Refleksje po spektaklu „Batory. Transatlantyckie love story” na Scenie Letniej Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni.

Powierzenie premiery na Scenie Letniej Teatru Miejskiego Michałowi Walczakowi wydawało się bardzo dobrą decyzją. Ten ceniony dramatopisarz, zaliczany niegdyś do ścisłej czołówki krajowej, chętnie szuka wyzwań i jest otwarty na nowości oraz nowinki.

Malta Festival Poznań 2022: mówi Michał Walczak (reżyser Inwazji klaunów)

Masową sympatię, nie tylko warszawskiej inteligencji, pozyskał brawurowym serialem kabaretowym „Pożar w burdelu” (2012-), w którym stylowo i nadzwyczaj odważnie, jak na warunki polskie, opowiada o ikonach polskiej historii, polityki i kultury. Obśmiewanie i satyra Walczaka odróżniają się od imprez w stylu Mazurskie Noce Kabaretowe formą i smakiem. To widowiska muzyczne z oryginalnym scenariuszem i piosenkami. Walczak uwielbia współczesną i dawną pop kulturę, także tę sprzed wynalezienia  terminu „pop”. Na styl Walczaka składają się: świeże spojrzenie, wielopostaciowy humor oraz błyskotliwe dialogi i zabawy słowne uprawiane ze smakiem, który pozwala dotrzeć do szerokiej publiczności, ale zawiera w sobie coś szlachetnego. To „coś” to endemiczne skojarzenia i aluzje uruchamiające nowe powiązania i znaczenia. Scenarzysta i reżyser orłowskiej premiery od 2021 r. jest dyrektorem Teatru Rampa w Warszawie, sceny bardzo rozrywkowej, muzycznej i niezmiennie poszukującej (m.in. musicale, recitale, kabarety, propozycje dla dzieci, stan upy).

„Batory. Transatlantyckie love story” to półtoragodzinna opowieść składająca się z dwóch części i prezentująca możliwości prawie całego zespołu (z 17. osób zespołu artystycznego nie ma tylko Piotra Michalskiego, a  po zmianie dyrekcji z pracy w Teatrze Miejskim lojalnościowo zrezygnował Dariusz Szymaniak). Pokaz rozpoczyna się od pomysłowego intro, w którym poszukiwacz skarbów na orłowskiej plaży odkrywa swoim wykrywaczem metali trójząb Neptuna/Posejdona. Pierwsza część rozgrywa się w hali odlotów. Zapoznajemy się z postaciami turystów wybierających się na wymarzoną wycieczkę do Amazonii. Wszystkie postaci są gatunkowo przerysowane, scenarzysta i reżyser w jednej osobie nabija się z rodziny Stropów (budowlaniec, psycholożka, emocjonalnie dramatycznie niedojrzały syn), pustej i po prostu głupiej youtuberki, prowadzących agencję turystyczno-czarymary, Stefana Batorego, Józefa Piłsudskiego, Janusza (Palikota), reżyserki art.-horrorów (seria „Zęby” nagradzana na podziemnym, gdyńskim Festiwalu Filmów Afabularnych) i reklam kryptowalut oraz biznesu alkoholowego Janusza. Lot do Amazonii został odwołany, ale agencja załatwiła niedoszłym podróżnikom nocleg w gdyńskim hotelu.

Więcej zdjęć Lucyny Suwiczak tutaj

Druga część rozgrywa się dwóch światach: realnym, gdyńskim i na pokładzie Batorego, a właściwie w nieograniczonym multiwersum tworzonym przez wyobraźnię uczestników po zażyciu przez nich narkotyku. Początkowo wydawało się, że to amazońska ajałaska, lecz był to nowy pomysł Janusza na biznes. Pojawiają się nowe postaci historyczne (m. gen. Haller, Kalina Jędrusik, Loda Halama, Elżbieta Batory, Violetta Villas), a dotychczasowe odkrywają nowe namiętności, kompleksy i pochodzenie (jedna z postaci okazuje się syreną). Załoga Batorego to trochę wampiry, trochę zombie – kolejne wcielenie załogi Latającego Holendra, ale ze zdecydowanie większym wdziękiem (uśmiech). Postaci i relacje mieszają się jak w koktajlu Jezus Maryja, całości towarzyszą chórki, dużo melorecytacji, kilka piosenek w stylach od tzw. estradowego po hip-hop.

W tej lekkiej śpiewogrze najlepiej się czują Elżbieta Mrozińska (reżyserka „Zębów”) i Szymon Sędrowski – Janusz a zarazem Janusz Palikot (uśmiech). Mrozińska potwierdziła, że bez względu na gatunek jest pierwszym wyborem aktorskim w Teatrze Miejskim. Tragedia, komedia czy kabaret – ona we wszystkim jak ryba. Szkoda, że w spektaklu nie są wykorzystywane w pełni jej umiejętności wokalne, co mogłoby podnieść wartość całego przebiegu. Sędrowski z kolei pławi się w rolach i obu częściach. Dodatkowo różnicuje akcent i błyskawicznie się przebiera – ten ostatni skill może nie jest najważniejszy, ale doceniam (śmiech). Tak, Sędrowskiemu jeszcze się chce, nie jest wypalonym frankowiczem przyklejonym do etatu i odliczającym czas do emerytury. Szkoda, że większej roli nie dostała Martyna Matoliniec, która po raz kolejny potwierdziła liczne kompetencje i ujawniła nowe (ruch, śpiew). Na wyróżnienie zasługuje jeszcze Grzegorz Wolf – smaczny jako kapitan Batorego.

Stryjeńska i przemocowość

Bardzo się ucieszyłem z przywołania Zofii Stryjeńskiej. Ta oryginalna artystka była współprojektantką wystroju Batorego (w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku znajduje się jej 11 obrazów, które zdobiły wnętrza transatlantyku). Największym zauważeniem dla mnie było odśmianie problemu przemocowości w polskiej kulturze. To przełomowe wydarzenie, coś jak film „Giuseppe w Warszawie” – pierwsza komedia o II wojnie światowej. Film Stanisława Lotha nazwano „wydarzeniem sensacyjnym w dziejach martyrologii polskiej” a zastosowany w obrazie ze Zbigniewem Cybulskim w roli tytułowej humor okupacyjny „miał odegrać rolę terapii narodowej”. Czy w polskim teatrze będziemy się już szeroko śmiać z przemocowości i przekraczania norm? Niektórzy robią to od zawsze.

Trudności z kategoryzacją i oceną

Jako kabaret „Batory” broni się spokojnie. Najważniejszy jest humor, a tego nawet w szlachetnej odmianie jest naprawdę sporo – to zdecydowanie nie jest prymitywna biesiada żerująca na najniższych instynktach odbiorczych. W kabarecie nie zważamy na takie elementy jak: reżyseria, scenografia, muzyka, technika – poprzeczka wymagań jest zawieszona niewysoko. Ma być lekko oraz dowcipnie i tak jest na Scenie Letniej. Popremierowa publiczność reagowała żywo, lipcowe pokazy wyprzedane i generalnie dobrze jest. Scena Letnia w Orłowie to jedna z największych atrakcji nad polskim Bałtykiem i należy się cieszyć, że jest.

Mam problem, gdy próbuję spojrzeć na „Batorego” jako na pełnoformatowy spektakl zawodowego teatru w mieście, w którym funkcjonuje jeden z dwóch zdecydowanie najlepszych teatrów muzycznych w Polsce (drugi to wrocławski Capitol). Każdorazowe dzieło muzyczne Miejskiego jest skazane na porównania z Muzykiem. Nie zgadzam się z opinią, jaką napotkałem u jednego z recenzentów, że piosenka aktorska „wybacza niedociągnięcia wokalne”. Od zawodowego teatru wymagam adekwatnego poziomu – jeśli nie ma śpiewaków, to robi się casting zewnętrzny, jak np. robił Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku przy spektaklach Kościelniaka. Raził mnie ruch sceniczny i wynikające z niego ospałe tempo. Wiele do życzenia pozostawiała jakość podkładów, które były b. „płaskie”, jakby zaoszczędzono na miksie i masteringu. Ale najbardziej zasmucił mnie dramatycznie nierówny poziom zespołu. Wiem, że aktorzy Miejskiego nie mają łatwego życia, bo Teatr nie miał prestiżu nie tylko w Polsce, ale i na rynku lokalnym, gdzie wszyscy go dawno wyprzedzili. Bez względu na programy i koncepcje, poziom zespołu aktorskiego jest kategorią priorytetową dla wszystkich: od organizatora i prowadzącego teatr, poprzez niedobitki opiniotwórcze, członków zespołu i na widzach skończywszy, a właściwie zacząwszy.

W osobnym artykule na przełomie sierpnia i września pozwolę sobie na dokładniejszą analizę sezonu w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni.

Uzyskane korzyści przez autora tekstu: bezpłatna akredytacja.

Teatr Miejski w Gdyni, Batory. Transatlantyckie love story: oklaski i ukłony

Batory. Transatlantyckie love story. Tekst i reżyseria: Michał Walczak. Muzyka: Andrzej Izdebski, Scenografia i kostiumy: Kamila Bukańska, Choreografia: Alisa Makarenko, Mariusz Lubawy Przygotowanie wokalne: Agnieszka Szydłowska Suflerka: Ewa Gawron Inspicjent: Tomasz Czajka Producentka: Marta Pałubicka, Ewa Szulist. Obsada: Monika Babicka, Agnieszka Bała, Jacek Bała, Krzysztof Berendt, Beata Buczek-Żarnecka, Olga Barbara Długońska, Marta Kadłub, Rafał Kowal, Martyna Matoliniec, Elżbieta Mrozińska, Wernika Nawieśniak, Szymon Sędrowski, Bogdan Smagacki, Maciej Wizner, Grzegorz Wolf, Mariusz Żarnecki. Premiera: 27 czerwca 2026 r. na Scenie Letniej, czas trwania: ok. 90 min. Recenzowany spektakl z 2 lipca 2026 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj