Rozmowa z Mają Miro-Wiśniewską – doktor sztuki, flecistką, prezeską fundacji.

Gazeta Świętojańska: Co można powiedzieć o skutkach decyzji związanych z pandemią dla Twojej aktywności?

Jako muzyk działający niezależnie przez lata wykształciłam system „archipelagu” swoich zawodowych aktywności – programuję koncerty autorskie, współpracuję z innymi artystami i instytucjami na ich zaproszenie, organizuję wydarzenia w ramach działalności Fundacji Silva Rerum oraz prowadzę zajęcia akademickie. Część z tych rzeczy realizuję nadal, choć w nieco innej niż dotychczas formie, część natomiast musi poczekać. Akademia Muzyczna w Gdańsku działa – przeniesiona online. Ponieważ moje aktualne zobowiązania projektowe są w zawieszeniu, zyskałam czas na przygotowanie nowych programów – można więc powiedzieć, że pozwalam sobie na bardzo skondensowaną pracę twórczą. Przygotowuję swoje solo, które jest dla mnie dużym wyzwaniem, więc gdy tylko mogłam odkładałam je na później. W Silva Rerum ćwiczymy (choć niestety każda u siebie!) do nowej płyty z sonatami Boismortiera, na nagranie której otrzymałyśmy dofinansowanie odpowiednio wcześnie.

Odczuwam to jak jakiś nierealistyczny, zamrożony czas, w którym można wrócić do bardzo podstawowych „powinności” muzyka – ćwiczenia, myślenia, tworzenia nowego.

Co jest dla Ciebie największą stratą?

Jedną z najważniejszych cech mojego zawodu jest sezonowość. Są miesiące, w których dzieje się dużo, a są takie, w których korzystam z zasobów zgromadzonych wcześniej. Zwykle wiosna to początek nowego cyklu: tym razem on się nie zacznie. Oczywiście zatem nie mam ciągłości finansowej i obawiam się, jak sprawy potoczą się dalej. W marcu miałam w planach sześć koncertów – bardzo interesujących wizji współpracy, m.in. z Ritą Jankowską, Adamem Nalepą, dyrygentem Przemysławem Fiugajskim, to jeszcze inna strona strat.

Jeśli chodzi o działania Fundacji – jesteśmy w zawieszeniu. Chwilowo nie dzieje się nic. Przed nami cykliczne wydarzenia letnie. Festiwal instrumentów historycznych Cappella Angelica otrzymał finansowanie kilkuletnie, więc sprawy programowe dopięte są od dawna, muzycy zaproszeni, plany skrystalizowane. Myślę, że festiwal się odbędzie, przypuszczam, że nie do końca w zaplanowanym kształcie i zupełnie nie wiem, czy w zaplanowanym terminie. Z decyzjami czekam do końca kwietnia.

Zobacz wszystkie wypowiedzi w zakładce: Życie codzienne w czasach zagłady

Obserwuję też niepokojącą osobistą stratę, która nie ma bezpośredniego związku z obecną sytuacją, niemniej jednak jest przez nią boleśnie wyciągnięta na światło dzienne. Dotyczy to pewnie większej ilości różnych zawodów, chciałabym jednak skupić się na moim polu działania. Muzycy freelancerzy znajdują się w strefie zupełnego cienia opieki socjalnej czy jakiegokolwiek zainteresowania ze strony państwa. Czuję więc, że ścieżka zawodowa, którą wybrałam, doprowadziła mnie do dużego osłabienia poczucia sprawstwa i pozbawiła przekonania, że ktokolwiek z zewnątrz mógłby wesprzeć mnie w takiej sytuacji jak obecna. Ja – wysoko wykształcony obywatel poza systemem, z wyuczoną bezradnością. A jednak myślę, że my, muzycy, bardzo identyfikujemy się z wykonywaną przez nas pracą. Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, obserwuję istnienie (niekiedy gorzkiej) miłości do swoich instrumentów i grania jako takiego, która wręcz zaważa na mojej tożsamości. Dlatego nie  wyobrażam sobie utraty możliwości koncertowania – gdyby to na przykład musiało się zdarzyć z powodów ekonomicznych.

Jaka pomoc mogłaby dać nadzieję/poprawić sytuację?

Jeśli mogłabym w tym miejscu pomarzyć, to przywołałabym system, który swego czasu obserwowałam w Holandii i Francji: profesjonalni muzycy, którzy z jakichś powodów nie byli w stanie w danym czasie pracować, otrzymywali wynagrodzenie od państwa w wysokości średnich miesięcznych zarobków na bazie minionego roku. Młodzi artyści, którzy dopiero zaczynali życie zawodowe, otrzymywali zryczałtowaną pomostową kwotę „na rozruch” przez kilka lat po studiach, pod warunkiem, że stopniowo wykazywali aktywność w życiu artystycznym. Dzięki temu wszyscy byli zmobilizowani do działań, ale też zabezpieczeni w trudnych czasach. Krótko mówiąc – jednak rozwiązania systemowe.


Jak wygląda dzisiaj Twoja praca? Jakie środki zaradcze zastosowałaś do tej pory i jakie mogą nastąpić w przypadku przedłużenia lub pogorszenia bieżącego stanu rzeczy?

Uprawianie wolnego zawodu wiele razy stawiało mnie w sytuacji niepewności, więc staram się zachować chłodny umysł. Moja obecna praca jest w małym stopniu pracą zarobkową, w znacznym natomiast – koncepcyjną i twórczą. Choć przede wszystkim jest to teraz praca wciśnięta w szczeliny czasowe powstałe w opiece nad dwulatką. Jednak system pracy, który do tej pory wykształciłam, działał przy dużym wysiłku w czasach przed pandemią. Teraz zdecydowanie nie działa. Jeśli mielibyśmy wnioskować tylko z mojej historii, musiałabym powiedzieć, że muzyk freelancer nie jest w stanie zapewnić sobie samodzielnie bytu w obecnych okolicznościach.

premiera płyty MINIMAL BLOOD. tradycyjne pieśni o kobietach i krwi Centrum św. Jana w Gdańsku

Czy robisz coś dla innych?

Współprowadzę ngo. Moja strategia w ramach działania fundacji zawsze była skierowana na organizację wydarzeń dostępnych finansowo dla wszystkich. Staramy się pozyskiwać wystarczające dofinansowania, by opłaty za nasze koncerty były niewielkie lub nie było ich wcale. Od kilku lat organizuję także warsztaty z historii kultury dla rodzin z dziećmi, obecnie pod nazwą Akademia Daniela Chodowieckiego i we współpracy z Muzeum Archeologicznym w Gdańsku.

W ostatnich, domowych dniach, otworzyłam także stronę dla polskich flecistów – Fletostoria – na której dzielę się swoją wiedzą o historycznych instrumentach. To wątek, którego mi akurat brakowało w kształceniu muzycznym, zdecydowałam się więc przyczynić się do jego uzupełnienia.


Maja Miro-Wiśniewska – doktor sztuki, specjalizuje się w grze na historycznych fletach historycznych. Tworzy autorskie, intermedialne projekty koncertowe. Jest prezesem Fundacji Silva Rerum i flecistką zespołu Silva Rerum arte. Od 2009 roku organizuje festiwal Cappella Angelica w Bazylice Mariackiej w Gdańsku – wydarzenie to jest poświęcone dawnej, nowej i tradycyjnej muzyce na instrumenty historyczne. Współpracuje jako wykładowca z Akademią Muzyczną w Gdańsku.

www.facebook.com/maja.miro.wisniewska.traverso/ Fundacja Silva Rerum: https://www.facebook.com/SilvaRerum.arte.and.fund/

Rozmawiała Katarzyna Wysocka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here