To był bardzo dobry przegląd polskiego teatru. Dzień świstaka pt. „Hamlet” okazał się zaskakującą podróżą. Na zakończenie obejrzeliśmy „Hamleta” z Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hubnera w adaptacji i reżyserii 26-letniego Kamila „Kozy” Białaszka. O spektaklu napiszemy w relacji pofestiwalowej, bo mimo wszystko warto i trzeba, żeby nie było żeśmy dziadersy. Teraz krótka dygresja nt. jego kompulsywnej recepcji i percepcji, czyli o reakcji krytyków, którzy odebrali spektakl entuzjastycznie. Będzie ejdżystowsko jak ch..

Nie ufaj nikomu po trzydziestce

Jack Weinberg (1964)

Jest nowe, świeże mięso!

Rozumiem zachwyty Mrozka i Kyzioł, bo jeszcze mają kontakt z rzeczywistością internetową, ale już peany Jacka Sieradzkiego i Tomasza Miłkowskiego (ukłony i przeszacun) nad „Hamletem” Białaszka to już absolutny hit. Krytycy zaliczani do salonu opiniotwórczego polskiego teatru odkryli wielkość dzieła operującego poetyką krindżu i campu (zręcznie, to fakt), który kpi sobie ze wszystkiego, w tym z klisz krytycznych i publiczności ochoczo wiwatującej i wyskakującą do oklasków jak w interiorze (tam zawsze spektakl kończy się standing ovation). Tak się zastanawiam, kto pierwszy w salonie wyskoczył z pozytywną oceną, kto był Gertrudą z drugiego „Hamleta” Klaty („nic nie rozumiem, ale mi się podoba”). Jest świeżo mięso! Dalejże, pojedźmy na tym koniu, coś się dzieje, wreszcie dzieje się (śmiech).

Nikt się tak naprawdę już nie kryje z tym, że zrzyna od innych

Człowiek Warga

„Hamlet” Biadaszka to klasyczny strzał z d..y. Nieprzebrany strumień świadomości z wyjątkami. Jeśli ktoś potrafi przez ponad trzy godziny bawić się niczym poszukiwacze bursztynu po sztormie, ten coś znajdzie, ale powinien sobie postawić pytanie czy warto było?

Polska krytyka teatralna nie rozumie nowej kultury i dlatego nadmiernie ranguje zjawiska nieznane.

Poznaj w pigułce polski internet:

Polski YouTube rewind 2025

Jasne, świeże mięso smakuje najlepiej, ale, jak się okazuje po np. karierach Strzepki i Demirskiego, ma krótki termin ważności do spożycia. Jak będzie z  Białaszkiem? Czy wystrzela się po kilku sezonach? Czy zostanie zapamiętany jako teatralny Lolo (wiem, to brzydkie, ale poruszamy się w estetyce brzydoty), czy będzie kimś ważnym dla polskiego teatru jak np. Swinarski? (lekki uśmiech, ale generalnie życzliwy)

Ja w swojej diagnozie teraźniejszości solidaryzuję się z Robertem S. (uśmiech):

Poniżej wideo a tłumaczenie tutaj https://www.tekstowo.pl/the-cure/end

The Cure, Endsong

Lolo był osiołkiem należącym do Frédérica Gérarda, właściciela słynnego paryskiego kabaretu [ Le Lapin Agile ] (cairn.info).

„Artysta”: Przypisywane fałszywemu genueńskiemu malarzowi o nazwisku Joachim-Raphaël Boronali (anagram słowa Aliboron , tradycyjnej francuskiej nazwy literackiej osła)

Dzieło sztuki: zatytułowane Et le soleil s’endormit sur l’Adriatique ( A słońce spało nad Adriatykiem ) – przypuszczalnie powstało poprzez zanurzenie ogona Lola w farbie i uderzanie nim o płótno. Dzieło zostało pomyślnie zgłoszone na wystawę i zawisło w Salonie Niezależnych [Salon des Indépendants] (salondesindependants.fr) w 1910 r. Było częścią awangardowego żartu pisarza Rolanda Dorgelèsa (oxfordreference.com), który miał na celu wyśmianie ówczesnych trendów w sztuce modernistycznej i abstrakcyjnej. Krytycy poważnie dyskutowali nad jego wartością artystyczną i chwalili nowy, „ekscesywny” styl, zanim ujawniono oszustwo

Za: google.com/search

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj