Kolejny głos w dyskusji zapoczątkowanej artykułem Dariusza Olejniczaka
Artykuł wyjściowy: Dariusz Olejniczak, Miejskie kung fu: Gdzie są gdańskie ruchy miejskie?
Głos FRAG-u: FRAG odpowiada Olejniczakowi: Gdzie są gdańskie ruchy miejskie?
Jesteśmy i nigdzie nie uciekamy
Tomasz Larczyński*
Jako przedstawiciela jedynego gdańskiego ruchu miejskiego zrzeszonego w Kongresie Ruchów Miejskich (KRM) cieszy mnie ogromnie troska o przyszłość tego typu inicjatyw. Śpieszę też donieść, że pogłoski o naszej śmieci są mocno przesadzone (w każdym razie, zgodnie ze stanem na 17 sierpnia, ja żyję). Jaki jest jednak właściwie problem z nami?
No właśnie, czytając tekst Dariusza Olejniczaka z 8 sierpnia, właściwie nie jestem tego pewien. Autor z jednej strony zarzuca nam, jak i pozostałym podobnym do nas stowarzyszeniom, że za mało nas widać, że nie działamy i nie mamy przyszłości, a z drugiej – że my (Lepszy Gdańsk) wchodzimy lub wchodziliśmy w układy z kolejnymi prezydentami Gdańska. Tyle tylko, że te dwa obrazy są sprzeczne, gdyż nie wchodzi się w układy z kimś, kto nie ma żadnego znaczenia. W istocie szczególnie porozumienie z śp. prezydentem Pawłem Adamowiczem zakładało przecież bardzo konkretne cele, przypomnijmy:
- do zasobu gminnego pozyskanych będzie 1 900 nowych mieszkań socjalnych
- Miasto w przypadku postępowań eksmisyjnych każdorazowo będzie występowało przed sądem o przyznanie osobom eksmitowanym lokalu socjalnego – z wyłączeniem przypadków drastycznego naruszania norm współżycia sąsiedzkiego.
- wzmocnienie pozycji rad dzielnic (zwiększenie puli pieniędzy na ich działanie i poszerzenie uprawnień – włącznie z inicjatywą uchwałodawczą do Rady Miasta Gdańska)
- realizacja programu „Gdańsk Lepszej Opieki” (m.in. utworzenie w każdej dzielnicy ośrodka wsparcia mieszkańców m.in. dla dorosłych osób niepełnosprawnych; powołanie instytucji miejskiego asystenta osoby pokrzywdzonej; utworzenie gdańskiego centrum wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie i przestępstw – z dyżurnym lekarzem, ginekologiem, dostępem do żłobka i przedszkola)
- wykonanie w ciągu pół roku inwentaryzacji miejsc na ulicach i chodnikach, które stanowią barierę komunikacyjną dla osób starszych, niepełnosprawnych, a także rodziców z dziećmi (m.in. wózki). Mowa jest m.in. o wydłużeniu – w uzasadnionych przypadkach – czasu trwania światła zielonego na przejściach dla pieszych. Na podstawie tej inwentaryzacji ma być w przyszłości przygotowany naprawczy plan inwestycyjny.
- wprowadzenie prawa darmowego przejazdu komunikacją publiczną dla uczniów mieszkających w bursach i internatach oraz dopłaty na dojazdy opiekunek do domów podopiecznych
- utworzenie instytucji „złotej rączki” – fachowca pomagającego w drobnych domowych pracach zwłaszcza osobom starszym
Oraz powołanie komitetu monitorującego tak zawarte ustalenia.
Czy jest to „sprzedanie się”? Oczywiście że tak! Sprzedaliśmy przecież swoje poparcie za konkretne postulaty. Jednak w ten sam sposób sprzedał nam się Paweł Adamowicz – sprzedał nam kawałek swojej polityki w zamian za poparcie.
Tak to działa w polityce – jeżeli dane ugrupowanie chce mieć realny wpływ na sferę publiczną, to musi wchodzić w układy. Każdy musi się sprzedać. Sprzedał się (nam) Paweł Adamowicz, sprzedaje się Aleksandra Dulkiewicz (koalicyjnej Platformie Obywatelskiej), a nawet… Jarosław Kaczyński. Komuż to „szeregowy poseł” się sprzedaje? A choćby fundamentalistom katolickim ojca Rydzyka. I to zupełnie dosłownie, bo tam wchodzi w grę czysta gotówka. Czy PiS dotuje Rydzyka z czystej doń miłości? Nie, robi to za zapewnienie poparcia frakcji polskich wahhabitów. Tak to działa i nie tylko w demokracji.
Wracając do nas – czy mogliśmy uzyskać więcej? Bez mandatów radzieckich i formalnej koalicji w Radzie – śmiem wątpić. Takiego porozumienia, a zatem kawałka władzy, nie wynegocjował przecież ruch Gdańsk Tworzą Mieszkańcy, który zdobył wyższe od naszego poparcie w wyborach, a nawet Prawo i Sprawiedliwość, mimo posiadania 12 radnych. Czy porozumienie to jest realizowane? Na ten temat będziemy się jeszcze oficjalnie wypowiadać, niemniej dyskretna ironia Dariusza Olejniczaka nie jest niestety do końca bezpodstawna. Trudno tu jednak robić nam z tego zarzuty, skoro nie posiadamy radnych miejskich, a to właśnie Pierwszy Ordynek jest ustawowo podstawowym narzędziem kontroli miejskich władz wykonawczych. Swoje zrobiła też niestety zmiana po tragicznych wydarzeniach ze stycznia – kontakt z prezydentem Pawłem Adamowiczem był, trzeba to dziś otwarcie powiedzieć, o wiele bardziej konstruktywny niż z jego następczynią, w każdym razie w okresie między wyborami a śmiercią Prezydenta.
Trzeba się tu w pełni zgodzić z polemicznymi tezami Karola Spieglanina i Pawła Mrozka – Przez lata zaangażowani byliśmy w tworzenie różnych strategii, studiów, braliśmy udział w przeróżnych radach, komisjach i posiedzeniach. Efektem tego są najczęściej fasadowe, często wewnętrznie sprzeczne dokumenty mające zadowolić wszystkie stanowiska. Na decyzyjność nie przekładają się one żadną – koniec końców pada hasło, że budujemy parkingi kubaturowe w absurdalnych miejscach Śródmieścia i poświęcone godziny pracy można uznać za stracone. Jako członek miejskiego Komitetu Rewitalizacji, nieprzerwanie od jego powołania, mogę się tylko pod tym podpisać, a wręcz dostrzegam zmianę na gorsze wraz ze zmianą na stanowisku Prezydenta.
Czy zatem ruchy miejskie mają przyszłość? Z racji mojej funkcji w Lepszym Gdańsku to, co napiszę, będzie może zaskoczeniem – ale… nie. Nie mają. To znaczy nie dokładnie w tej formule, co do tej pory – oddolnych, postępowych ruchów społecznych, niezależnych od partii, a przynajmniej POPiSu, skupionych wyłącznie na sprawach i wyborach miejskich – swojego miasta, lub co najwyżej innych miast w ramach Kongresu Ruchów Miejskich. Takich ruchów miejskich już nie będzie, z wyjątkiem może Warszawy i Poznania, gdzie nie wygasło jeszcze paliwo zbrodniczej reprywatyzacji kamienic. Poza tym jednak w całej Polsce ruchy miejskie podjęły w 2018 zaciętą walkę o zmianę swoich miast i niemal wszędzie przegrały, rozbijając się o beton POPiSu, lokalne układziki, brak środków, słabość lokalnych mediów i zwłaszcza o ordynację wyborczą. Niemal nigdzie nie udało się wprowadzić radnych miejskich, w każdym razie nie ruchom zrzeszonym w KRM. Jedyny względny sukces odniosło warszawskie Miasto Jest Nasze, które wprawdzie także nie zdobyło mandatów miejskich, jednak uzyskało aż 22 mandaty dzielnicowe i troje zastępców burmistrzów dzielnicowych, Wobec bardzo dużej roli dzielnic w zarządzaniu Warszawą, jest to osiągnięcie zauważalnego wpływu na warszawską rzeczywistość, choć oczywiście w dalszym ciągu nie jest to zwycięstwo.
Czy to jest sprawiedliwe? Czy sprawiedliwy jest wynik Inicjatywy dla Białegostoku, która otrzymała 8,1% poparcia, co w Sejmie dawałoby jej kilkudziesięcioosobowy klub, lecz w Radzie Miasta Białegostoku ani jednego radnego? Nie, nie jest to sprawiedliwe, ale jest to faktem i trzeba z nim żyć. Nikt w najbliższych latach nie zmieni okrutnej ordynacji wyborczej, która w wielu miastach Polski ustala efektywny próg wyborczy na poziomie 13% (w Gdańsku jest tak w 4 z 6 okręgów wyborczych), a na pewno nie zrobi tego POPiS. Wielu mieszkańców odmawiało głosowania na nas, bojąc się „straconego głosu” – co osobiście słyszałem podczas kampanii bezpośredniej w zeszłym roku – i, jak się okazało, mieli rację.
Czy zatem Lepszy Gdańsk kapituluje wobec zastanego i ostającego się systemu? Czy pozostaniemy w roli członków i członkiń niekończących się miejskich klubów dyskusyjnych, zwanych komisjami do spraw tego i owego, a które tak brutalnie wypunktowali w swoim tekście Karol z Pawłem? Nie! A w każdym razie nie tylko. Jak już donosiły media, nasza Prezeska, Jolanta Banach, startuje z drugiego miejsca koalicji lewicy do Sejmu. Będziemy oczywiście jeszcze o tym więcej mówić, choć sam ten fakt został już przez prasę ujawniony. Nie poddajemy się – skoro nie da się zmienić Gdańska oddolnie, to spróbujemy to zrobić odgórnie (ale oddolnie jednocześnie też). Rzecz jasna, nie łudzimy się, że wybory do Sejmu to nagle jakaś oaza demokratycznej partycypacji – sam fakt, że Jolanta Banach, wielokrotna posłanka, ministerka, radna miejska – musiała ustąpić pozycję liderki listy na rzecz osoby z Wiosny, która startowała sześciokrotnie (o ile dobrze liczę) w różnych wyborach i nigdy nigdzie do niczego nie została wybrana, a znaczącą jej kompetencją jest bliska zażyłość z Robertem Biedroniem – mówi bardzo wiele. Ale my damy radę i z tym. Nasza Prezeska zostanie wybrana głosami gdańszczanek i gdańszczan, a my odwdzięczymy się za te głosy progresywnym, prospołecznym głosem słyszalnym w przestrzeni naszego Miasta, choć dziś nieobecnym w jego Radzie.
Kiedyś, gdy Lepszy Gdańsk zgłaszał postulaty zmiany liczby okręgów wyborczych, komentowałem w Gazecie Wyborczej, że w Polsce łatwiej dostać się do Sejmu, niż do rady miasta. Cóż, wygląda na to, że przyjdzie mi sprawdzić moje słowa w praktyce. Jestem pewien, że pozytywnie.
dr Tomasz Larczyński
Członek Zarządu Stowarzyszenia Lepszy Gdańsk




![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)