Strona główna Mechanizm pomorski Kaszubszczyzna Papież rozbudził naszą świadomość?

Papież rozbudził naszą świadomość?

0

Setna rocznica urodzin papieża-Polaka przypomniała nam jego przesłanie do Kaszubów, które usłyszały w 1987 roku tłumy katolików zebranych na Skwerze Kościuszki w Gdyni. Słowa urosły do rangi motta, hasła, które porywa nas do działania. Czy rzeczywiście tak jest?

Wizyta Jana Pawła II w 1987 roku przyniosła ważne w naszej historii gesty. 11 czerwca papież powiedział “Drodzy bracia i siostry Kaszubi! Strzeżcie tych wartości i tego dziedzictwa, które stanowią o waszej tożsamości.” Dzień później dużo czasu poświęcił rozmowie z przedstawicielami kaszubskich elit i otrzymał dary, m. in. fragmenty Pisma Świętego w języku narodu, który odwiedził. Nie ulega wątpliwości, że dla grupy, wśród której katolicy stanowią zdecydowaną większość to wydarzenie jest punktem odniesienia, symbolem. Głowa Kościoła zwraca uwagę na grupę ludzi i okazuje szacunek językowi, wartościom i historii. Jak krytyczni wobec Kościoła nie byliby działacze, nie mogą odmówić doniosłości wspominanym z okazji poniedziałkowej rocznicy urodzin wydarzeniom.

Jest jednak także druga skrajność – przypisywanie zdaniom wypowiedzianym przez Jana Pawła II rozbudzenia tożsamości kaszubskiej. W okolicznościowym komunikacie Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego czytamy “18 maja 1920 roku w Wadowicach urodził się Karol Wojtyła. W 1987 roku jako Jan Paweł II wypowiedział w Gdyni słowa, które rozbudziły samoświadomość Kaszubów.” Co takiego powiedział Papież-Pielgrzym?  “…strzeżcie tych wartości i tego dziedzictwa, które stanowią o waszej tożsamości”. Krótko mówiąc – “żyjcie według własnej tożsamości”. Nie ma tu konkretnego wezwania, czy odniesienia do problemów, z którymi musimy się jako naród zmierzyć. Po prostu życzenie, abyśmy dalej istnieli. Nie czynię tu w żadnym wypadku zarzutu wobec Jana Pawła II. Święty, z racji pełnionego urzędu miał bowiem inne sprawy na głowie, niż ratowanie Kaszubów i to jest absolutnie zrozumiałe. Niezrozumiałe jest jednak przypisywanie niezwykłej rangi wypowiedzianych słów. Powiem wręcz, że to niepotrzebne robienie szumu przysłaniające prawdziwe przesłanie Głowy Kościoła wprowadzającej Lud Boży w nowe tysiąclecie.

Może jestem za młody (nie było mnie na świecie, kiedy omawiane wydarzenia miały miejsce), ale nie spotkałem się z osobami “rozbudzonymi” w 1987 roku w Gdyni. Nikt nigdy nie powiedział mi “nauczyłem się języka, który znają moi dziadkowie, ale rodzice już nie, a to wszystko dlatego, że papież mnie do tego wezwał”, albo “wziąłem sobie do serca przesłanie Ojca Świętego i wysłałem własne dzieci na kaszubski”. Biorę pod uwagę to, że moi zahukani przez komunizm rodacy otrzymali wówczas poczucie godności – okazało się, że wyznawane przez nich wartości nie stawiają ich w roli osamotnionych wyrzutków cywilizowanego świata, do czego usilnie przekonywała na przykład szkoła dyskryminująca język kaszubski. Jest to jednak ważne w kontekście historycznym – dzisiaj to, że w strukturach Kościoła, Unii Europejskiej, czy Polski jesteśmy normalnymi uczestnikami życia jest oczywistością. I trudno nazwać to “rozbudzeniem”, bardziej pasuje tu określenie “ośmielenia”.

Ktoś może się ze mną nie zgodzić i podać mi przykłady owego “rozbudzenia”. Wyjaśnić, że się mylę, a słowa Papieża-Polaka naprawdę nas rozbudziły. Jeśli tak jest, to pozostaje tylko zapłakać, że to o czym nasi działacze bębnią od zarania ruchu kaszubskiego jest przez naszych rodaków traktowane serio dopiero, kiedy powie im to ktoś z zewnątrz.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj