Świętojańskie wideo

YouTube: 42. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych: Mówi Paweł Maślona ("Atak paniki")

42. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych: Mówi Paweł Maślona ("Atak paniki")

YouTube: Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

YouTube: Barbara Krafftówna W Gdańsku

Barbara Krafftówna W Gdańsku

YouTube: Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




Polecane

Jacek Sieradzki: Rezygnuję. Rozmowa z dyrektorem festiwalu R@Port

VI ranking aktorów Wielkiego Miasta

Kto wygrał, kto przegrał: teatry i festiwale. Podsumowanie roku teatralnego na Pomorzu cz.3

Nasyceni, poprawni, bezpieczni. Podsumowanie roku teatralnego 2014 na Pomorzu, cz.2

Podsumowanie roku teatralnego 2014 na Pomorzu, cz.1: Naj, naj, naj

Niedyskretny urok burżuazji. Po Tygodniu Flamandzkim

Na8-10Al6Si6O24S2-4 dobrze daje. Po perfomansie ‘Dialogi nie/przeprowadzone, listy nie/wysłane’

Panie Jacku, pan się obudzi. Zaczyna się X Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych R@Port

Wideoklip - niepokorne dziecko kinematografii i telewizji. Wywiad z Yachem Paszkiewiczem

Empire feat. Renia Gosławska - No more tears

Na co czekają więźniowie ? Beckett w Zakładzie Karnym w Gdańsku-Przeróbce

Zmiany, zmiany, zmiany. Podsumowanie roku teatralnego 2012 na Pomorzu

Debata w sprawie sprofanowania Biblii przez Adama Darskiego (Nergala)

Jakie dziennikarstwo poświęcone kulturze w Trójmieście jest potrzebne ?

Dość opieszałości Poczty Polskiej. Czytajmy wiersze Jerzego Stachury!

Brygada Kryzys feat. Renia Gosławska & Marion Jamickson - Nie wierzę politykom

Monty Python w Gdyni już do obejrzenia!

Kinoteatr Diany Krall. "Glad Rag Doll" w Gdyni

Tylko u nas: Dlaczego Nergal może być skazany ? Pełny tekst orzeczenia Sądu Najwyższego

Obejrzyj "Schody gdyńskie"!

Piekło w Gdyni - pełna relacja

Pawana gdyńska. Recenzja nowej płyty No Limits

Kiedy u nas? Geoffrey Farmer i finansowanie sztuki

Wciąż jestem "Harda" - wywiad z bohaterką "Solidarności"

Wielka zadyma w Pruszczu Gdańskim

Podróż na krańce świata, czyli dokąd zmierza FETA ?

Co piłka nożna może mieć wspólnego ze sztuką ?

Eksperyment dokulturniający, czyli „Anioły w Ameryce” na festiwalu Open’er

Piekło w Gdyni - pełna relacja

Opublikowano: 14.09.2007r.

Świadoma kreacja artystyczna, skandal, prowokacja czy zwykła głupota? To główne pytanie towarzyszyło nam po wczorajszym koncercie "Behemotha".

Intro

To miało być wielkie wydarzenie. Do Gdyni, na ostatni koncert podczas polskiego tournee, zjechał Behemoth. Spotkanie z trójmiejskimi władcami mroku zapowiadało się ekscytująco – przewidywaliśmy, że Nergal, na swoich śmieciach, pokaże coś wyjątkowego. I pokazał, ale niekoniecznie to, na co większość czekała.

Od początku było inaczej. Szliśmy sobie do „Ucha” jak na majówkę – skoro impreza miała się zacząć o 19.00, to wtargnięcie ok. 20.00 byłoby w sam raz a tu – pierwsza: surprise: koncert zaczął się o czasie, przez co straciliśmy Rootwatera:( i załapaliśmy się tylko na dwa kawałki duńskiego Hatesphere: świetny, soczysty trash i, co rzadkie, a przez to cenne, humor. Solidne, stosunkowo melodyjne, łojenie i generalnie właśnie dzięki humorowi, ogólnie pozytywna energia! Nawet po ciemnej stronie może być wesoło, co nieodmiennie na przykład udowadniają depresyjni wesołkowie z The Cure.

Świetnie reagująca sala – to akurat w Uchu reguła, nadkomplet publiczności, sporo kolorowych, choć obowiązkowo na czarno noszących się typów, trochę ultrasów, po których można się spodziewać, że codziennie muszą złożyć ofiarę z kozła lub dziewicy, odjechani kolesie i stylowo umalowane i ubrane dziewczyny, ogólnie pełen lans i gorąca atmosfera – dosłownie i w przenośni poczuliśmy się, jak w piekle.

Po wesołych kolesiach z kraju, w którym źle się dzieje, na scenę weszli techniczni gwiazdy wieczoru. Już przygotowanie instrumentów i scenografii było rytuałem. Perkusja, przykryta czarnym kirem, dwa dwugłowe, metalowe orły po bokach, statyw z „prawdziwym” pentagramem (czyli heksagramem Thelemy, często kojarzonym z wolą Diabła) dla Nergala, w tle, na ogromnym banerze … ON.

Behemoth

Z boku jeszcze wiatrak, który, jak się później okazało, był niezwykle potrzebny – dzięki produkowanemu przez niego powietrzu demoniczna już na starcie, acz jako szyderca dodaję – dość rzadka, fryzura Nergala, stawała się jeszcze bardziej demoniczna według jednych, komiczna według drugich. Ja nie mam do końca zdania w tym zasadniczym temacie, ale banalność sytuacji wzbudziła moje lekkie podejrzenia: taki mroczny gość nie powinien posiłkować się w tworzeniu wizerunku wentylatorami z taniego AGD. Jak już to powinien być jakiś wiatrak mroczny, wiatrak skrzypiący a jeszcze lepiej dmuchające banshees lub wampirzyce rodem z Draculi Coppoli. Zaniepokoił mnie trochę brak mrocznej konsekwencji i ta taniocha z wentylatorem, ale trwałem w oczekiwaniu na spotkanie z Mrokiem.

Yalla, Yalla

Wyszli o 21.20. Pierwsze śliwki robaczywki – zawsze na początku coś nie styka, ale po następnych kawałkach stwierdziliśmy jednoznacznie: za cicho!!! No i Rysiu by to lepiej nagłośnił ( od red. wczorajszy występ nie był tzw. własną imprezą Ucha). Behemoth ma świetne instrumenty, ale brzmienie nie było aż tak selektywne, jak być powinno.

Tytuł filmu (dowolny)

Behemoth a Vader

(…) Drużyna Nergala to zespół, który w ostatnich latach zrobił zdecydowanie największy postęp ze wszystkich polskich kapel. Przebojem wdarł się do światowej czołówki najczarniejszego metalu i obok „Vadera” jest naszą wizytówką eksportową, a występ na Ozzfest stał się swoistą nobilitacją trójmiejskiej załogi. Budzi szacunek wielka praca włożona przez zespół i managment. Kapela koncertuje regularnie worldwide ( niedługo kolejna trasa w Stanach i to prawdziwa, a nie po polonijnych garkuchniach), recenzja ostatniej płyty ukazała się np. w New York Timesie . Zespół rozwinął się przede wszystkim muzycznie i scenicznie – mamy do czynienia z niezwykle rzadkim, jak na polskie warunki, świadomym, przemyślanym, konsekwentnym w detalach kształtowaniem wizji artystycznej, na którą składają się na pewno: muzyka i plastyka. Sięgając pamięcią w głąb polskiej muzyki rockowej, Behemoth jest w tej chwili blisko osiągnięcia momentu, jaki niegdyś osiągnęło SBB – gwiazdy europejskiego formatu, rozwiniętej sprzętowo i koncepcyjnie firmy. To oczywiście zupełnie inna muzyka, ale skala sukcesu już zbliżona.

Zestawienie Vadera i Behemotha jest naturalne. Oba mroczne zespoły łączy sukces, ale różni cała reszta. Vader po prostu wychodzi na scenę i łoi bez zbędnych ozdobników. Peter wydaje się być niezwykle zrównoważoną osobą, a jego fascynacja ciemną stroną mocy ani nie jest nachalna, ani groteskowa. Inaczej jest z Nergalem – tutaj mamy jednoznaczną ideologię, śmiało i bez zahamowań artykułowaną przy wielu okazjach.(…)

Behemoth

Oczywiście wybierając się na koncert zespołu uważanego za satanistyczny, nie należy się spodziewać niebiańskich chórów czy melorecytacji ojca dyrektora, ale i tak doszło do przekroczenia konwencji.

Tanie bluźnierstwo

W pewnym momencie efektownie ucharakteryzowany Nergal podzielił się swoistym wyznaniem z podróży do Jerozolimy, do której członkowie Behemotha dotarli, by zgłębić tajemnicę. Wziął przy tym do ręki „Pismo święte” i nazywając je p*** g*** zaczął rwać na strzępy i rozrzucać w kierunku rozentuzjazmowanej publiczności, której bardzo spodobała się zabawa fragmentami Biblii. Te, opadając na podłogę i wsiąkając w różne płyny, zmieniały się w mokre płachty, rozrzucane dla zabawy po sali przez bezmyślnych „fanów”. (…) Żeby było jeszcze „fajniej”, ktoś wpadł na pomysł podpalenia świętych dla wielu kart prawdziwej, niestety, Biblii.

Ucho Gdynia Gazeta Świętojańska

Behemoth @Ucho Gdynia: Bluźnierstwo. Jeśli masz kłopoty z „odpaleniem” filmu, wejdź tutaj

Wszystko to zdarzyło się nagle i nawet nie było jak i komu zareagować . Schyliłem się i podniosłem z podłogi trochę zadeptany fragment „Starego Testamentu”, zaczynający się od słów:

 

Nierozumny przez drzwi zagląda do domu,
Człowiek z ogładą zatrzymuje się na zewnątrz.
Człowiek nieokrzesany podsłuchuje u drzwi,
Rozumny uważa to za haniebne.
Wargi rozwiązłych opowiadają o czymkolwiek,
Słowa rozumnych są ściśle odważane.
Serce głupców jest w ich ustach,
Usta mędrców to ich serca.

Działanie na własną szkodę

Przewrotny złorzecząc przeciwnikowi
Złorzeczy samemu sobie
Oszczerca sam siebie znieważa
I nienawidzi go całe otoczenie

Syr 21, 23-28

tutuł_dla_wyszukiwarki

Wielbłąd Nergala

Ostatni występ na trasie, dużo znajomych, świetny koncert, kapitalna atmosfera i ogólna podjarka – OK., rozumiemy, że Nergal pojechał, ale… to, co popełnił to nie był błąd. To był wielbłąd! I to na kilku poziomach.

Po pierwsze: sam „walczy” o tolerancję, wolność wypowiedzi i szacunek dla innych poglądów. Czuje się dyskryminowany w Rydzykolandii, opowiada o „siłach”, które chcą zatrzymać muzykę Behemotha. I czyni to, co inni mu czynili i, czynić będą : obraża ich, szydzi z ich poglądów, wreszcie dokonuje aktu bluźnierstwa. Nergal to nie Manson, a Polska to nie Stany, więc poziom kultury i tolerancji mamy inny. Świętokradczy gest Nergala przysporzy mu niewielu sprzymierzeńców, za to na pewno sporo osób od niego się odwróci. Zachowanie lidera trójmiejskiej Bestii bazowało na najniższych, najbardziej prymitywnych instynktach ludzkich i, co gorsza, padło na podatny grunt: „fani” dołączyli swoje do tego prymitywnego bluźnierstwa, obrzucając się zbezczeszczoną Biblią i paląc ją na oczach innych.

Historia sztuki zna wiele prowokacji – nie ma czasami nic lepszego, jak dobry skandal. Zakładając hipotetycznie, że Nergal nie odjechał, tylko dokonał świadomej prowokacji, był to także błąd. Takie prymitywne bluźnierstwo oczywiście zjedna mu jeszcze większy szacun u satanistycznych ultrasów oraz bezrefleksyjnych młotków, ale odsunie od siebie decydującą większość. Tą większość, do której trójmiejski zespół mógłby zacząć docierać. Grupa znajduje się w momencie, w którym może rzeczywiście zdobywać dużą publiczność, nawet zostając ze swym mrocznym przekazem. Mogą w tym pomóc prowokacje artystyczne jak najbardziej, ale nie takie zachowanie, jak wczoraj w Gdyni. Trzeba być bardziej wyrafinowanym, przebiegłym – trzeba być po prostu artystą. No chyba, że mroczny wokalista był wczoraj tak „pod wpływem”, że jakiekolwiek dyskusje o świadomym kształtowaniu kariery można sobie między bajki włożyć. Ale dziś firma Behemoth to wprawdzie jeszcze nie firma pt. Madonna, ale całkiem już liczebny zespół, który ma sztab ludzi od główkowania. Niech myślą, jak nie zaprzepaścić szansy, jaką także im zespół daje.

Behemoth, Hatesphere,Rootwater. Gdynia, Ucho, ul. św.Piotra 2, 13 września 2007

Więcej o koncertach i muzyce w Gdyni w dziale Gdynia muzyczna


Powiązane artykuły

- 13.09.2007 Legenda death metalu w Gdyni!

- 15.09.2007 Piekło w Gdyni - suplement "bluźnierczy"



Autor

obrazek

Smukły
(ostatnie artykuły autora)