Toczący się od półtora roku konflikt w Ukrainie, niedawny atak Hamasu na terytorium Izraela i odwet Izraela bombardującego strefę Gazy, odcinając ją od prądu i wody. Exodus Ormian z terytorium Górskiego Karabachu czy seria przewrotów wojskowych na Sahelu, nie zapominając o katastrofie humanitarnej w Jemenie. Świat stoi w płomieniach konfliktów zbrojnych, w tle których rozgrywają się osobiste tragedie milionów osób, najczęściej przyjmujące postać fatalnych warunków życiowych, niemożności zaspokojenia najbardziej podstawowych potrzeb, czy przymusowej ucieczki z terenów nimi objętych.
Pozostajemy pogrążeni w wojnach i kryzysach, inspirowanych przez imperialne zapędy czy osobiste ambicje garstki osób, skupiających w swoich rękach olbrzymią władze. Gdy koncerny wojskowe zarabiają krocie na wzmożonych wydatkach zbrojeniowych, miliony osób cierpi głód. W tej sytuacji Jedzenie zamiast bomb, ruch powstały w latach 80 w Stanach Zjednoczonych (notabene państwa z bogatą historią destabilizacji różnorakich regionów świata) okazuje się inicjatywą ponadczasową. Niestety.
Zobacz takze: Dworzec cz. 2 : Jedzenie Zamiast Bomb
Jedzenie zamiast bomb?
Food not bombs to antywojenny ruch społeczny, który stanowi oddolną opozycję wobec wyścigu zbrojeń, gotując na całym świecie posiłki w ramach walki z głodem i niesprawiedliwością społeczną. Prekursorom ruchu przyświecało następujące założenie – pieniądze wydawane na zbrojenia powinny być zagospodarowane na edukację, ochronę zdrowia, czy usługi socjalne, słowem – inwestowane w kapitał społeczny. Podniesienie poziomu życia, alfabetyzacja i inwestycje w edukację przyczyniłyby się do globalnego pokoju. Co istotne, zarzuty zostały sformułowane nie tylko wobec głów państw, ale także zarządzających prywatnymi podmiotami. Ruch jednoczy bowiem przekonanie, że systemowe marnowanie żywności przez sieci spożywcze to zbrodnia, która istotnie dorzuca się puli globalnego cierpienia.

Alternatywa możliwa?
Wizja światowego pokoju i powszechnej demilitaryzacji niejednemu jawi się utopijnie. Przenosząc postulaty ruchu na polski grunt, rezygnacja ze zwiększania potencjału polskiej armii, w sytuacji zagrożenia płynącego ze wschodu, byłaby bez krzty wątpliwości posunięciem wbrew polskiej racji stanu. Dogmatyczny pacyfizm nie jest rzecz jasna rozwiązaniem wszelkich problemów. Sądzę jednak, że te postulaty mogą być nieco bardziej zniuansowane niż nam się wydaje, a ich ogólnikowe ujęcie to raczej wypadkowa charakteru działalności. Wspomniane wyżej inwestycje w poprawę jakości życia znajdują odzwierciedlenie w postaci większego poziomu bezpieczeństwa, a przyczynowość została niejednokrotnie dowiedziona. Co najważniejsze, proponowana polityka nie musi być równoznaczna z koniecznością przesunięć budżetowych, w tym przypadku z zaprzestaniem jakichkolwiek inwestycji w armię. Również istotne ograniczenie marnowania żywności to rzecz jak najbardziej realna. Marnotrawstwo to fanaberia kapryśnych konsumentów bogatszych społeczeństw, ale swoje źródła ma przede wszystkim w nieustającym pędzie za zwiększaniem zysków przez sieci handlowe, które w głębokim poważaniu mają społeczną odpowiedzialność biznesu w zglobalizowanym świecie. Regulacje dotyczące tej materii postępują, co prawda są to raczej małe kroczki, niż galop, który byłby adekwatny do sytuacji, ale tempo zależy od presji społecznej i zwiększającej się świadomości, które w erze globalnego dostępu do mediów społecznościowych mogą przyspieszyć. Mając to na uwadze, slogan i zarazem nazwę nieformalnego ruchu należy – w mojej skromnej opinii – traktować metaforycznie. Globalna demilitaryzacja nie znajduje się obecnie w zasięgu wzroku, ale redefinicja priorytetów w naszej światowej wiosce już tak. Zmiana kierunku uwagi przybliżyłaby nas do jedzenia zamiast bomb. Aktywiści skupieni wokół inicjatywy to ludzie, którzy przecierają szlaki. Osoby czynu, których potrzebujemy bardziej niż nam się może wydawać. Wciąż jednak ludzi z ich światopoglądem jest za mało. Czy w sytuacji globalnego zagrożenia mogą stać się wyznacznikami trendu? Czy odpowiedzią na spadek poziomu globalnego bezpieczeństwa i destabilizację kolejnych regionów będzie ponadnarodowa, jak sam ruch, rewolucja na rzecz pokoju? Zależy jedynie od nas.
Lokalna rubryka światowych spraw.
W Trójmieście funkcjonują dwie grupy Jedzenia zamiast bomb, które gotują i wydają posiłki, ubrania, artykuły higieniczne itp. w sezonie jesienno-zimowym. W Gdyni czynią to przy Pomniku Gdynian Wysiedlonych, co jest symboliczne biorąc pod uwagę misję ruchu i pomaga nam zrozumieć uniwersalność płynącego z tej działalności przesłania. Zajrzyjcie na ich stronę: Food not Bombs Gdynia.

Foto za: https://www.facebook.com/fnbgdynia/



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)