jeszcze innych świętych.

Gdynianie: Pomożecie? Zbieramy na książkę o Gdyni!

Ostatecznie zwyciężył pogląd, że to figura św. Jana. Ba, ale którego? Świętych o tym imieniu mamy w kalendarzu liturgicznym kilku. Sprawa o tyle istotna, że droga prowadząca przez dawną wieś, a dziś główna ulica Gdyni nosi nazwę nawiązującą właśnie do owej postaci – Świętojańska. Nie bawiąc się w zgadywanki, wyjaśnijmy to sobie od razu – chodzi o św. Jana Nepomucena.

Jan Nepomucen to XIV-wieczny czeski duchowny, który naraziwszy się władzy (tu podawane są różne wersje) został skazany na śmierć, a  wyrok wykonano, wrzucając Jana Nepomucena do Wełtawy po uprzednich torturach i obciążając kamieniami uwiązanymi u szyi. „Zbrodnią”, którą popełnił, była wg najpopularniejszej wersji odmowa zdradzenia królowi sekretów spowiedzi małżonki zazdrosnego władcy. No dobrze, ale cóż ten czeski ksiądz może mieć wspólnego z Gdynią?

Figurek świętych w przydrożnych kapliczkach nie umieszczano przypadkowo, wszystko musiało mieć swoje uzasadnienie.
Czechy i należący do nich częściowo Śląsk – to byłoby zrozumiałe. Tak zresztą było, Jan Nepomucen był nieformalnym patronem Czech i Śląska jeszcze przed swoją kanonizacją w XVIII wieku. A co to ma wspólnego z Gdynią?

Odpowiedź znajdziemy, sprawdzając zakres sprawowanego przezeń patronatu. Jak wiemy, każdy święty ma taki obszar, w intencji którego wierni zwracają się do niego w modlitwach. Jan Nepomucen jest patronem dobrej spowiedzi, ale także patronem tonących, ma chronić przed powodzią, ale także jest patronem mostów. Wszystko to, jak widać, nawiązuje do jego życiorysu.

Kapliczki z figurą Jana Nepomucena w XVIII wieku masowo stawiano m.in. w okolicach mostów i brodów rzecznych. W wielu pomorskich wsiach tuż przy rzece, najczęściej w pobliżu mostu stoją takie kapliczki. Niewiele w historii Gdyni zachowało się wspomnień o przepływających w jej pobliżu strumieniach mających swe źródła na okolicznych wzgórzach na zachód od wioski. Niekiedy jedynie na starych mapach (do XVIII wieku) można znaleźć zaznaczone biegi strumieni, po których nie pozostał niemal żaden ślad. Znikły pod ziemią i tylko gdzieniegdzie  dają znać o sobie, wybijając ponad powierzchnię gruntu. Na naszych oczach tak zanika Potok Kolibkowski.

Nie ma dziś śladu po przynajmniej dwóch, o których wiemy, że były – jednym, który płynął wzdłuż dzisiejszej ulicy Piłsudskiego i drugim płynącym równolegle, ale bliżej majątku Redowo. Od niego właśnie zaczynała się wieś Gdynia.
Nie wiemy na pewno czy na strumieniu był most. Rzeczka mogła być na tyle płytka, że nie był potrzebny. Być może w tym miejscu był bród, przez który przedostawali się do Gdyni zarówno piesi jak i wozy.

Jak by nie było, okazuje się, że kapliczka z figurką św. Jana Nepomucena nie stoi w przypadkowym miejscu. Patronuje nadal „wejściu” do wsi, po którym nie pozostał ani ślad, ani jakaś powszechna pamięć. To oczywiście, drobiazg, szczegół, ale czasem wychodząc od drobiazgu natykamy się na całkiem ciekawe historie. A tych Gdynia jest pełna, zaręczam…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj