Od razu odpowiem na to, być może prowokacyjne, pytanie – TAK! I aby nie było wątpliwości, mam na myśli zarówno Kaszubów, jak i Kaszubki, choć patrząc na proporcje płciowe w trakcie aktualnych protestów w całym kraju, podejrzewam, że to Kaszubek na ulicach można spotkać więcej i moje wyjaśnienia nie są tu konieczne.

Artykuły z kategorii Kaszubszczyzna

To wszystko, co dzieje się od tygodnia w Polsce, za sprawą wyroku Trybunału Konstytucyjnego, jest dla mnie niezwykle ciekawym zjawiskiem. Z jednej strony słusznie oburzone kobiety, które niemal od razu otrzymały wsparcie środowisk LGBT+ i ogólnie rzecz biorąc tzw. „lewicy”. Niedługo trzeba było czekać, by do protestu zaczęli dołączać ci, którzy protestowali w ostatnim czasie – rolnicy (przeciw tzw. „piątce Kaczyńskiego”), taksówkarze (przeciw tzw. „lex uber”), przedsiębiorcy (przeciw kolejnym restrykcjom epidemicznym), ale także tzw. „foliarze”, twierdzący, że COVID-19 to spisek, a od noszenia maseczki można zginąć. Do protestów przyłączają się szczególnie młodzi ludzie, czasem wierzący w postulaty któregoś z powyższych środowisk, a czasem po prostu „dla beki”, bo fajnie zrobić sobie fotkę i wrzucić na instastory, a potem shasztagować popularny od kilkunastu miesięcy w mediach społecznościowych Tygodnik NIE (czasopismo Jerzego Urbana). Popularny nie tyle za sprawą lewicowych poglądów, co szydzenia z władzy oraz Kościoła w internecie. Właśnie to czasopismo, jeszcze przed wyborami prezydenckimi, wymyśliło i spopularyzowało hasło: „***** ***” (w takiej formie zapisu), wykrzykiwane obecnie na ulicach całego kraju. W tym środowiskowym misz-maszu pojawili się także przeciwnicy Kościoła Katolickiego w Polsce. I trudno powiedzieć, czemu dokładnie się sprzeciwiają – ingerencji w politykę, szczuciu z ambon kościelnych na lewicowe środowiska, a może po prostu takiemu obrazowi Kościoła w Polsce, jaki sam ta instytucja od lat maluje?

W minioną niedzielę w ramach protestów odbyły się demonstracje pod kościołami i we wnętrzach świątyń, mające nazwę „Słowo na niedzielę”. W niektórych miejscach nie ograniczono się wyłącznie do transparentów, a w ruch poszły także spreje i kredy, którymi mazano po schodach, czy po elewacjach świątyń. Takie praktyki miały miejsce także u nas, na Żabiance i Witominie. W poniedziałkowy wieczór spora grupa manifestantów zebrała się pod Katedrą w Oliwie, jednak po 21:00 znaczna część protestujących rozeszła się, a na miejscu pozostali młodzi i agresywni ludzie. Według relacji jednej z trójmiejskich dziennikarek protestujący byli pod wpływem alkoholu i wykrzykiwali hasła: „j*bać papieża” oraz „biskupi to pedofile”. Choć podobnych incydentów w kraju nie było już w następnych dniach, a organizatorki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet apelowały, by zaprzestać takich praktyk, Jarosław Kaczyński w swoistym orędziu do narodu (polskiego) apelował do zwolenników PiS o obronę kościołów w Polsce. Na apel odpowiedziała druga strona – Młodzież Wszechpolska i ONR, powołując „Straż Narodową”, której trzon stanowić mają członkowie „Straży Marszu Niepodległości”, znani z organizacji największej prawicowej demonstracji w Warszawie z okazji 11 listopada. Co ciekawe, w wielu miastach od „Straży Narodowej” całkowicie odcięli się kibice drużyn piłkarskich, deklarujący wsparcie kobiet – jako pierwsi kibice Arki Gdynia, później wielu innych klubów, natomiast w Warszawie członkowie  legendarnej „Żylety” ostrymi słowami krytykowali głównego organizatora „Straży Narodowej”, Roberta Bąkiewicza.

I wobec całej tej sytuacji Kaszubi i Kaszubki nie zostali obojętni. Ponieważ tak, jak nic mocniej nie jednoczy Kaszubów, niż ataki na kaszubską kulturę (tu wspomnę np. próby wprowadznia zakazu zażywania tabaki i organizacji wydarzeń typu Mistrzostwa Polski w zażywaniu tabaki, w których głównym elementem są jednak kaszubskojęzyczne gawędy, a nie samo tabaczenie), tak nic mocniej nie dzieli Kaszubów, jak polska polityka hisotryczno-ideologiczna, czy po prostu populizm. Przeglądając w ostatnich dniach facebooka momentami chwytam się za głowę i z niedowierzaniem czytam długie dyskusje wypełnione nie tyle argumentami, co wzajemnymi wyzwiskami osób, które wydawało mi się, że stoją po stronie tej samej, kaszubskiej sprawy. I głównym zapalnikiem jest tu kwestia „ataku na Kościół”. W żaden sposób nie popieram akcji opierających się na dewastacji budynków, jednak, jak słusznie zauważył już ktoś w sieci, jak inaczej mają w tym kraju protestować ludzie, skoro właśnie bazgranie różnych haseł i symboli po ścianach i pomnikach w czasie wojny i PRL jest pokazywane na lekcjach historii jako dowód wielkiej odwagi i najwspanialsza forma sprzeciwu? Natomiast sam atak na Kościół w Polsce też ma wiele różnych podstaw, począwszy od różnic ideologicznych, na ukrywaniu pedofilii kończąc. Nic więc dziwnego, że demonstranci zebrali się pod Katedrą w Oliwie, gdzie rezyduje arcybiskup gdański, a wobec poprzedniego toczy się obecnie watykańskie śledztwo w tej ostatniej sprawie. I to jest, moim zdaniem, słuszna reakcja, wypracowana sobie przez Kościół w Polsce, który niestety przestał być ewangeliczny. W tym konktekście polecam wysłuchać słów ojca Szustaka:

Natomiast od lat dostrzegam jeszcze jedną przykrą stronę Kościoła w Polsce – jego polskonarodowe oblicze. W Kościele tym ważniejsze stały się święta narodowe i wojskowe, wspominanie rocznic wydarzeń militarnych w Polsce, od samych świąt kościelnych. Ważniejsze są postacie związane z polską polityką i historią, w tym szczególnie powstańcy i wojskowi, niż sami święci patronowie tychże parafii. W gotowych formularzach modlitwy powszedniej na każdy dzień odczytuje się wezwania dotyczące obrony polskości, jedności polskiego narodu, modlitwy za ofiary obrońców polskiej ojczyzny itd. Na mszach kaszubskich najistotniejsze wydają się przekonywania parafian i gości, że Kaszubi to Polacy. Nie ma w Kościele katolickim w Polsce miejsca dla kaszubskiego narodu, ani dla języka kaszubskiego poza liturgią słowa, która jak już wspomniałem, nie opiera się na ewangelizacji, a na powtarzaniu haseł „Ni ma Kaszëb bez Pòlonie” i „Më trzimómë z Bògã”, jak mantry. Słuszne są więc padające coraz częściej i coraz odważniej stwierdzenia, że Kościół katolicki w Polsce odpowiada za wynarodowienie i polonizację Kaszubów bardziej, niż jakakolwiek inna instytucja. Jednak pomimo tych praktyk Kaszubi wspierający obronę kościołów nie wykazują zrozumienia dla protestujących, mimo że ci nie popierają dewastacji świątyń.

Co więc mogłoby zjednoczyć Kaszubów? Z jakimi postulatami mielibyśmy wyjść na ulice?

  1. Kwestia decentralizacji urzędów państwowych, nadanie większej autonomii samorządom oraz powołanie Kaszubskiego Regionu Autonomicznego wzorem regionów autonomicznych zachodniej Europy: Szkocji, Walii, Flandrii, Fryzji, Bretanii, Sardynii, Sycylii, kraju Basków, Galicji czy Katalonii. Albo ogólnie rzecz biorąc federalizacja RP na zasadach przyjętych przez UE.

  2. Kwestia uznania prawnego kaszubskiej mniejszości etnicznej w Polsce, co, jak dowodziłem w poprzednim artykule, znacznie poprawiłoby naszą obecną sytuację.

  3. Kwestia powołania urzędu doradcy ds. mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce przy Prezydencie oraz przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Powołanie podobnych urzędów – będących swoistymi rzecznikami Kaszubów na szczeblach wojewódzkich, powiatowych i gminnych.

  4. Kwestia nadania kompetencji urzędom gmin i starost powiatowych w udzielaniu finansowego wsparcia dla podtrzymywania i rozwoju kaszubskiej kultury – inicjatywa zablokowana w 2015 roku przez PiS.

  5. Kwestia powstania i przyjęcia Programu Ochrony Kultury Kaszubskiej, w tym powołania stypendiów dla twórców kultury kaszubskiej oraz dokładanie szczególnej troski o kształcenie elit posługujących się językiem kaszubskim poprzez wprowadzenie języka kaszubskiego do wszystkich urzędów na Kaszubach, obligatoryjność posługiwania się językiem kaszubskim w równym stopniu, co polskim, przez pracowników instytucji publicznych na Kaszubach, zniesienie limitów kandydatów na studia związane z językiem kaszubskim, wsparcie finansowe dla powstania profesjonalnych kursów języka kaszubskiego dla dorosłych wydających certyfikaty językowe,
  6. Kwestia powołania Kaszubskiego Instytutu Kultury i Edukacji, który mógłby m. in.: zajmować się organizacją ww. kursów językowych i wydawaniem certyfikatów, organizacją i przyznawaniem stypendiów dla twórców kultury kaszubskiej, a także kontrolą nauki języka kaszubskiego w szkołach.

  7. Kwestia wprowadzenia nauki języka kaszubskiego jako powszechnego w szkołach na Kaszubach, nadanie przedmiotowi jakim jest język kaszubski mocy przedmiotów języków obcych, szczególnie w kwestii doboru przedmiotów maturalnych i ich punktacji na świadectwach maturalnych składanych do uczelni wyższych.

  8. Kwestia zniesienia limitów i wag oświatowych oraz znaczenia subwencji oświatowej na naukę języka kaszubskiego i odgórnej kontroli tych wydatków, bądź wprowadzenie rozwiązań, dzięki którym środki będą trafiać bezpośrednio do szkół, a następnie na naukę kaszubskiego z MEN lub za pośrednictwem Kaszubskiego Instytutu Kultury i Edukacji.

  9. Kwestia zwiększenia obecności języka kaszubskiego w mediach publicznych, bądź zgodnie z Europejską Kartą Języków – powołanie kaszubskojęzycznych stacji publicznych.

  10. Kwestia zwiększenia funduszy z MSWiA na działania mniejszościowe w Polsce, które z roku na rok są coraz bardziej ograniczane.

  11. Kwestia ochrony przyrody jako podstawy turystyki, wsparcia rolnictwa, rybactwa i przemysłu stoczniowego na Kaszubach.

Podobnych postulatów z całą pewnością znalazłoby się jeszcze więcej. Pamiętać należy także, że naruszanie wszelkich swobód obywatelskich w Polsce dotyczy także Kaszubów. I tu w pełni rozumiem uczestników obecnych protestów. Szkoda jednak, że póki co sami Kaszubi nie występują na nich z własnymi hasłami i żądaniami. Bo co będzie, gdy już PiS wypierd*lą? Jaka przyszłość czeka Kaszubów, jeżeli będziemy obecnie siedzieć cicho i nie będziemy głośno domagać się rzeczy, które są nam potrzebne? Powyższe postulaty są wyłącznie moimi pomysłami, będącymi odpowiedzią na wieloletnią już praktykę polskiego rządu dotyczącą Kaszubów i samorządności samorządów w ogóle. Mam nadzieję, że zapoczątkują choć dyskusję wokół tematu naszych praw i potrzeb na najbliższą przyszłość. Nie spodziewam się tysięcy osób krzyczących na ulicach: „Autonomia” zamiast „Wypierd*lać”. Jednak postulaty nasze trzeba zacząć wyrażać.

Aùtonomijô Kaszëbskô – Kaszubska Autonomia, napis na murze, Gdańsk Wrzeszcz.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj