Tylko grzeczniew reżyserii Agnieszki Płoszajskiej w Teatrze Muzycznym w Gdyni.

            Duet Agnieszka Płoszajska – reżyserka i Emil Płoszajski – scenarzysta przygotowali kolejny interesujący spektakl dla młodych widzów. Ich wcześniejsze produkcje, takie jak „Gra warta piernika, czyli Maurycy i kolędnicy” w Kujawsko-Pomorskim Teatrze Muzycznym w Toruniu, „Marysia ma Rysia” w Konsulacie Kultury w Gdyni czy „Bajka o księciu Pipo, koniu Pipo i księżniczce Popi” w gdańskim Teatrze Miniatura to interesujące przedstawienia, które potrafiły połączyć atrakcyjną formę z dobrą zabawą i mądrym przekazem. Tym razem jest podobnie i na scenie Teatru Muzycznego w Gdyni możemy zobaczyć kolorowy, roztańczony i rozśpiewany spektakl, który porusza niezwykle ważny problem emocji.

            Najpierw poznajemy główną bohaterkę. Miła (Sandra Brucheiser) to niezwykle miła i grzeczna dziewczynka. Zasady wzorowego zachowania niezależnie od sytuacji są jej wpajane przez mamę (Katarzyna Kurdej), również wychowywaną zgodnie z tą regułą przez swoją matkę (Maja Gadzińska). Kobiety w tej rodzinie przekazują z pokolenia na pokolenie piękne imię, ale również motto, które wygłasza babcia, że „miłe być powinny kobiety i dzieci”. Zagryzają więc wargi, uśmiechają się uprzejmie, choć sztucznie, a wszelkie negatywne emocje zgniatają ciasno i ukrywają głęboko. Dziewczynka nie jest szczęśliwa, ale stara się ze wszystkich sił sprostać wymaganiom, być miła za wszelką cenę. Jednak pewnego dnia, podczas rodzinnej uroczystości, kiedy ma zagrać dla gości na flecie, dziewczynka mówi, że nie chce grać. To prawdziwe trzęsienie ziemi, bo nikt nie spodziewał się takiego zachowania, nawet Miła jest przerażona tym, co zrobiła i chciałaby schować się wraz ze swoimi emocjami. Ściany wchłaniają bohaterkę, która znajdzie się w zupełnie innym świecie, niby tuż obok, a jednak za grubym niedostępnym murem. Tam, gdzie do tej pory wpychała wszystkie swoje negatywne uczucia. Będzie musiała odnaleźć swoją złość, bo tylko w ten sposób uwolni się i uratuje dom przed zawaleniem.

               W krainie kurzu i pajęczyn Miła spotka pożytecznego Pająka (Maja Gadzińska) i szalone Roztocza (Maja Gadzińska, Katarzyna Kurdej, Paweł Czajka) wprost z „Mam Talent Show”. Pozna też własną złość (Aleksandra Ludwikowska) i odkryje, że nie tylko ona tłumiła złe emocje, bo w zakurzonej szparze w murze spotka także Złość mamy (Katarzyna Kurdej) i Złość babci (Maja Gadzińska). Wspólnie pokonają podstępnego Perukarza (Krzysztof Kowalski), który dzięki skrzętnemu zbieraniu negatywnych emocji chce zdobyć władzę nad prawdziwym światem i pozbawić ludzi uczuć. A emocje są niezwykle ważne i potrzebne – te dobre i te złe, wszystkie musimy poznać, zrozumieć, oswoić.

            Spektakl został bardzo starannie przemyślany zarówno pod względem treści, jak i formy. Może nieco zbyt długo trwają początkowe sceny w domu dziewczynki, ale potem przedstawienie nabiera dobrego tempa. Aktorzy na scenie dwoją się i troją, w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo zmieniają kostiumy i role, a we wszystkich wypadają bardzo dobrze. Pancerz grzeczności, który nosi Miła ogranicza i uwiera, co widać również w sposobie gry Sandry Brucheiser. Tłumione na początku emocje, pewna ostrożność, niepewność, wycofanie znikają, a w finałowej piosence mamy na scenie wielki wybuch temperamentu i radości, która dźwięczy w każdej przepięknie zaśpiewanej nutce. Podobna przemiana dotyczy też Mamy, czyli Katarzyny Kurdej i Babci – Mai Gadzińskiej. Sztuczne szczebiotanie, nienaturalny uśmiech, wystudiowane gesty świetnie charakteryzują Matkę, która postanowiła za wszelką cenę zachować pozory, że jest dobrze, miło i idealnie – od fryzury i sukienki do emocji – wprost perfekcyjnie. Kiedy patrzymy na Katarzynę Kurdej to aż się zastanawiamy, czy ona jest prawdziwa, bo tak pozbawiona zostaje wszelkich uczuć jej postać. Jednak, kiedy do głosu dochodzi Złość mamy, to otrzymujemy oszałamiający ładunek energii, a jej piosenka jest chyba najlepsza w spektaklu. Maja Gadzińska skradła serca wszystkich widzów oczywiście jako cudowny Pająk, który jak wiadomo jest bardzo pożyteczny. Aleksandra Ludwikowska w roli Złej Dziewczynki, czyli uosobienia złości głównej bohaterki, stworzyła silną i przebojową postać, dzięki której wszystko dobrze się skończy. Paweł Czajka rozbawił widzów wcielając się w postać Mirka i jego konia i przekonał, że „nigdy nie jest za późno, żeby się zmienić”. O dziwo zły Perukarz, czyli Krzysztof Kowalski, nie budził przerażenia, choć miał tak niecne plany w stosunku do całej ludzkości. Stało się tak być może za sprawą charakteryzacji, który czyni go podobnym do pana Kleksa skrzyżowanego z Edwardem Nożycorękim, a oni jak wiadomo nie byli zbyt straszni.

            Scenografia i kostiumy przygotowane przez Matyldę Kotlińską są bardzo funkcjonalne i ciekawe. Ściany mieszkania dzięki pęknięciu rozsuwają się i ujawniają pełen pajęczyn świat ukryty wewnątrz muru. To przestrzeń, którą udało się uczynić tajemniczą, ale nie przerażającą. Ciekawym pomysłem było wykorzystanie tego samego wzoru na sukience Miłej i na tapecie, dzięki czemu jej wtapianie się w ścianę stało się bardzo widowiskowe. Stroje i fryzury Mamy i Babci nawiązujące do stylu lat 60-tych, podkreślają wyraźnie anachroniczność ich poglądów i metod wychowawczych. Wszystkie kostiumy są kolorowe i pomysłowe, co w połączeniu z ekspresyjną choreografią Michała Cyrana tworzy bardzo widowiskowy pokaz. A do tego nowoczesna, bardzo zróżnicowana stylistycznie muzyka Jana Stokłosy, która może nie jest łatwa i bardzo melodyjna, ale zwracająca uwagę. Pewnie nie wyjdziemy z teatru podśpiewując, ale melodie piosenek Roztoczy, Złości mamy, czy Miłej będą brzmiały w naszych uszach.

            Warto jeszcze wspomnieć o bardzo ładnym i pomysłowym programie, którego koncepcję i projekt przygotowała Dominika Misiuro. Składa się on z kilkunastu kart ze zdjęciami bohaterów, informacjami o spektaklu i jego twórcach, grą memory z postaciami z przedstawienia, a także pajęczyną do pocięcia i ramkami na portrety swojej złości, radości, potrzeb, emocji.

            Spektakl opisany jest jako 6+, ale wydaje mi się, że jest to trochę zaniżona granica. Zaprosiłabym jednak do teatru wszystkie dzieci i ich rodziców, bo „Tylko grzecznie” to wspaniały materiał do rozpoczęcia rozmowy o emocjach, ich nazywaniu, wyrażaniu i reagowaniu na nie, a przy okazji świetna zabawa.

„Tylko grzecznie” Scenariusz: Emil Płoszajski. Reżyseria i teksty piosenek: Agnieszka Płoszajska. Muzyka: Jan Stokłosa. Scenografia i kostiumy: Matylda Kotlińska. Choreografia: Michał Cyran. Wystąpili: Sandra Brucheiser (Miła), Maja Gadzińska (Babcia, Pająk, Roztocz, Złość babci, Chłopak), Aleksandra Ludwikowska (Kuzynka, Zła Dziewczynka), Katarzyna Kurdej (Mama, Roztocz, Złość mamy), Paweł Czajka (Mścisław, Roztocz, Mirek, Chłopak z dyskoteki, Dziewczynka), Krzysztof Kowalski (Tata Mścisława, Perukarz, Chłopak z dyskoteki, Dziewczynka). Scena Kameralna Teatru Muzycznego w Gdyni, 13 kwietnia 2024, czas trwania: 1 h 20 minut (bez przerw).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj