Letnie urodziny Gdyni zapowiadane jako największe wydarzenie w ramach obchodów stulecia, wejście do ekskluzywnego klubu UNESCO i ustawa o metropolii pomorskiej, której częścią jest Gdynia, to punkt potrójny, moment wyjątkowy do podjęcia autorefleksji na temat przyszłości miasta z morza i marzeń.

Czy jest w tym mieście jakiś dobry teatr? Czy w ogóle w tym mieście da się jeszcze żyć? I co to jest za miasto? Czy ktoś w tym mieście jest szczęśliwy? Czy związki trwają tu tyle, co przysięgi? A czy ktoś w tym mieście krzyczy z rozkoszy? Czy seks w tym mieście uwalnia, czy zniewala? Czy ludzie w tym mieście oglądają pornografię, czy robią zakupy w sex shopach? Czy burdele tego miasta są pełne? Wreszcie pytam, czy ludzie w tym mieście potrafią kochać. No więc? Będę was o to pytać, dopóki nas nie zamkną.

Justin Vivian Bond, Tango. Powrót do dzieciństwa, w szpilkach

Kilka punktów, kilka miejsc

Modernizm, Orłowo, port, nabrzeża. Może jeszcze kilka widoków i kilka miejsc z zaskakującym strzałem w postaci Muzeum Stanisława Szukalskiego na czele. Może kilka, ale na pewno nie kilkadziesiąt miejsc. Reprezentatywność Świętojańskiej, 10 Lutego czy Starowiejskiej? Hmmm. Blisko 100 pustych lokali w centrum miasta, upadające lokale gastronomiczne, życie zamiera przed 22.00.

Mój ulubiony widok w mieście: z peronu SKM na Zatokę. foto: Piotr Wyszomirski

Wolne miasto Gdańsk, szybkie miasto Gdynia

Gdynia najszybciej wyskoczyła z bloków w biegu do III RP. Mówiło się wtedy: „Wolne miasto Gdańsk, szybkie miasto Gdynia”. Gdańsk miał problemy, prezydent Jamroż spędził nawet 3 lata w więzieniu za korupcję (wprawdzie lata po złożeniu urzędu, ale za czyny podczas prezydentury). Jeszcze w 1987 r. Gdynia przejęła od Gdańska Festiwal Polskich Fabularnych, w 1994 r. Europartenariat, do którego zgłaszał pretensje Gdańsk, okazał się dużym sukcesem. W 2003 r. odbył się pierwszy Open’er, w 2006 r. pierwsza Nagroda Literacka Gdynia i Festiwal R@Port, do którego rok później dołączyła Gdyńska Nagroda Dramaturgiczna. W 2015 r. powstała Gdyńska Szkoła Filmowa, pięć lat później działalność rozpoczęło Gdyńskie Centrum Filmowe (od. 2025 im. Leszka Kopcia).

[wideo, foto] Sho[r]t: Wielkomiasteczkowy Zenek Martyniuk i złe wiadomości dla radnego, czyli Letnie urodziny Gdyni

Piąta Aleja w Nowym Jorku a ulica Świętojańska w Gdyni

Rozpędzonemu miastu Cegielskiej i wczesnego Szczurka towarzyszyła propaganda, jakiej nie powstydziłby się oficer polityczny z czasów słusznie minionych. Sztandarową postacią tamtych czasów była Joanna Grajter, rzeczniczka prasowa miasta, która szczerze i z zapałem traktorzystki stawiała główną ulicę Gdyni nad nowojorską aleją. Przysłuchujący się takim i podobnym peanom dziennikarze nie protestowali.

Hala już nie pachnie, samoloty nie latają

Po sukcesie Europartenariatu „wydartego” Gdańskowi projekt jego rozwinięcia w World Trade Center Gdynia-Expo już nie wypalił. W 2006 r. powstał pomysł lotniska w Gdyni, jeszcze we współpracy z Gdańskiem, ale ostatecznie, po latach sporów i odwołań, okazał się wielką klapą, a miasto zaczęło się cofać. Symbol Gdyni, Hala Targowa przestała już pachnieć ekskluzywnością i towarami egzotycznymi, bo Polska otworzyła się na świat i rzeczy wyjątkowe, niegdyś do „zdobycia” tylko w Gdyni, stały się powszechnie dostępne. Mit Gdyni tracił barwy, szarzał.

Zarządzanie syndromem Lechia-Arka

Przez lata władza umiejętnie zarządzała syndromem rywalizacji, który z czasem przestał być kreatywny, a stał się szkodliwy. Wybujałe ambicje Wojciecha Szczurka sięgały nawet metropolii, Norda miała być przeciwwagą dla metropolii gdańskiej. Ambicje prezydenta wspierane propagandą finansowaną z publicznych pieniędzy do pewnego momentu były akceptowane społecznie, bo budowały także ego mieszkańców, w większości napływowych, a ci szukają tożsamości bardziej gorączkowo niż osiadli od wieków.

U2 i Metallica zagrają na 100-lecie Gdyni

Sypialnia Gdańska?

Gdy Gdańsk wystrzelił, Gdynia została sprowadzona do sypialni wielkiego miasta. Pewnie wielu Gdynian na to się obrazi, ale wtedy warto ich zaprosić na wycieczkę po stolicy województwa, by pokazać inwestycje ostatnich 20 lat i porównać je z gdyńskimi. Zachowując wielkość i skalę miast, porównanie dla Gdyni jest okrutne.

Tkanka intelektualna i kulturalna

Inwestycje w infrastrukturę nie przyniosły efektu ludzkiego. Mamy nagrody, a jakich mamy literatów w Gdyni? A artystów sztuk wizualnych, filmowców? A środowiska? Inicjatywy? I co najważniejsze: jaka jest „temperatura intelektualna” miasta? Oczywiście wiadomo, że nawet Gdańsk nie może się równać z Warszawą, ale i tak Gdynia odstaje dramatycznie. Na pewno mieszka w Gdyni wiele ciekawych osób, ale nie widać ich w przestrzeni publicznej. Wodzowski model zarządzania miastem nie tolerował indywidualności poza wodzem.

Internety płoną

Oprócz hejtu, który wylewa się na rządzących w każdym mieście, jest bardzo dużo uwag i komentarzy stonowanych i merytorycznych. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że wynik wyborów był zaskoczeniem dla wszystkich a najbardziej chyba dla zwycięzców. Nowi uczą się zarządzać miastem, popełniają błędy, co zrozumiałe, a błędy są punktowane przez krytyków różnej maści. Taka jest kolej rzeczy, to zbójeckie prawo opozycji, władza to nie tylko miłe spotkania i słitfocie. Niestety, wybrańcy coraz bardziej zamykają się nie tylko na krytykę, ale też na dialog. Mają też swoje problemy wewnętrzne (partyjne i koalicyjne), co na pewno nie ułatwia zarządzania miastem.

Widzę zmiany na lepsze w wybranych dziedzinach, na których się znam (np. stypendia dla ludzi kultury) i pewnie jest ich więcej, jednak należy pamiętać, jak wielkie były zaniedbania i jak wielkie są oczekiwania. Miasto zostało przejęte z wieloma problemami i co najzabawniejsze najmocniej krytykują obecne władze odpowiedzialni za te problemy. Dzieje się tak dlatego, że poprzednia ekipa do tej pory nie została rozliczona, a jedynie mniejsze poparcie w wyborach nie zastąpi rzeczowego rozliczenia. O tym, co, jak i dlaczego w pomorskiej i gdyńskiej polityce będę pisać osobno w cyklu artykułów.

Czas przypomnieć, po co to było

Gdynia jest miastem szczególnym z kilku względów, ale o ostatniej wyjątkowości zbyt szybko zapomnieliśmy. Społeczny zryw doprowadził do odsunięcia od władzy ekipy, która rządziła miastem ponad 30 lat. Po co była ta zmiana? Gdzie się podziały ruchy miejskie, które żyrowały proces zmian? I przede wszystkim: jakie są nasze aspiracje? Po co, dla kogo i jaka Gdynia?!

Czas mamy wyjątkowy. Nowa władza i anonsowany na początku punkt potrójny powinny zainspirować i wygenerować nowe rozwiązania.

Formaty „leżą” na ulicy

Gdynia nie może się już ścigać na inwestycje, miejsca czy ogólnie rozwój infrastrukturalny z Dwumiastem (Gdańsk i Sopot), bo w tej konkurencji nie ma najmniejszych szans. Gdynia musi znaleźć swoją wyjątkowość, a formaty „leżą” na ulicy.  Potrzebne są indywidualności i charyzmatyczni liderzy, którzy z urzędu byli niemile widziani w mieście zarządzanym w stylu wodzowskim, nieznoszącym najmniejszej choćby konkurencji.

Miastem powinna rządzić merytokracja, a nie plotki i uprzedzenia personalne. Gdynia ma niepowtarzalną być może szansę zrobić coś absolutnie nowego na skalę kraju, ale najpierw z mieszkańcami i obywatelami musi sobie odpowiedzieć na pytanie o własne aspiracje. Bez tego nic się nie zmieni na lepsze, „zjazd” Gdyni będzie coraz szybszy.

Co robić? Aspiracyjność Gdynianek, Gdynian i Gdyni

Gazeta Świętojańska zbliża się do swego 25-lecia. To generuje większą aktywność głównie w Gdyni, ale nie tylko. Oprócz lepszego contentu, chcemy zwiększyć aktywność społeczną. Zależy nam na podnoszeniu jakości komunikacji społecznej, dlatego chcemy doprowadzić do spotkania nt. aspiracyjności Gdyni. Obserwujemy życie społeczne i uczuciowe w Gdyni od blisko ćwierćwiecza, przeprowadziliśmy wiele działań na rzecz społeczności gdyńskiej i mamy potężną wiedzę na temat miasta z morza i marzeń. Nieskromnie czujemy się upoważnieni do działań na rzecz miasta jak mało kto, czas na nowy zaczyn (uśmiech). Zapraszamy też do publikacji na naszych łamach wszystkich, którzy chcą działać na rzecz miasta i okolic.

Chcemy oddać głos mieszkańcom i obywatelom, aktywistom i władzy. Spotkanie ma być otwarte i wystarczająco długie, by uczestnicy mogli zabrać głos czy wejść w polemikę.

Powstałe rekomendacje będziemy starali się pilotować, by jak najwięcej z nich weszło w życie. Zaprosimy na spotkanie także osoby z regionu i będziemy zwracać szczególną uwagę na kulturę komunikacji, co nie powinno zmniejszyć odwagi uczestników spotkania. Planowany pierwszy, możliwy termin: druga połowa listopada br. Mile widziana pomoc w znalezieniu godnego miejsca na dysputę, pozostałymi sprawami zajmie się już Gazeta. Powyższy tekst ani nie wyczerpuje tematu, ani nie rości sobie pretensji do obiektywizmu. To jedynie przyczynek do rozmowy, może inspiracja, a na pewno tekst b. subiektywny.

*Niepokoje kaowca z interioru – cykl z okazji 25-lecia, w którym naczelny będzie podejmować różne, istotne z punktu widzenia autora, tematy.

W przygotowaniu: Wojciech Szczutek – przyczajony tygrys, ukryty smok