Ostatni wist Vistalu?

Opublikowano: 11.10.2017r.

Marek Baran analizuje sytuację gdyńskiej firmy.

Ostatni wist Vistalu?

Marek Baran

 

Kiedy słyszałem słowa profesora Płoszajskiego kilkanaście dni temu, nie sądziłem, że przyznam im rację tak szybko.

 

Dawniej upadanie trwało długo – było humanitarne. Firma otaczała się spadkobiercami, rozdawała działki przyzagrodowe i spokojnie umierała przez lata, podlegała ustawodawstwu o bankructwie. Teraz to dzieje się strasznie szybko.

prof. Piotr Płoszajski, Szkoła Główna Handlowa, Kierownik Katedry Teorii Zarządzania

 

Jak grom…

Ta myśl towarzyszyła mi w chwili, kiedy usłyszałem o problemach firmy Vistal S.A. Nie mogłem uwierzyć, moi koledzy z różnych redakcji reagowali w różny sposób – oczywiście wszyscy byli zaskoczeni. Najbardziej zdziwił mnie redaktor sportowy – „ten Vistal, który sponsoruje klub piłki ręcznej”?! Nie wiedziałem, że sponsoruje….

Dzisiaj Vistal jest na dnie – jego akcje osiągają cenę około złotówki za akcję, co daje wartość firmy wycenianą na około 15 milionów. Przy zobowiązaniach sięgających stu milionów jest to wartość symboliczna. Czy uda się ją podnieść?

Pół roku historii

To nie była firma, która była na moim „radarze”. Nie śledziłem jej losów z takim zainteresowaniem, jak to robię od lat z największymi firmami naszego regionu. Nie była zbyt widoczna, taka spokojna, rosnąca systematycznie w górę. Nawet zdziwiłem się jej wejściem na Giełdę Papierów Wartościowych. Największe moje zdziwienie wzbudziła wizyta wicepremiera Mateusza Morawieckiego w firmie i zachwyty nad jej kondycją w marcu tego roku.

 

Firma Vistal buduje konstrukcje, jest generalnym wykonawcą na północy Norwegii, co podziwiam, ale również w gorącej Algierii, z czego też bardzo się cieszę, że my Polacy potrafimy tego typu kontrakty zdobywać na całym świecie. Chcemy wspierać polskich przedsiębiorców żeby mogli swoje kompetencje rozwijać coraz szerzej na całym świecie. To nas przede wszystkim interesuje, bo polski biznes równa się polska własność – powiedział wicepremier rządu RP

 

Jeszcze większe moje zdziwienie wzbudziła wypowiedź wicepremiera na konwencji partii rządzącej, na której wymienił wśród najważniejszych polskich firm notujących sukcesy międzynarodowe właśnie Vistal. A była to elitarna grupa czterech firm z Inglotem na czele.

 

https://www.youtube.com/watch?v=6hlfgc652do

Wicepremier Mateusz Morawiecki z wizytą w Vistal Gdynia Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

 

 

 

Bez pokoleniowej zmiany

Patrząc na kompetencje formalne Zarządu i Rady Nadzorczej nie sposób zauważyć na pierwszy rzut oka niczego niepokojącego. Wszyscy członkowie tych gremiów są wykształceni i doświadczeni. Jednak przy bliższym spojrzeniu wychodzą rzeczy, które raczej przesądzą o końcu firmy będącej do niedawna dumą Pomorza i wicepremiera.

 

Przede wszystkim osoba prezesa. Jest to człowiek w wieku przedemerytalnym, który co prawda całe życie spędził w przemyśle stoczniowym, ale główny czas jego aktywności zawodowej przed Vistalem to zarządzanie w czasach realnego socjalizmu. Ma to wpływ na sposób zarządzania, oparty na dwuosobowym zarządzie, który ma na swojej głowie kilka spółek grupy. To właśnie musiało doprowadzić do katastrofy, którą przeżywa obecnie Vistal. To skupienie władzy w rękach swoich i jednego wiceprezesa spowodować musiało kłopoty. Nikt nie jest aż tak genialny, żeby kontrolować tak dużą liczbę procesów, które wiążą się z prowadzeniem kilku firm.

 

Druga sprawa to Rada Nadzorcza – pięcioosobowy skład, który też na początek nie robi złego wrażenia. Wszyscy doświadczeni, wykształceni kierunkowo, ale wszyscy w wieku emerytalnym. Najstarszy z nich ma 79 lat, najmłodszy 67 osiągnie za miesiąc. Dzisiaj w gremiach zarządzających potrzebni są młodzi, dynamiczni ludzie, którzy rozumieją dynamikę zmian i czasów, w jakich prowadzi się dzisiejszy biznes.

 

Casus Steve’a Jobsa

Czy postawiona teza o braku zmiany pokoleniowej jest prawidłowa? Być może w przypadku panów prezesów mamy do czynienia z geniuszami? W historii biznesu znamy wszyscy przypadek twórcy urządzeń, które zmieniły świat. A najważniejsze z nich powstały w czasie, kiedy Steve Jobs osiągnął wiek dojrzały i był koło pięćdziesiątki. Słynął on z prowadzenia twardą ręką zespołu, którym zarządzał i odniósł faktyczny światowy sukces.

 

Przyczyna kłopotów

Według zarządu powodem kłopotów jest zła sytuacja na krajowym rynku budownictwa infrastrukturalnego oraz wzrost cen materiałów i usług budowlanych.

 

Każdy dobry menedżer na taką sytuację powinien być przygotowany. Zmiany koniunktury to stały element gry rynkowej. Firma działająca od ponad 16 lat powinna mieć przynajmniej kilka takich kryzysów – czerpiąc naukę ze swych trudnych doświadczeń. Jak widać Vistal nie był przygotowany ani na wzrost cen usług budowlanych, ani na wzrost cen materiałów i nie zadbał o dywersyfikację portfela swoich zamówień, co pozwoliłoby uniknąć kłopotów na jednym z obsługiwanych rynków.

 

Zapowiedzi klęski

Pierwsze informacje, że Vistal może być „firmą na glinianych nogach”, ukazały się tuż po wejściu na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie w styczniu 2014 roku. Już wtedy padła pierwsza przepowiednia o możliwym bankructwie.

 

– Wystarczy, że staną kontrakty norweskie i leży. Zresztą od kierownika projektu w Vistalu dowiedziałem się, że mają teraz (2014 rok) duże problemy. Mówił mi, że plajta ich czeka.

Za: Forum Bankier.pl, Vistal to firma na glinianych nogach,  wpis internauty o pseudonimie Epa

 

Obecnie dyskusje obejmują trzy scenariusze: konwersję długu na akcje, emisję ratunkową skierowaną do wybranego inwestora, bankructwo i przejęcie majątku przez nowy podmiot, albo klasyczna upadłość.

 

Czarny czwartek Vistalu

W odpowiedzi na cytowany wpis „Vistal to firma na glinianych nogach” inni dyskutujący zareagowali zdecydowanie krytycznie. Najmocniej zrobił to jeden z internatów 9 lutego 2014, czyli na 3 dni przed rekordem, jaki zanotowały akcje Vistalu S.A. Wówczas za jedną akcję trzeba było zapłacić 18,42 zł. W czwartek 5 października 2017 roku cena akcji Vistal S.A. osiągnęła minimum na poziomie 92 groszy. Zatem jeśli ktoś kupił wówczas akcje i nie sprzedał do dzisiaj, stracił na nich około 90 procent.

 

Jednak historia notowań kursów to nie stały spadek ich wartości. Po osiągnięciu wspomnianego maksimum akcje utrzymywały się w okolicy 15 złotych za jedną. Od 2015 do początku 2017 roku cena wahała się w przedziale 8-12 złotych, czasami spadając, czasami rosnąc. Jeszcze na początku września 2017 cena wynosiła mocno powyżej 5 złotych. Druga połowa września to już notowania poniżej 2 złotych. Aż w końcu 6 października 2017 ceny wahają się w przedziale od 92 groszy do 1,20 złotego. Przy takiej cenie aż niewyobrażalne wydaje się, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy cena akcji Vistal S.A. wynosiła powyżej 10 złotych (4 listopada 2016). Jeśli ktoś wówczas zainwestował i posiada akcje do dzisiaj stracił prawie 90 procent na tej inwestycji!

 

Piękne projekty

W ciągu swojej 25 letniej historii Vistal S.A. zbudował ponad 250 mostów stalowych. Między innymi jest jednym z wykonawców konstrukcji wokół hali Ergo Arena na granicy Gdańska i Sopotu. Obecnie mieszkańcy i władze Elbląga niepokoją się, czy uda się zbudować wiadukt na Zatorzu – razem z firmą MTM Vistal wygrał przetarg na budowę tego wiaduktu. Jest to ważny obiekt na budowanej drodze nr 7 z Koszwał do Nowego Dworu Gdańskiego. Zawarta umowa opiewa na 50 milionów złotych.

 

Warto też przypomnieć, że Vistal S.A. posiada wszystkie ważne certyfikaty świadczące o wysokim standardzie zarządzania. Na przykład Quality Managment System, ISO, a jednostkami certyfikującymi są uznane w świecie instytucje. Uzyskany Certyfikat Pozyskiwania i Zarządzania Relacjami z Klientem oraz Strategicznego Zarządzania Projektami jest ważny do 21 marca 2020, a potwierdza go sam Lloyd.

Norweski most

O budowie mostu dla partnera norweskiego słyszeliśmy od dawna, to o nim wspominał wicepremier Morawiecki. Było to w marcu 2017 roku.

 

– Chciałbym się pochwalić jednym ostatnim sukcesem, o którym wspomniał pan premier, czyli wygraniem kontraktu jako generalny wykonawca wraz z partnerem norweskim na most Tana Wru na północy Norwegii. Wartość tego kontraktu wspólnie to około 160 mln złotych  – Mówił Ryszard Matyka, Prezes Zarządy Vistal S.A.

 

Czy uda się zrealizować ten projekt? Znając dzisiejszą skalę problemów spółki można w to wątpić. Na 10 firm grupy Vistal 6 jest zagrożone likwidacją. Trzymajmy zatem kciuki za to, żeby Vistalowi udało się wyjść z problemów i stać się znowu wielką nadzieję trójmiejskiego biznesu, świecącego przykładem dla całej Polski.

Ostatni miesiąc

Jeszcze w sierpniu 2017 roku nic nie wskazywało na kłopoty. W połowie tego miesiąca Bank Gospodarstwa Krajowego podpisał aneks, w wyniku którego Vistal mógł dysponować 21,4 milionami złotych limitu kredytowego. Jednak już miesiąc później PZU wypowiedziało umowę o dalszym udzielaniu spółce gwarancji ubezpieczeniowych. To był jednak dopiero początek lawiny problemów.

 

28 września 2017 zarząd złożył wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego. Takie postępowanie służy restrukturyzacji zadłużenia firmy oraz wdrożeniu czynności sanacyjnych, mających na celu doprowadzenia dłużnika do sytuacji, w której będzie on w stanie spłacać swoje zadłużenie.

 

5 października 2017 zarząd Spółki złożył wniosek o upadłość.

 

– Złożenie wniosku związane jest z dynamicznie zmieniającą się sytuacją, o której spółka informowała w raportach bieżących i ma na celu zabezpieczenie interesu spółki, jej akcjonariuszy i ogółu wierzycieli – brzmi oficjalny komunikat Vistal S.A.

 

Marketing

W sytuacji kryzysu, w jakim obecnie znalazł się Vistal, bardzo ważna jest komunikacja. Inwestorzy mają prawo do informacji i śledzenia sytuacji. Niestety, po raz kolejny, skupienie całej władzy w jednym ręku, nie daje możliwości sprawnego zarządzania również w sferze informacyjnej. Można zrozumieć, że zarząd w takiej sytuacji jest skoncentrowany na walce o przetrwanie. Jednak nawet przykłady wojenne pokazują, że nie wygrywa się bitew jedynie działaniami zbrojnymi. Komunikat wydany 3 października to stanowczo za mało w tak trudnej sytuacji.

 

– Walczymy o uzdrowienie sytuacji w Spółce, prowadzimy rozmowy w sprawie dalszej współpracy z instytucjami finansowymi. Jesteśmy świadomi  koniecznej reorganizacji operacyjnej i finansowej Grupy. Naszym strategicznym celem jest przywrócenie równowagi w Grupie i dalsza kontynuacja działalności w oparciu o przeprowadzenie restrukturyzacji w postępowaniu sanacyjnym.

Ryszard Matyka, p

Prezes Zarządu Vistal Gdynia S.A.

3 października 2017

 

Na konsekwencje braku informacji w takiej sytuacji nie trzeba długo czekać. Na forach internetowych pojawiają się alarmujące informacje w stylu: „W Elblągu z budowanego wiaduktu uciekli wszyscy pracownicy” (Forum Bankier.pl - 9 października 2017, godz. 17:35)  Czy jest to informacja prawdziwa? Nie wiadomo – prezes zajęty jest walką o ugodę w bankach, a nikt inny nie jest w stanie tego potwierdzić.

 

https://www.youtube.com/watch?v=ddnDF_5lsZ0

Vistal był głównym sponsorem mistrzowskiej drużyny: Vistal Gdynia Mistrzem Polski w sezonie 2016/2017 Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

 

 

 

Baltexpo

 

O firmie Vistal słyszałem przez ostatnich kilka lat na prawie każdej imprezie branżowej. Jakież było moje zdziwienie, że nie zobaczyłem ich na ostatnich targach Baltexpo (11 – 13 września 2017). Wówczas nie wiedziałem, że mają poważne kłopoty i że nie targi im w głowie. Informacja o firmie pojawiła się w specjalnym, luksusowym katalogu dostępnym na Baltexpo „Maritime Export Catalogue 2017” – Vistal znalazł się tam wśród 28 firm branży morskiej jako lider i wielka nadzieja. Katalog ten otwierają słowa Marka Gróbarczyka – Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Słowa rekomendacji: „w ciągu 25 lat aktywności grupa zdobyła najlepsze doświadczenie i pozyskała najlepszych specjalistów i wykorzystuje ich potencjał” brzmią dziś paradoksalnie. Miejmy nadzieję, że to są najgorsze problemy, jakie przechodzi Vistal S.A. i jeszcze usłyszymy i przeczytamy o nowych projektach, jakie będzie on realizował.