Rozmowa z Łukaszem Jaroniem* z Banku Żywności w Trójmieście.

Gazeta Świętojańska: Jak wygląda wasza praca w okresie trwania pandemii?

Na co dzień żywność, którą ratujemy przed zmarnowaniem, trafiała przede wszystkim do organizacji charytatywnych – często małych, lokalnych stowarzyszeń i fundacji działających na rzecz seniorów, niepełnosprawnych, bezdomnych czy rodzin wielodzietnych. Podczas pandemii przybyło nam pracy. Przygotowujemy pakiety żywnościowe dla osób w kwarantannie, pozyskujemy więcej darowizn, żeby zapewnić pomoc jak największej liczbie potrzebujących. Musieliśmy też znaleźć nowe sposoby na to, by zapewnić bezpieczeństwo osobom, które zwracają się do nas po pomoc – działać tak, by każdy potrzebujący otrzymał żywność, jednocześnie stosując się do wszystkich higienicznych obostrzeń.

Na co teraz szczególnie zwracacie uwagę w kontakcie z potrzebującymi?

Przede wszystkim, w związku z obowiązującymi obostrzeniami, musieliśmy ograniczyć bezpośredni kontakt. Utrudniło to trochę np. przekazywanie paczek żywnościowych z naszego magazynu, ale na szczęście po wielu rozmowach z ośrodkami pomocy społecznej w Gdyni i w Gdańsku udało się im zorganizować dowóz bezpośrednio do domów osób potrzebujących. Niestety, wydłuża to czas oczekiwania na paczkę, ale za to mamy pewność, że nikt w tym trudnym czasie nie zostanie bez jedzenia.

Poza tym regularnie dyżurujemy pod telefonem w naszym biurze, udzielamy informacji o tym, jak i gdzie można uzyskać wsparcie żywnościowe. Dołączyliśmy też do facebookowej grupy „Widzialna Ręka Trójmiasto”, żeby osoby potrzebujące jedzenie mogły łatwiej się z nami kontaktować. Zależy nam, żeby stanowić wsparcie dla wszystkich w trudnej sytuacji.

Jak wyglądają statystyki pomocy, której udzielaliście przed koronawirusem i obecnie? Jest więcej potrzebujących? Są bardziej zróżnicowani?

Trudno nam jeszcze mówić o statystykach, ale przez miesiąc od tzw. zamrożenia gospodarki zaczęło się do nas zwracać wiele osób, które nigdy wcześniej nie musiały korzystać z pomocy. To przede wszystkim pracownicy branż, które najbardziej ucierpiały na lockdownie: gastronomii czy branży turystycznej. Pojawia się także wielu obcokrajowców. Wiele z tych osób mówi, że jest im potrzebna pomoc doraźna, bo kiedy obostrzenia zostaną zniesione, będą mogli wrócić do pracy. Mam nadzieję, że tak będzie.

Jakie środki ostrożności stosujecie w kontaktach z ludźmi, którzy się do was zwracają?

Przede wszystkim nasz zespół poszedł w rozsypkę – dyżurujemy pojedynczo w biurze i sklepach społecznych albo pracujemy z domu. Spotykamy się tylko wirtualnie. Jest nas zaledwie kilkanaście osób, więc musimy dbać o swoje zdrowie. Jeśli ktokolwiek z nas zachoruje, trudno będzie go zastąpić.

W naszych sklepach społecznych wprowadziliśmy podobne obostrzenia jak w zwykłych sklepach i supermarketach – na przykład ograniczyliśmy liczbę osób, które mogą jednocześnie przebywać w środku. Używamy maseczek, rękawiczek i przyłbic ochronnych. Poza tym codziennie dezynfekujemy wszystkie lodówki, półki i powierzchnie, z którymi mają styczność nasi klienci. Po kilku tygodniach stało się to już rutyną.

Czy mieliście/macie jakieś kłopoty aprowizacyjne, spowodowane problemami transportowymi czy organizacyjnymi w tym szczególnym okresie?

Wręcz przeciwnie – wielu darczyńców chętnie przekazywało nam produkty spożywcze, często sami pytali nas o taką możliwość. W pierwszych dniach, kiedy zamknięte zostały m.in. restauracje, kontaktowaliśmy się z nimi i proponowaliśmy, że przyjmiemy ich zapasy, żeby się nie zmarnowały. Szczęściem w nieszczęściu jest fakt, że polskie prawo przewiduje zwolnienie z VAT dla darowizn żywnościowych. Mam nadzieję, że to też była jakaś niewielka pomoc.

Zespół Banku Żywności w Trójmieście. Skład tutaj

Kto może się do was zgłosić po pomoc i jak długo może ona trwać w odniesieniu do jednej osoby czy rodziny?

Jesteśmy organizacją pozarządową i może do nas zgłosić się każdy, kto potrzebuje wsparcia. W większości przypadków staramy się po prostu porozmawiać z osobami, które się z nami kontaktują i znaleźć dla nich najlepszą formę pomocy. Często robimy to we współpracy z naszymi organizacjami partnerskimi, których jest już ponad 50. Tak naprawdę każdy przypadek musimy rozpatrywać indywidualnie, bo nasze możliwości pomocy są uzależnione np. od potrzeb danej osoby czy jej miejsca zamieszkania. Inaczej pomagamy w Gdyni, inaczej w Gdańsku, a jeszcze inaczej możemy wspierać mieszkańców i mieszkanki Wejherowa.

Czy można do was przywozić żywność, która nadaje się do spożycia? Jeżeli tak – co to może być?

Tak – pod warunkiem, że będą to produkty fabrycznie zamknięte i w terminie ważności. Nie możemy niestety przyjmować żywności przygotowanej w domu.

Tegoroczna Wielkanocna Zbiórka Żywności, którą planowaliśmy na ostatni weekend marca, z oczywistych względów nie mogła się odbyć. Dlatego w tej chwili najbardziej przydadzą nam się produkty z długimi terminami przydatności – makarony, oleje, kasze, ale też konserwy czy przetwory owocowe. Chociaż tak naprawdę przyjmiemy każdą żywność, bo na pewno znajdą się osoby potrzebujące, które chętnie z niej skorzystają.

A jeśli ktoś chciałby podarować nam jedzenie, może przynieść je do Sklepów Społecznych – ich adresy można znaleźć na naszej stronie internetowej.

Czy potrzebujecie teraz pomocy wolontariackiej? 

Przez cały czas trwania stanu epidemii staraliśmy się nie korzystać z pomocy wolontariuszy. Nie chcieliśmy ich narażać na dodatkowe zagrożenie. Tam, gdzie było to możliwe, korzystaliśmy z pomocy zdalnej. W tej chwili, kiedy już wypracowaliśmy sobie dodatkowe procedury bezpieczeństwa w magazynie czy sklepach społecznych, nasze wolontariuszki i wolontariusze wracają do pracy. Bez nich byłoby nam trudno sobie poradzić.

To, czego w tej chwili najbardziej nam potrzeba, to pieniądze na paliwo, abyśmy mogli odbierać i przekazywać darowizny, które otrzymujemy. Mamy trzy samochody dostosowane do przewozu jedzenia – włącznie z chłodnią i mroźnią. W jednym miesiącu potrafią przejechać nawet 5 000 km, ale wiąże się to oczywiście z kosztami, których jako organizacja pozarządowa nie jesteśmy w stanie sami pokryć. Dlatego, jeśli ktoś chciałby nas wesprzeć, zapraszam na naszą stronę internetową: https://bztrojmiasto.pl/pomagam/.

Pierwszy z prawej: Łukasz Jaroń

*Łukasz Jaroń – w Banku Żywności w Trójmieście zajmuje się projektami edukacyjnymi, wolontariatem i działaniami z zakresu włączenia społecznego. Prywatnie właściciel psa Kokosa oraz rozstrojonego ukulele.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj