Świętojańskie wideo

Steller/Dziemaszkiewicz, Atman @ Dwie Zmiany, 24/10/18

Teatr na nowe czasy: Komuna//Warszawa, Paradise Now? Remix Living Theatre

Wiedżmin w Teatrze Muzycznym w Gdyni: fragment próby medialnej

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Barbara Krafftówna W Gdańsku

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




[Aktualizacja] Komu Oscary? Zobacz, jak typowali pomorscy krytycy, recenzenci i fascynaci kina

Opublikowano: 03.03.2018r.

Zanim w nocy z niedzieli na poniedziałek Jimmy Kimmel rozpocznie i poprowadzi galę 90. Oscarów, zapraszamy do zapoznania się z typami Pomorskiej Akademii Filmowej na Okoliczność. Jej członkami są recenzenci, krytycy i fascynaci kina, którzy co dwa tygodnie stawiają noty w tabeli 9x9 prowadzonej przez Henryka Tronowicza na łamach Naszego miasta i zgodzili się na występ gościnny na łamach Gazety Świętojańskiej online.

 

Wszystkie nominacje m.in. na stronach: oscar.go.com i np. na filmweb.pl

 

Stosunek nie tylko niżej podpisanego do Oscarów jest bardziej niż ambiwalentny, podobnie jak do literackich Nagród Nobla. Zbyt często o nominacjach i ostatecznych wyróżnieniach decydują pozaartystyczne względy, dlatego trudno Oscary traktować do końca poważnie. W tym roku jest szczególnie – sitem selekcyjnym stała się afera seksualna zapoczątkowana przez demaskację Harveya Weinsteina. Ruszyła lawina ujawnień, Ridley Scott zdecydował się nawet zamienić Kevina Spacey na Christophera Plummera i zapłacić 1,5 mln USD Marcowi Wahlbergowi za dokrętki z kanadyjskim weteranem, zeby tylko było poprawnościowo. Znając, choćby z filmów, moralne życie Hollywood, seks-skandal zapoczątkowany przez krzyżowanie Weinsteina to największa żena w historii fabryki snów.

Polscy dystrybutorzy zrobili, niechcący pewnie, miłą niespodziankę ultrasom filmowym i w tym roku, po raz pierwszy w historii, wszystkie najważniejsze filmy można było zobaczyć w polskich kinach przed ceremonią wręczenia nagród. To główny powód naszego spotkania i typowania oscarowego.

Uwaga: w ciągu kilkunastu godzin dojdą uzupełnienia od Pawła Bilińskiego i Marcina Mindykowskiego, może się minimalnie zmienić punktacja (Lady Bird) i zostaną uzupełnione nominacje i komentarze – tak więc zaglądajcie ponownie jutro po południu!

 

Piotr Wyszomirski

 

Zobacz: Oscary 2018 - wszyscy laureaci

 

Najlepszy film: nominacje

Czwarta władza, Dunkierka, Kształt wody, Lady Bird, Nić widmo, Tamte dni, tamte noce, Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, Uciekaj!

 

Kazimierz Babiński: Nić widmo

Paweł Biliński: powinien dostać: Nić widmo, dostanie: Trzy billboardy za Ebbing, Missouri,

Marcin Mindykowski: powinien dostać: "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri", dostanie: "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri"

Henryk Tronowicz: Nić widmo

Jacek Wachulewicz: Trzy billboardy za Ebbing, Missouri,

Piotr Wyszomirski: powinien dostać: Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, dostanie: Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, mam nadzieję, że nie dostanie: Uciekaj! (w Hollywood trwa sezon na hiperpoprawność, więc obawa jest).

 

Oscara dostał: Kształt wody

Mindykowski: Nie wiem, na ile to zasługa zarzutów o plagiat, ale widmo wygranej „Kształtu wody”, na którą jeszcze do niedawna wskazywały bukmacherskie zakłady i dynamika przyznawania innych ważnych nagród, chyba się oddaliło. Na szczęście, bo wyróżnienie do bólu poprawnościowej i mało oryginalnej baśni, której przesłanie może urazić chyba tylko Donalda Trumpa, byłoby pochwałą wtórności i wyborem nieprzyzwoicie bezpiecznym.

Z najważniejszą nagrodą z Dolby Theatre powinien wyjechać Martin McDonagh i jego „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”. W pakiecie z żeńskim wariantem westernu o ostatniej sprawiedliwej dostajemy bezlitosny portret amerykańskiej prowincji i tren żałobny za straconym dzieckiem. A wszystko to w połączeniu z zegarmistrzowską wręcz dyscypliną opowiadania (której zabrakło np. „7 psychopatom”, poprzedniemu filmowi McDonagha – też błyskotliwie napisanemu, ale gubiącemu się w meandrach wciąż dobudowywanych meta-pięter). Jak by tego było mało, Irlandczyk pyta nas z ekranu, czy ze zła mogą czasem wyniknąć dobre rzeczy. Pytanie godne rozprawy filozoficznej, a już na pewno Oscara.

Tronowicz: Nić widmo to kwintesencja kina. Anderson łączy cechy atrakcyjnego spektaklu ze ślicznymi podtekstami w uniesieniach miłosnych (także w zgrzytach) męsko-damskich. Składa też piękny hołd sztuce Hitchcocka i Davida Leana.

Wyszomirski: „Trzy billboardy…” to spotkanie Kieślowskiego z Tarantino w amerykańskim interiorze. Film otwiera nowy rozdział w kinie małego realizmu, nieprzewidywalnie sumując historie, które są nieprawdopodobne, ale możliwe jak w realizmie magicznym. „Billboardy…” będą filmem influencyjnym i zaraźliwym. W Polsce, nie wiedząc jeszcze o tym zjawisku, Paweł Maślona zrobił Atak paniki.

https://www.youtube.com/watch?v=ueSZ66GrCtI

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri - Zwiastun (2018) #PL Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Najlepszy film nieanglojęzyczny: nominacje

Dusza i ciało, Fantastyczna kobieta, L'insulte, Niemiłość, The Square

 

Babiński: The Square

Biliński: powinien dostać: The Square, dostanie: Fantastyczna kobieta

Mindykowski: powinien dostać: "The Square", dostanie: "Niemiłość"

Tronowicz: The Square

Wachulewicz: The Square

Wyszomirski: powinien dostać: Niemiłość, dostanie: The Square

 

Oscara dostał film: Fantastyczna kobieta

 

Mindykowski: „The Square” to przewrotne ćwiczenie umysłowe, film wybijający ze stuporu i wsadzający kij w szprychy cywilizacyjnej debaty. Diagnoza intelektualnej zapaści Europy, obnażająca pułapki poprawności politycznej i społecznej hipokryzji. Podobno laureatów Złotej Palmy rzadko spotyka jednak na tyle dużo szczęścia, żeby obok canneńskiego lauru mogli postawić na półce statuetkę Oscara. A przede wszystkim obawiam się, że to dzieło zbyt europejskie – i sprawy, które żywo poruszają mieszkańców Starego Kontynentu, Akademikom wydadzą się cokolwiek obojętne.

Dlatego większe szanse dawałbym filmowi bardziej uniwersalnemu, czyli „Niemiłości” Andrieja Zwiagincewa, choć nie mam pewności, czy jest lepszy niż jego niedawny „Lewiatan”. Tym razem zdecydowanie wolę te momenty, w których rosyjski reżyser zajmuje się opisem tytułowego stanu niemiłości, niż te, w których celuje (niekiedy zbyt dosadnie) w polityczną metaforę. Oscar byłby jednak godnym ukoronowaniem kolejnej już nominacji i potwierdzeniem, że Zwiagincew bez wątpienia jest jednym ze współczesnych mistrzów kina.

Tronowicz: Podzielam opinię, że The Square to jeden z najzabawniejszych filmów stulecia, z jedną z najśmieszniejszych erotycznych scen roku (a nawet wszech czasów!). Czy można zignorować to kryterium?

Wyszomirski: Z dwóch filmów o pustce i beznadziei wybieram bliższą mi pod każdym względem i bardziej przygniatającą wizję Zwiagincewa (drugi, filmowy dół, tylko pozornie śmieszny, to The Square). Nagroda dla Niemiłości po trosze też odłożona za Elenę i Lewiatana, ale ostatni film następcy Tarkowskiego bezwzględnie zasługuje na najwyższe laury. Scena identyfikacji zwłok to jedna z tych scen, o których mówił Wajda (jeśli masz pomysł na kapitalną scenę, warto do niej dokręcić cały film) – powraca od dwóch tygodni i nie ma ochoty zniknąć a do tego zima zła.

https://www.youtube.com/watch?v=DVwX0EYXSJ0

The Square - zwiastun PL Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Najlepszy reżyser: nominacje

Christopher Nolan (Dunkierka), Guillermo del Toro (Kształt wody), Greta Gerwig (Lady Bird), Paul Thomas Anderson (Nić widmo), Jordan Peele (Uciekaj!).

 

Babiński: Paul Thomas Anderson

Biliński: powinien dostać: Paul Thomas Anderson, dostanie: Guillermo del Toro

Mindykowski: powinien dostać: Paul Thomas Anderson, dostanie: Guillermo del Toro

Tronowicz: Paul Thomas Anderson

Wachulewicz: Guillermo del Toro

Wyszomirski: powinien dostać: Paul Thomas Anderson, dostanie: Guillermo del Toro

 

Oscara dostał: Guillermo del Toro

 

Mindykowski: Po 13 nominacjach będzie trzeba jakoś zaspokoić rozbudzony głód Guillermo del Toro. Jajka na twardo nie wystarczą, więc obstawiam, że skończy się na reżyserskiej „nagrodzie pocieszenia”.

Największe uznanie wywołała u mnie jednak maestria Paula Thomasa Andersona, który w „Nici widmo” zaproponował kino najbardziej osobne, własne i nieoglądające się na niczyje oczekiwania. Trudno o bardziej autorski film niż ten, w którym wszystko – począwszy od każdej kropki w scenariuszu, przez prowadzenie aktorów w ich perwersyjno-wyrafinowanej relacji, a skończywszy na pracy kamery – emanuje duchem reżysera. Co ciekawe, jego kino – robione wyłącznie na własnych prawach – pozostaje jednak niezwykle otwarte na interpretacje, czego dowodzą głębinowe analizy „Nici widmo”.

Odnotowałbym też bardzo udany pełnoprawny debiut reżyserski Grety Gerwig, czyli „Lady Bird”. W tej bezpretensjonalnej, czułej, choć niepozbawionej pazura – i, jak się wydaje, bardzo osobistej – opowieści o burzliwym okresie dorastania, życiowych ambicjach, które czują na plecach ciężki oddech bezwzględnej ekonomii, i wreszcie wykuwaniu się dorosłej tożsamości (głównie na drodze nieuniknionych błędów, ale też akceptacji własnego pochodzenia) nie ma ani jednej fałszywej nuty.

Tronowicz: Wzorowo wystylizowana narracja obrazu w stylu retro. Bezbłędne prowadzenie trojga protagonistów. Zachwycający, pełen pułapek dialog. Figle z urywkowym wtrącaniem detali. Sam smak! Chapeau bas!

Wyszomirski: Anderson jest perwersyjnym hipnotyzerem. Myli tropy, zaskakuje, osacza niczym filmowy szaman DD-L. Kto pociąga za sznurki a kto jest marionetką w tej opowieści? Czy suknia tworzy kobietę czy kobieta nadaje materii ostateczny kształt? Pytania bez odpowiedzi…

https://www.youtube.com/watch?v=0LcOwmStIU0

Nić widmo - pierwszy zwiastun Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Najlepszy aktor pierwszoplanowy: nominacje

Gary Oldman (Czas mroku), Daniel Day-Lewis (Nić widmo), Denzel Washington (Roman J. Israel, Esq.) Timothée Chalamet (Tamte dni, tamte noce), Daniel Kaluuya (Uciekaj!).

 

Babiński: Daniel Day-Lewis

Biliński: powinien dostać: Gary Oldman, dostanie: Gary Oldman

Mindykowski: powinien dostać: Gary Oldman, dostanie: Gary Oldman

Tronowicz: Daniel Day-Lewis

Wachulewicz: Gary Oldman

Wyszomirski: powinien dostać: nienominowany James Franco, dostanie: Gary Oldman

 

 

Oscara dostał: Gary Oldman

 

Mindykowski: Dostać szansę to jedno, wykorzystać ją – to drugie. Gary Oldman wycisnął z roli, o której marzą wszyscy brytyjscy aktorzy, 200 procent. Jego niezaprzeczalnym autom – charyzmie i umiejętności mimikry nieoznaczającej jednak rezygnacji z własnej aktorskiej osobowości – przyszedł w sukurs scenarzysta. Nie ten oficjalny (Anthony’emu McCartenowi zdarza się osiadać na mieliznach i sięgać po mało wyrafinowane chwyty), tylko ten niewymieniony w napisach – Winston Churchill. W tym sensie Oldman stał się po latach niespodziewanym beneficjentem militarnej słabości Wielkiej Brytanii w czasie II wojny światowej. Czy byłoby co grać, gdyby nie fakt, że w starciu z Hitlerem Churchill mógł wysłać na wojnę przede wszystkim język angielski?

Dostrzegam też meta-poziom ostatniej (podobno) roli Daniela Day-Lewisa – pytanie, na ile w roli obsesyjnego projektanta mody ogrywa własny perfekcjonizm i metodykę pracy, towarzyszyło mi podczas całego seansu. Mimo wszystko pozostaje ona dla mnie popisem chłodno wystudiowanym (jak zresztą wszystkie ostatnie kreacje aktorskiego giganta). Na korzyść Oldmana przemawia iskra szaleństwa i emocjonalności, ale też fakt, że ma na półce trzy Oscary mniej niż Day-Lewis. Czyli żadnego.

Tronowicz: Aktorski fenomen Day-Lewisa stawiam ponad kreację Gary Oldmana w roli Churchilla. O przypadkowej zbieżności twarzy amerykańskiego aktora z wizerunkiem Andrzeja Munka napiszę na innym miejscu.

Wyszomirski: Gary Oldman za rolę Winstona Churchilla po ciężkim boju, jak to u Churchilla, z DD-L. Zabrakło mi zdecydowanie Jamesa Franco z The Disaster Artist, który zręcznie rozdzieliłby dwóch gigantów. Churchill Oldmana to Dracula 2, wysysający wszystko co jemu i Wielkiej Brytanii najbardziej potrzebne z otoczenia. A tak BTW: Czas mroku powinien być wyświetlany w pakiecie z Dunkierką ­­– obie opowieści stworzą wtedy pełny, synergiczny obraz niezwykłego, mocno zapomnianego wydarzenia, które, być może, wpłynęło najbardziej na losy II wojny światowej.

https://www.youtube.com/watch?v=wYSfrTkftnQ

CZAS MROKU - ZWIASTUN Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: nominacje

Meryl Streep (Czwarta władza) Margot Robbie (Jestem najlepsza. Ja, Tonya) Sally Hawkins (Kształt wody) Saoirse Ronan (Lady Bird), Frances McDormand (Trzy billboardy za Ebbing, Missouri).

 

Babiński: Frances McDormand

Biliński: powinna dostać:Saoirse Ronan, dostanie: Frances McDormand

Mindykowski: powinna dostać: Margot Robbie, dostanie: Frances McDormand

Tronowicz: Sally Hawkins

Wachulewicz: Frances McDormand

Wyszomirski: powinna dostać: Frances McDormand, dostanie: Frances McDormand

 

Oscara dostała: Frances McDormand

 

Mindykowski: Co prawda Meryl Streep pierwszy raz od dawna nie szarżuje (i chyba nawet słucha reżysera), a Sally Hawkins obywa się bez głosu, ale w tej konkurencji liczą się tak naprawdę dwa nazwiska.

Frances McDormand w dużej mierze decyduje o sile „Trzech billboardów za Ebbing, Missouri”. Na jej zniszczonej życiem twarzy – w filmie to twarz matki zgwałconej i brutalnie zamordowanej Angeli Hayes – odmalowuje się pustka, rezygnacja, ale też determinacja, zacietrzewienie i nieustępliwość, które wprowadzą tak duży ferment w uśpionej małomiasteczkowej rzeczywistości. Raz wydaje się, że Mildred to kobieta, która po śmierci córki już na nic nie czeka i ma przekonanie, że jej życie się skończyło. Za chwilę – że bezwzględnie oczekuje sprawiedliwości i nie spocznie, dopóki jej nie zaprowadzi.

Po seansie filmu „Ja, Tonya” zacząłem się jednak zastanawiać, czy osiągnięcie McDormand – zwłaszcza biorąc pod uwagę jej aktorskie doświadczenie, nabyte choćby w filmach braci Coen – jest równie przełomowe jak rola łyżwiarki Tonyi Harding dla Margot Robbie. Dla australijskiej aktorki jest ona bowiem synonimem potrójnego piruetu: pierwszą wyrazistą, główną rolą, pokazującą jej możliwości. Robbie odebrała swojej urodzie szlachetność i glamour, choć to akurat bardziej zasługa udanej charakteryzacji (a jej fizyczna forma – treningów). Aktorskie wyzwanie też było jednak spore, biorąc pod uwagę przyjętą i świadomie realizowaną przez reżysera konwencję filmu: mylącego tropy wielogłosu, pełnego wizualno-muzycznych i mockumentowych stylizacji. W efekcie naszkicowane grubą kreską, jednowymiarowe postaci (zwłaszcza drugoplanowe) grane są na granicy komiksowej karykatury. Tonya w wykonaniu Robbie jest chyba jedyną, której psychologia potraktowana jest poważnie i której dramatu nie da się zbyć protekcjonalnym uśmiechem.

Tronowicz: Hawkins subtelnymi środkami, grając niemowę, stwarza bez słów iluzję piękną, w pełni wiarygodną - w przeciwieństwie do „kształtu” z wody, postaci zapożyczonej z „Opętania” Andrzeja Żuławskiego.

Wyszomirski: Najłatwiejsza nominacja. Frances Louise McDormand, nie tylko żona Joela Coena, po dwudziestu latach od oscarowego Fargo, będzie królową balu. Stworzyła postać, która stanie się punktem odniesienia nie tylko w filmie. Wśród nominowanych zabrakło mi najbardziej Jessiki Chastain (Gra o wszystko).

https://www.youtube.com/watch?v=vvsI2pERsas

Frances McDormand Wins Best Actress in a Drama at the 2018 Golden Globes Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Najlepszy aktor drugoplanowy: nominacje

Richard Jenkins (Kształt wody), Willem Dafoe (The Florida Project), Woody Harrelson (Trzy billboardy za Ebbing, Missouri), Sam Rockwell (Trzy billboardy za Ebbing, Missouri), Christopher Plummer (Wszystkie pieniądze świata).

 

Babiński: Willem Dafoe

Biliński: powinien dostać: Sam Rockwell, dostanie: Sam Rockwell

Mindykowski: powinien dostać: Willem Dafoe, dostanie: Sam Rockwell

Tronowicz: Willem Dafoe

Wachulewicz: Woody Harrelson

Wyszomirski: powinien dostać: Sam Rockwell, dostanie: Willem Dafoe

 

Oscara dostał: Sam Rockwell

 

Mindykowski: Gwiazdy sprzyjają Samowi Rockwellowi w brawurowej roli rasisty i półgłówka, który niespodziewanie odnajduje w sobie pokłady szlachetności (i dedukcji). Mniej brawurową, za to dużo bardziej ludzką szlachetność reprezentuje Willem Dafoe w niezależnym „The Florida Project”. Gwiazdor idealnie wtapia się w paradokumentalny styl filmu, tworząc postać pełnokrwistą w swej zwyczajności. I najjaśniejszy (a na pewno jedyny stały) element Trashlandu, który – choć położony tuż za miedzą bajkowego Disneylandu – z bajką ma niewiele wspólnego.

Tronowicz: Dafoe stworzył figurę ni to jakiegoś obwiesia, ni to wizerunek pozornie gapowatego stróża. Zagrał postać tak, jakby wyskoczył z otchłani zapomnianego neorealizmu.

Wyszomirski: Najtrudniejsza konkurencja. Nominowani w niej są jedni z moich ulubionych aktorów, czyli panowie W i W. Niczym wybitni koszykarze NBA bez pierścienia (gracze wierni barwom klubowym, grając w słabszych klubach nigdy nie sięgnęli po tytuł), od lat zasługiwali na statuetkę. Zdecydowanie większą szansę ma Willem, bo z „Billboardów…” jak ktoś, to Rockwell.

https://www.youtube.com/watch?v=r7bxn4qjgTI

THE FLORIDA PROJECT Official Trailer (2017) Willem Dafoe Drama Movie HD Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Najlepsza aktorka drugoplanowa: nominacje

Allison Janney (Jestem najlepsza. Ja, Tonya), Octavia Spencer (Kształt wody), Laurie Metcalf (Lady Bird), Mary J. Blige (Mudbound), Lesley Manville (Nić widmo).

 

Babiński: Octavia Spencer

Biliński: powinna dostać: Laurie Metcalf, dostanie:

Mindykowski: powinna dostać: Laurie Metcalf, dostanie: Allison Janney

Tronowicz: Lesley Manville

Wachulewicz: Allison Janney

Wyszomirski: powinna dostać: Lesley Manville, dostanie: Octavia Spencer

 

Oscara dostała: Allison Janney

 

Mindykowski: W tej kategorii szykuje się pojedynek matek. Kryterium ekranowej wyrazistości premiuje nieco przerysowaną Allison Janney jako toksyczno-sadystyczną, okrutną i pozbawioną wyższych uczuć rodzicielkę Tonyi Harding, która uznaje tylko zimny wychów i mordercze treningi (na jej tle zyskuje nawet Żenia z „Niemiłości”!). Zdecydowanie wolę jednak drugą z matek, czyli Laurie Metcalf z „Lady Bird” – nie tak barwną, ale znacznie bliższą emocjonalnego realizmu. Sama Greta Gerwig określa swój film mianem „love story matki i córki”. I rzeczywiście, w scenach, w których Metcalf dzieli ekran z tytułową, graną przez Saoirse Ronan bohaterką, jest cała dojmująca prawda o trudnych relacjach rodzica z dorastającym dzieckiem: o tym, jak trudno znaleźć sposób na wyrażenie skomplikowanych i głęboko skrywanych uczuć. Bohaterka Metclaf bezbłędnie oddaje rozdarcie między akceptacją, troską i miłością a zbyt wysokimi wymaganiami, wiecznym niezadowoleniem i krytycyzmem, za którymi stoi strach i chęć zapewnienia córce możliwie jak najlepszego losu.

Tronowicz: Kto nie zna „Rebeki” Hitchcocka, nie pojmie artystycznej wirtuozerii w portretowaniu tej niepowtarzalnej postaci. Drugi plan? Wolne żarty. Nie ma znaczenia, w którym planie obsadzimy Lesley Manville. Mówmy o sztuce.

Wyszomirski: Lesley Manville to klasyczna pierwszoplanowa postać drugoplanowa (nie mylić z szarą eminencją!). Choć przebywa na ekranie dużo krócej od głównej pary, to bez niej imperium Woodcocków nie mogłoby powstać i funkcjonować. Trzyma w ryzach firmę i, przede wszystkim, brata. W zależności od potrzeby jest aniołem stróżem, powierniczką i zarządcą.

https://www.youtube.com/watch?v=GUvfYSjfSRA

Lesley Manville (Phantom Thread) - BAFTA Awards 2018 Red Carpet Interview Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Najlepszy scenariusz oryginalny: nominacje

Emily V. Gordon, Kumail Nanjiani (I tak cię kocham), Guillermo del Toro, Vanessa Taylor (Kształt wody), Greta Gerwig (Lady Bird), Martin McDonagh (Trzy billboardy za Ebbing, Missouri), Jordan Peele (Uciekaj!).

 

Babiński: Martin McDonagh

Biliński: powinien dostać: Greta Gerwig, dostanie: Martin McDonagh

Mindykowski: powinien dostać: Martin McDonagh, dostanie: Martin McDonagh

Tronowicz: Martin McDonagh

Wachulewicz: Martin McDonagh

Wyszomirski: powinien dostać: Martin McDonagh, dostanie: Martin McDonagh

 

Oscara dostał: Jordan Peele

 

Mindykowski: Jeśli na świecie ostały się resztki sprawiedliwości, nie powinno być niespodzianek. „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” to wirtuozersko napisany tekst, w którym cięte jak brzytwa dialogi idą pod rękę z woltami scenariuszowymi, nieustannie wybijającymi widza z kolein przewidywalności i przekonania, że wie, czego spodziewać się po bohaterach. I jak ich oceniać.

Tronowicz: Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri ma scenariusz wyssany z palca, ale to nie jest taka sobie zwykła przeplatanka grozy i komizmu. Wkrótce okaże się, jak akademicy rozdający Oscary ocenią przekonanie bohaterki filmu, że Ameryka schodzi na psy.

Wyszomirski: Laureat Oscara Martin McDonagh będzie królem polowania. Scenariusz „Billboardów…” to najbardziej unpredictable story od wielu lat. Ma tyle zwrotów i niespodzianek, że najlepsi jasnowidze kinowi wymiękają. Sposób prowadzenia opowieści to niezwykła frajda dla inteligencji kinomaniaka znającego 1 500 sto dziewięćset szablonów fabularnych.

https://www.youtube.com/watch?v=1qR8e9erZRM

Martin McDonagh talks Three Billboards Outside Ebbing, Missouri Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Najlepszy scenariusz adaptowany: nominacje

Michael H. Weber, Scott Neustadter (Disaster Artist), Aaron Sorkin (Gra o wszystko), Scott Frank, Michael Green, James Mangold (Logan: Wolverine), Virgil Williams, Dee Rees (Mudbound), James Ivory (Tamte dni, tamte noce).

 

Babiński: James Ivory

Biliński: powinien dostać: James Ivory, dostanie: James Ivory

Mindykowski: powinni dostać: Virgil Williams, Dee Rees, dostanie: James Ivory

Tronowicz:

Wachulewicz:

Wyszomirski: powinni dostać: Michael H. Weber, Scott Neustadter, dostanie: James Ivory

 

Oscara dostał: James Ivory

 

Mindykowski: Mam wrażenie, że w tej kategorii brak silnego faworyta. Aaron Sorkin znów odpala ze swojej scenariopisarskiej armaty kaskadę gęstych i błyskotliwych dialogów, ale efekt jest nieco mniej oszałamiający niż zazwyczaj (nie pomogło mu porwanie się na reżyserię własnego tekstu, dociskanie pedału domorosłej psychologii i zbyt duże stężenie strzelistych mów w finale). „The Disaster Artist” to zgrabnie napisana, ale jednak – błahostka. Na tym tle pozytywnie wyróżnia się „Mudbound”: w osadzonej w latach 40. historii dwóch amerykańskich rodzin (białej i czarnej) udało się pomieścić panoramę rasowych napięć i dotkliwy obraz powojennej traumy – a wszystko to z zachowaniem osobistej narracji prowadzonej z perspektywy kilku bohaterów. Szala przechyli się pewnie jednak na korzyść nobliwego Jamesa Ivory’ego, który w końcu doczeka się statuetkowej sprawiedliwości.

Wyszomirski: Ivory ciągle w pokoju z widokiem. Polscy tłumacze znowu wykazali się koszmarną inwencją językową, kalecząc ważny element filmu, który u nas leci jako Tamte dni, tamte noce. Gdyby nie końcowa mowa ojca głównego bohatera filmu Call Me by Your Name, film rzeczywiście można by było odebrać jako schematyczny romans gejowski w pięknych okolicznościach przyrody. Film braci Franków to najbardziej niedoceniony obraz w tegorocznej sesji, pod pozorem komedii mówi wiele o wielu sprawach. Wystarcza minimalna uważność i empatia, by uznać ten film za bardzo ważny, ale James stał się ofiarą największej od lat żeny. W ramach przepojonej niewiarygodną hipokryzją kampanii przeciw molestowaniu James Franco podpadł w Hollywood, więc niewiarygodna a prawdziwa historia Thomasa Pierre’a Wiseau nie została właściwie doceniona.

https://www.youtube.com/watch?v=UyCCH0WSJg8

Tamte dni, tamte noce - zwiastun Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Najlepsze zdjęcia: nominacje

Roger Deakins (Blade Runner 2049), Bruno Delbonnel (Czas mroku), Hoyte Van Hoytema (Dunkierka), Dan Laustsen (Kształt wody), Rachel Morrison (Mudbound).

 

Babiński: Roger Deakins

Biliński: powinien dostać: Hoyte Van Hoytema, dostanie: Roger Deakins

Mindykowski: powinien dostać: Roger Deakins, dostanie: Hoyte Van Hoytema

Tronowicz: powinien dostać: nienominowany Paul Thomas Anderson (Nić widmo)

Wachulewicz: Roger Deakins

Wyszomirski: powinien dostać: Roger Deakins, dostanie: Roger Deakins

 

Oscara dostał: Roger Deakins

 

Tronowicz: W napisach końcowych „Nici widmo” - jako autor zdjęć - figuruje onże sam, Paul Thomas Anderson. Oko wybitnego artysty integralnie połączyło dwie najważniejsze funkcje w tworzeniu dzieła filmowego.

Wyszomirski: Do 14. razy sztuka! Najwyższy czas, by ten zasłużony, niezwykle wszechstronny operator otrzymał Oscara. To, co najlepsze w BR 2049, to właśnie postapokaliptyczne zdjęcia, tworzące scenerię, w której ludzie i roboty są tylko przechodniami.

https://www.youtube.com/watch?v=gCcx85zbxz4

BLADE RUNNER 2049 - Official Trailer Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Najlepsza muzyka oryginalna: nominacje

Hans Zimmer (Dunkierka), John Williams (Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi), Alexandre Desplat (Kształt wody), Jonny Greenwood (Nić widmo), Carter Burwell (Trzy billboardy za Ebbing, Missouri).

 

Babiński: Jonny Greenwood

Biliński: powinien dostać: Jonny Greenwood, dostanie: Alexandre Desplat

Mindykowski:

Tronowicz: Jonny Greenwood

Wachulewicz: Carter Burwell

Wyszomirski: powinien dostać: Jonny Greenwood, dostanie: Jonny Greenwood

 

Oscara dostał: Alexandre Desplat

Tronowicz: Film obejrzałem film dwukrotnie. Wybieram się raz jeszcze. Greenwood doskonale wyczuwa nuty wspomagające obraz. Tylko że... nie tylko. W jego kompozycji pobrzmiewają frazy z muzyki klasyków.

Wyszomirski: Gitarzysta Radiohead nie przestaje zaskakiwać. Po spektakularnej współpracy z Krzysztofem Pendereckim, zaskoczył czymś więcej niż muzyką. Nić widmo to najbardziej muzyczny film nie tylko w tej kategorii. Greenwood komentuje, podkreśla, akcentuje, wzmacnia: sceny, postaci, konteksty. Kto pociąga za sznurki w filmie Andersona? Jonny Greenwood!

 




Autor

obrazek

Piotr Wyszomirski
(ostatnie artykuły autora)

Każdy ma swoje Indie gdzie indziej