Druga część bardzo osobistej relacji z Nowego Jorku.

Próbujesz to zrozumieć. 

Nowy Jork. Luty 2025.

Wśród wydobywającego się spod ziemi stuku kół wagonów, pomiędzy kolorowymi neonami, świateł refleksami, brudnymi schodami, biegają wiewiórki. Tajemnicze węże i słupy białej pary otulają, zasłaniają kształty budynków. Iglice błyszczących stalą wieżowców oślepiają, kaniony ulic z brązowo-szarego kamienia wciągają jak bagno. Straszą jak noc.

Wędrujesz po meandrach swoich wspomnień. Z ułamków wspomnień budujesz obrazy miejsc, które gdzieś widziałeś, zdjęcia, filmy, obrazy.

Co to było?

Na żywo robią inne wrażenie. Przeżywasz jeszcze raz, wszystko jest inne. Czasem wyprane z kolorów, zimne, ciemne, czasem przerysowane kolorami neonów, świateł nocnego miasta. Wiatr wieje, mrozi myśli, gra upiorne melodie na ścianach, w załomach budynków, nawet nie wiedziałeś, że z zimna mogą tak boleć szczęki… 

Ktoś się uśmiecha. 

Kobieta stoi na chodniku i głośno rozpaczliwie płacze, szlocha, krzyczy. Przejeżdża żółta taksówka.

Wiewiórki porywają orzechy i marzenia, po czym znikają pomiędzy śniegiem a cieniem.

Cień przechodzi w blask. 

Cieszysz się z zachodzącego słońca, które budzi światła nocnego miasta. W mroku, w blasku miasta widzisz, nie widzisz. Chcesz zobaczyć. 

Próbujesz to zrozumieć.

To nieładne, fascynujące, magiczne miasto… Będzie trzeba tu wrócić. 

#dookolaniczego #podróżemałeiduże #ny #newyork #nowyjork #manhattan #usa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj