Po niewybaczalnie długiej przerwie (uśmiech) z radością prezentujemy 6. odcinek cyklu.

Rumunię odwiedziliśmy w 2013 roku, świat się zmienia, pewno obecnie jest troszkę inna, ale warto przypomnieć.

Zaczęliśmy w Oradea, potem przez Scarisoara – jaskinię lodową, Alba Julia, Sybin, Szosą Transfogarską do Curtea deAgres, by dotrzeć do bajecznego Pałacu Peles.

W Bukareszcie chcieliśmy zobaczyć monumentalny „pałac” Ceaușescu. Rozpoczęcie budowy pałacu wymagało rozbiórki około 7 km² centrum starego miasta i przesiedlenia około 40 000 ludzi z terenu planowanej budowy. W 1989 r. koszt budowy oszacowano na 1,75 mld dolarów amerykańskich, w roku 2006 wartość wszystkich prac wzrosła do 3 mld euro. Łączna powierzchnia zabudowy wynosi 830 tysięcy m². Budynek podzielony jest na trzy części, każda z nich różni się przeznaczeniem. Pałac posiada około 1 100 pomieszczeń:

Następnie nad brzegiem Morza Czranego do Delty Dunaju:

po czym przez Wulkany Błotne, szukając Nucu, dotarliśmy do „malowanych klasztorów” Patrauti, Sucevita, Voronet, przez krainę „szpiczastych kościołów Maramuresz do „wesołego cmentarza w Sapanta…

Rumunia zaskoczyła nas przyjaznymi ludźmi, zupełnym brakiem żebraków i biedy. Było skromnie ale zawsze szczerze i smacznie… To daleka droga na jazdę samochodem, ale wtedy opcji nie było zbyt dużo. Jeśli będziecie mieli okazję – warto!
#dookolaniczego #podróżemałeiduże #nigdytuniezjedzieszzautostrady

Nasza trasa z notatkami

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj