Zbigniew Radosław Szymański o najnowszym tomiku poezji Jarosława Zalesińskiego.
Nie gonię za tym, co wielkie – deklaruje Jarosław Zalesiński cytatem z Psalmu 131,1, czyniąc go tytułem jednej z poetyckich miniatur w tomiku „Wiersze wersetów”, wydanym w serii Biblioteka Toposu. Jednocześnie sięga po to, co jest w słowie pisanym największe, po Księgę Ksiąg, Biblię, by w niej szukać inspiracji do własnych poetyckich rozważań na dziełem bożym. Trudno tu zresztą mówić o rozważaniach. Zalesiński przyzwyczaił nas w swoich poprzednich tomikach wierszy, że tego dzieła nie sposób ogarnąć rozumem, trzeba zawierzyć intuicji, porzucić „szkiełko i oko”, by poddać się całym sobą poetyckiej epifanii. I tak też należy do tych miniaturowych arcydziełek prozy poetyckiej podchodzić. Czytając, tworzyć własne epifanie epifanii autora, zainspirowanego tym, co największe z wielkich. Nawet, gdy ta wielkość krucha: „…okruch upuszczony ze stołu, suchy i twardy, porowaty jak gąbka. Dopiero wzięty do ust rozpuszcza się na podniebieniu w osobliwą, trudną do uchwycenia słodycz”. (s.28)
Każda z umieszczonych w tym tomiku refleksji jest opatrzona cytatem z Biblii, który staje się jednocześnie tytułem wiersza. Wiersza, bo chociaż mogłoby się wydawać, że jest to, sądząc po zapisie, proza, to czytając te miniaturki czujemy ich silne zrytmizowanie, a nawet odnajdujemy dalekie echo rymu: „Nigdy nie odstąpiłem od ciebie, ustępowałem ci. Co tylko wziąłeś do ręki, stawało się twoje. Ogród zmieniłeś w lustro, odbijasz się w nim. Zawsze możesz je rozbić, przejść na drugą stronę” (Nie przejdzie już więcej po tobie nikczemnik, całkowicie został zgładzony (Na 2,1) – odpowiada Stwórca człowiekowi słowami Zalesińskiego, a ów człowiek, krytyk też bywa człowiekiem, słysząc ów wywód, układa go w słupek wiersza:
Nigdy nie odstąpiłem od ciebie,
ustępowałem ci.
Co tylko wziąłeś do ręki,
stawało się twoje.
Ogród zmieniłeś w lustro,
odbijasz się w nim.
Zawsze możesz je rozbić,
przejść na drugą stronę. (S.43)

Ten wewnętrzny rytm wskazuje, że mamy wciąż do czynienia z poezją, tak jak jest poezją cała Biblia, chociaż wielu chciałoby z Niej zrobić traktat naukowy. Oni uprawiają egzegezę, ale sposób w jaki Zalesiński korzysta z Biblii bliższy niż egzegezie jest komparatystyce biblijnej. Specyficznej, bo uprawianej przez poetę, który już nie raz pokazał, że ociera się w swoich wierszach o mistykę. Odczytanie Biblii przez pryzmat poezji niczego tej Księdze Ksiąg z powagi nie ujmuje.
A powaga jest tym narzędziem, bez którego Biblia i wszystko to, co Jej (nas) dotyczy, straciłoby sens. Co wcale nie znaczy, że nuta dobrotliwego humoru nie może być bliska poecie, tak jak bliska jest i Stwórcy. Wszak nie kto inny jak Jahwe poucza Mojżesza: „Nie będziesz służył innym, ponieważ Ja, Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym”. (Ks. Wyjścia20,5 – tu tubalny, bo boski, śmiech).
Czytamy w wierszu Wypowiadają wiele słów (Oz 10,49 s. 40); „Słoiki weka zbyt krótko bulgotały w wielkim garze? […] Plamki mnożyły się w zawrotnym tempie, zostały jak wmarzające w siebie rzeczne kry. Nad nimi powstał powietrzny kłąb grzybni, z której wystrzelały cienkie wypustki. Po otwarciu pokrywki duszący tuman mgły z kropkowanym czarnym nalotem natychmiast rozsiewał zarodniki, mnożące się bez umiaru”. Czy to nawiązanie do Na początku było Słowo? Czy może krytyka – przewrotna, bo i poeta nie jest w wypowiadaniu wielu słów bez winy? Słowa też mogą być zarodnikami pleśni, bo, jak uczy doświadczenie, takimi szkodliwymi roznosicielami „plamek grzybni” często się stają. Czyżby to była krytyka tych, którzy w słowie pracują, pochwała milczenia wobec niepojętego?
Czytamy w Biblii: Niech mój język opiewa Twą mowę (Ps. 119,172). Słabi poeci zachęceni tym cytatem zapewne pisaliby całe foliały panegiryków, hymnów, apologii, dytyrambów, ale nie Zalesiński. On dystansuje się od modnego (dobra to moda, szkoda, że nie znajduje szerszego odzewu) nurtu współczesnej poezji nawiązującej do pozafizycznego odczytania świata (szkoda, że to zazwyczaj tylko moda, a nie norma poezji), opatrzonego etykietą „metaf” (przepraszam prof. Jarosława Ławskiego, że ośmielam się polemizować). Anonimowy fraszkopis tak ten i przez niego samego wyczekiwany nurt poetycki podsumował: „Nie wiersz, gdzie na nas Bóg / w co drugim słowie czeka, / lecz ten, gdzie Bóg to cud / niewysłowionego piękna”. (Metaf, Anonim, gdzieś w internecie).
A piękno to niekoniecznie musi wyrażać się nadmiarem słów, dlatego Zalesiński po przytoczeniu cytatu z Biblii: Niech mój język opiewa Twą mowę, wybiera milczenie, bo i cóż można napisać doskonalszego od słów Boga? Zgadzając się z Biblią, że Na początku było Słowo, wie, że materią, w jakiej pracują poeci i w jakiej my wyrażamy nasze intuicje, to już nie słowo, ale co najwyżej wyrazy.
Dziękuję Zalesińskiemu za zwięzłą, a przy tym trafną metaforę mojego (naszego) losu malowaną rzadkiej piękności poetyckim wyrazem. Mnie także dręczą jego niepokoje: „Jabłka rozsypane na trawie, pod drzewem, każde z brązową plamą po upadku. Krótki lot z gałęzi na stwardniałą ziemię: tylko taki miało cel ich dojrzewanie”. (Bardzo jestem udręczony, Ps 119, 107 s. 26). Czy warto było? Cóż, ja nie odpowiem, a czy w tomiku Zalesińskiego znajdziemy odpowiedź? Czytajmy, próbujmy.
Potrafił Pan samokrytycznie przyznać się Mojżeszowi do zazdrości. Nie uchodzą też uwadze ocalonego przez Pana ludu i inne śmiesznostki boskiego ego, o czym czytamy w Biblii (Ps 147,10): „Nie kocha się w sile rumaka, nie ma też upodobania w goleniach męża. Podobają się Panu ci, którzy się Go boją. Którzy wyczekują Jego łaski”. To znakomity, satyryczny fragment (niestety nieliczny) w Biblii. Mamy tu i nawiązanie do kultu „macho” (siła rumaka), do drobnych aberracji LGTB (golenie męża), a także przytyk do dyktatorskich zapędów Pana, który chciałby rządzić przy pomocy kija i marchewki. Jak Stwórcę obronić przed takim, przyznajmy, niezbyt sympatycznym wizerunkiem? Obrócić ów fragment w żart, bo przecież wszystko jest względne, puszcza do czytelnika Zalesiński oko: „Po drugiej stronie ziemi chodzono by na głowie – tak przekonywano wierzących w kulistość. Nie przyszło im do głowy, że po tamtej stronie rzeczywiście wszystko powstaje odwrotnie” (Nie kocha się w sile rumaka (Ps 147,10 s. 29).
Z gazetowego fotoshopu ponownie ku rzeczywistości. O „Wierszach ponownych” Jarosława Zalesińskiego
Kto z nas nie był przekonany w dzieciństwie, że ludzie w Australii chadzają do góry nogami i wszystko stoi tam na głowie? Podobno są tacy, którzy już w to nie wierzą, ale kto by traktował ich poważnie? I co: może ziemia jest kulista? Serdecznie tym ludziom współczuję: „Nie przyszło im do głowy, że po tamtej stronie wszystko powstaje odwrotnie” (s. 29) – kwestionuje poeta wciskany nam do głów od czasów Kopernika paradygmat. Niektórzy już go nawet teraz, gdy granice otwarte, zweryfikowali, ale czy nie jest to tylko ustawka, taka jak niegdyś w Kraju Rad, gdy dla gości z Zachodu tworzono wzorcowe kołchozy, by mogli podziwiać wyższość życia w socjalizmie nad kapitalistyczną wegetacją. Zalesiński wszystkiego nie rozstrzyga, podpowiada nam tylko, że „po tamtej stronie” – a co za „tamtą stronę” uważamy, to nasza indywidualna sprawa, może jednak nie być tak różowo, jak próbuje się nas przekonać. Piekło być może jednak istnieje, nawet jeśli nie wierzy w nie nawet hierarchia kościelna.
Niekoniecznie to, co piszę, jest odczytaniem Biblii przez poetę. Zapewne jego interpretacja różni się od mojej, ocierającej się o gnozę. Tyle, że siłą dobrej poezji jest to, że iluminacja, jakiej doznał autor, niekoniecznie pokrywa się z tym, co zdekodował czytelnik, który, niczym duch, wieje tam, gdzie chce i kiedy chce. Jeśli w ogóle chce. Nie burzmy, Szanowni Czytelnicy, naszej słusznej wiary w możliwości postawienia na głowie tego, co jest po naszej drugiej (a dla nas właściwej) stronie, bo antyszczepionkowcy mogą mieć rację, gdy podejrzewają „Onych i cyklistów” o chęć zmanipulowania naszych genów tak, by móc nami sterować. W moim, statystycznie już nieistniejącym pokoleniu, wszyscy byliśmy zaszczepieni na wszelkie zło świata. I co? Wyrosło z nas pokolenie pożytecznych (chociaż nie zawsze) idiotów. Kiedy czytam najnowszy tomik Zalesińskiego, odnoszę wrażenie, że on traktuje nas, czytelników nazbyt poważnie. A czy my chcemy być traktowani poważnie? Wątpię i chętnie nadstawiam ramię do trzeciego, utrwalającego zastrzyku.
Jako ślinik, który „Ma do przebycia” mniej niż „szerokość ścieżki, wysypanej jasnym żwirem”, któremu „Za ogonem zasechł ślad jego śluzu”; za którym już: „…pokrętna linia błonki śluzu, ubrudzone nią drobne kamyki, przed nim – ponowa żwiru” – o jedno Cię Poeto proszę: nie strasz ową „ponową”. Ja jej już nie przetrzymam, a że piszesz pięknie, więc łatwo mnie do niej, na moje nieszczęście, przekonasz.
Tytułem: Szczęśliwi, których droga nieskalana, będącym cytatem z Psalmu 119,1 opatrzył poeta historię ślinika. Biblia w tym miejscu wyjaśnia, co jest szczęściem: „Szczęśliwi, których droga nieskalana, / którzy postępują według Prawa Pańskiego…”. My, do Świętej Księgi zaglądający od święta, mamy wątpliwość, czy szczęśliwy ślinik to ten, którego droga czysta jak niemieckie autostrady (te sprzed inwazji imigrantów), czy ten, któremu zdarzyło się owe drogi skalać. Jako ślinik bałaganiarz, przy tym ulegający swoim chuciom, czy mogę być szczęśliwy? Z Biblii wynika, że raczej nie, ale Zalesiński pociesza, że przecież kalając tę moją przebytą drogę ślinika, mam także szansę na „ponowę żwiru”.
Można zajmować się egzegezą Biblii, chcąc przybliżyć czytelnikom jej przesłanie. Tylko że tych dodanych zazwyczaj drobnym drukiem przypisów nikt nie jest w stanie przeczytać. Poezję też czyta niewielu, ale ci, co sięgną po „Wiersze wersetów”,z pewnością ulegną magii słów, którymi Zalesiński żongluje z rzadką wirtuozerią. Nawet, gdyby tytuły tych poetyckich miniaturek literackich zostały dodane po ich napisaniu, a nie stawały się inspiracją bezpośrednią epifanii poety, to znając dotychczasową twórczość poety („Wiersze poprzednie i ostatnie”, „Wiersze ponowne”, „Wiersze Ostateczne”), wiemy, że za każdym słowem tego ocierającego się o mistycyzm dzieła stoi wspierająca ją Biblia. Zalesiński myśli i czuje Księgą Ksiąg.
Nie potrafię powiedzieć, czy ślinik jest szczęśliwy. Ostatnia, zamykająca tomik miniaturka, opatrzona cytatem z Księgi Rodzaju,jest wieloznaczna. W Biblii spotykamy Boga, który żałuje, że stworzył ludzi. Zagłada już kiełkuje w głowie Pana. Zostawia jednak, jak pisze Zalesiński, uchyloną furtkę żalu. Czy ludzkość z niej skorzysta? Zabiegana, zapracowana, zwykle nie znajduje czasu na wyrażenie skruchy i żalu. Co chce nam przekazać poeta w ostatnich wersach? „Od strony portu zabrzmi niski dźwięk syreny okrętowej. Na ten znak pozwoli, już bez żalu, by przeciąg zatrzasnął drzwi – tak gwałtownie, że aż odskoczą od futryny” (Żałował, że stworzył ludzi na ziemi (Rdz 6,6). Czy Stwórca podjął decyzję? Biblia uczy, że tak, ale poeta nie wyjaśnia, czy zabrakło żalu naszego człowieczego, czy też żal dopada Boga jako Stwórcę tego, tu się zgadzam, nieudanego własnego dzieła. Czy może żałując i rozumiejąc te zabiegane kukiełki, które przecież sam animuje, tak się zaangażował, że zastanawia, czy można powierzyć przypadkowi naszą przyszłość. A może to przeciąg zadecyduje, kiedy i czy, zatrzasnąć drzwi?

Jarosław Zalesiński – poeta, dziennikarz, od 2019 r. dyrektor Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim w 1984 roku. Ma 59 lat. Był współzałożycielem pierwszej w Gdańsku niepublicznej szkoły ponadpodstawowej Gdańskiego Liceum Autonomicznego w roku 1989. Był dziennikarzem związanym z „Młodą Polską”, „Tygodnikiem Gdańskim”, Radiem Plus oraz „Dziennikiem Bałtyckim”. Zasiada też w kapitule Pomorskiej Rady Kultury, powołanej w marcu 2018 r. przez marszałka województwa pomorskiego. Wydał siedem tomików wierszy i jest laureatem wielu poetyckich konkursów. Jego pasją zawsze była literatura. – Książka istniała w moim życiu od zawsze, czego dowodem mogą być wydawane przeze mnie poetyckie tomy – mówi Jarosław Zalesiński. – Bardzo się cieszę, że dołączyłem do grona szczęśliwców, którzy mogą łączyć pracę z pasją – dodaje.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)